Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone pomidory. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 maja 2018

Pasta z makreli i suszonych pomidorów.

Witajcie :)

Dziś przychodzę z szybkim i bardzo smacznym pomysłem na śniadanie lub kolację.
Pasta z makreli - bo o niej będzie mowa. Robi się ją szybko i smakuje wybornie, wystarczy podać do niej grzanki i coś zielonego albo warzywa do pochrupania i wychodzi nam wspaniały posiłek.
Ta pasta jest moją ulubioną, bo nie dość, że z ryby to jeszcze z suszonymi własnoręcznie pomidorkami!




Zapraszam!




Składniki:

- 1 duża wędzona makrela
- 10 połówek suszonych pomidorów
- 1 ząbek czosnku
- sól, pieprz, szczypta suszonego czosnku
- kilka łyżeczek oleju z suszonych pomidorów, wraz z ziołami




Mięso makreli oddzielam od ości, wkładam do blendera. Dodaję pomidory i czosnek. Od razu też wlewam 3 łyżeczki oleju z suszonych pomidorów. Ucieram wszystko na puszystą masę. Jeśli wyjdzie za mało kremowa, można dodać jeszcze oleju. Gotową pastę doprawiam do smaku i podaję na grzankach.




 
 
 



wtorek, 9 września 2014

Moje suszone pomidory w oleju, chipsy pomidorowe i mielone pomidory.

Kiedyś już był podobny wpis, ale co tam - uwielbiam pomidory i mogę o nich pisać i je smakować ciągle.
Zapraszam na pomidorowe szaleństwo Czarodziejki raz jeszcze!

Dziś o suszeniu pomidorów i późniejszym ich wykorzystaniu.
Suszenie to dość czasochłonne zadanie, nie jest ciężkie i skomplikowane, wymaga jedynie czasu.

Czego potrzebuję?

- pomidorki (ilość dowolna, ale ostrzegam, w czasie wysychania skurczą się mocno)
- odrobina soli, cukru i ulubionych ziół, suszony czosnek

Dużo osób do suszenia wybiera odmianę Lima, jest ona mięsista, a co za tym idzie wdzięczna do takiej obróbki. Ja mam nieograniczony dostęp do swojskich, ekologicznych pomidorów, konkretnie tzw. malinówek, więc wykorzystuję właśnie tą odmianę i u mnie sprawdza się w 100%.
Ale do rzeczy. Zrywam z krzaka nieduże pomidorki, patrzę, żeby były mniej więcej jednakowej wielkości. Po umyciu pomidorów, kroję ja na połówki i małą łyżeczką wydrążam miąższ. Wydrążone połówki układam na blasze przykrytej papierem do pieczenia. Lekko solę, posypuję szczyptą cukru i dodaję ulubione zioła i czosnek. Tej soli na prawdę tylko troszkę.

Próbowałam kiedyś suszyć pomidorki na słońcu. Powiem tak - jest to wykonalne, ale w naszych warunkach atmosferycznych ciężkie do zrobienia. Z ziołami jest dużo łatwiej :)
Teraz suszę tylko w piekarniku. Wtedy nagrzewam go do max. 100 stopni, termoobieg i suszę pomidorki przez kilka godzin. Mają być pomarszczone ale nie wyschnięte na wiór. Trzeba je pilnować i w razie potrzeby wyjmować już te, które są odpowiednio ususzone. Te, które są jak na zdjęciu głównym - ususzone do tego stopnia - wylądują w słoiczkach.


Część pomidorków suszę trochę mocniej. Te zmielę w blenderze i będę przechowywała w papierowej torebce. Służyć mi będą jako przyprawa np. sosu do pizzy, do sałatek, na kanapki, do jajecznicy. Część tak mocniej ususzonych pomidorków, tych które nie zmielę, będzie mi służyła jako pomidorowe chipsy doprawione ziołami. To jest wspaniały pomysł na lekką przekąskę.

Wracamy do pomidorków w oleju. Do nich będę jeszcze potrzebowała dobry olej, może być oliwa z oliwek - tak nawet lepiej, ale wiem, że nie każdy lubi jej charakterystyczny smak. Ja używam oleju słonecznikowego. Dodatkowo ząbki czosnku, ocet winny i znów ulubione zioła. Mogą być suszone albo świeże.

Pomidorki, które mam przeznaczone do oleju wkładam do sporej miski. Dodaję łyżeczkę octu winnego i posypuję ziołami, jeśli dodaję suszone. Świeże zioła i pokrojony na większe kawałki czosnek wkładam bezpośrednio do słoików, między pomidorki. Tak przygotowane pomidory, umieszczone w słoiczkach, zalewam dość ciepłym olejem.
Uwaga - olej nie może być za gorący, bo zawartość słoiczka nam się usmaży... a nie o to przecież nam chodzi. Słoiczki szybko zakręcam, odwracam do góry dnem i zostawiam, aż olej ostygnie.
Przechowuję je w piwnicy, w zaciemnionym miejscu. Spokojnie leżakują mi do następnego sezonu.

Jak pisałam wyżej, takie przetwarzanie pomidorków zabiera czas ale efekt końcowy wynagradza wszystko. Aromat, który rozchodzi się po domu w czasie suszenia ciężko mi opisać. Ich zapach wnika w każdy zakamarek domu i sprawia, że jestem radośniejsza i w ogóle wszystkiego mi się chce :)

Polecam poznać ten stan!



 
 

 
 

 
 

 
 
Życzę udanego wieczoru :)


czwartek, 7 sierpnia 2014

Zupa krem podwójnie pomidorowa.

Sezon pomidorowy w pełni rozkwitu. Trzeba czerpać to dobro ile się tylko da. Ja się nie oszczędzam w tym temacie, dlatego dziś proponuję przepis na pyszny krem z pomidorów.


Zapraszam :)



Składniki na bulion:

- 1,5 l wody
- porcja kurczaka (wedle uznania)
- marchewka
- pietruszka
- 2 ząbki nieobranego czosnku
- pół małej cebulki
- por
- seler
- lubczyk
- listki świeżej bazylii, liść laurowy, ziele angielskie.

Z podanych składników gotuję esencjonalny bulion. Ma on się gotować na małym ogniu, dość długo, aż mocno się zredukuje. Nie solę bulionu, bo chcę, żeby wszystkie smaki się uwolniły i połączyły ze sobą. Listki bazylii dodaję pod koniec gotowania. Czosnek wrzucam z łupinkami, a cebulę opiekam nad ogniem, nim dodam do wywaru.
Nigdy nie przygotowuję zup, czy sosów na gotowych kostkach rosołowych.
Do tej zupy wybrałam akurat drobiowy wywar, bo jest delikatny, a jednocześnie pełen aromatu.



Składniki na krem:

- 8 sztuk dorodnych, dojrzałych pomidorów
- 1 słoiczek suszonych pomidorów (dodaję własnej roboty, mój słoiczek ma ok 150 ml)
- listki czerwonej i zielonej bazylii
- ząbek czosnku
- pół cebuli
- sól, pieprz
- odrobina trzcinowego cukru (można dodać zwykły)
- przygotowany wcześniej bulion

Pomidory myję, kroję na mniejsze części. Cebulę i czosnek siekam. Na rozgrzaną patelnię, u mnie ceramiczna, więc nie potrzebuję tłuszczu, wrzucam pomidory i duszę. Dodaję cebulę i czosnek wraz z bazylią. Zmniejszam ogień i po 5 minutach dodaję suszone pomidory ze słoiczka. Jeśli są duże można je pokroić. Dodałam także czosnek, z którym leżakowały moje pomidorki. Wszystko ma się dusić tak długo, aż się rozpadnie, a woda z pomidorów wyparuje. Blenderem ucieram zawartość patelni na gładką masę. Nie przecieram nic przez sito. Mam to szczęście, że posiadam dostęp do swojskich pomidorków, które są bardzo mięsiste, mają niewiele pestek i nie muszę nic przecierać. Całkowicie wystarcza dokładne zblendowanie.
Do tak przygotowanej masy pomidorowej dodaję porcjami bulion. Nie wlewam wszystkiego na raz, bo chcę mieć krem. Jeśli bulionu mi zostanie, przechowuję do w lodówce i mam gotową bazę np. do sosu. W lodówce może stać 7 dni, można też bulion zamrozić.
Krem doprawiam solą, pieprzem i odrobiną cukru.

Podaję na ciepło. Można udekorować śmietaną, gęstym jogurtem albo posypać grzankami i świeżą bazylią.





 
Smacznego!

sobota, 2 sierpnia 2014

Roladki drobiowe z kozim serem i suszonymi pomidorami boczkiem otulone.

Dziś przepis z pomysłem na kurczaka w trochę innym wydaniu. Danie jest proste w przygotowaniu i w nie zajmuje dużo czasu. Jeśli ktoś nie przepada za kozim serem, można dodać inny, ulubiony, a mięso zamienić na indyka.


Zapraszam!

Składniki:

- 1 duża, podwójna pierś z kurczaka
- ser kozi, u mnie dojrzewający (można zamienić na inny rodzaj sera)
- mały słoiczek suszonych pomidorków
- cieniutko pokrojony boczek wędzony surowy - musi być go tyle, aby starczyło na dokładne i szczelne owinięcie nim roladek
- sól, pieprz


Piersi trzeba umyć i podzielić każdą na 2 równe płaty. Rozbijam je dość cienko - najlepiej robić to przez folię spożywczą - i oprószam solą i pieprzem. Wyjdą mi 4 roladki.

Mięso, w które potem coś zawijam, zawsze staram się dobrze rozbić. Ma być szerokie, a jego brzegi dodatkowo troszkę cieniej rozbite, wtedy roladki dobrze się formuje i nie rozchodzą mi się w czasie smażenia, duszenia czy pieczenia. Dla pewności, jak ktoś woli, można jeszcze takie roladki skrępować nićmi albo wykałaczkami. Przed podaniem na stół trzeba je usunąć.

Wracam do roladek :) Pomidorki, jeśli są duże, kroję na pół, a ser kroję na mniejsze części. Na każdej roladce układam spore porcje i sera i pomidorów. Nie żałuję farszu, gdyż to on nadaje smaku całej potrawie. Zawijam mięso dokładnie, składając brzegi do środka. Gotowe roladki owijam boczkiem. Jeśli plastry nie są zbyt duże i szerokie wtedy na roladkę zużywam kilka jego plastrów. Ważne, żeby szczelnie pokrywał mięso.
Na rozgrzanej ceramicznej patelni, bez tłuszczu, obsmażam roladki. Boczek się zarumieni, odda swój tłuszcz i smaczek, a także spowoduje, że soczystość kurczaka zostanie zachowana. Obsmażone roladki przekładam do naczynia żaroodpornego i zapiekam pod przykryciem przez 20 minut w temperaturze 180 stopni.

Gotowe do podania :)






 
Pozdrawiam i miłego weekendu życzę :*

poniedziałek, 19 maja 2014

Moje domowe suszone pomidory.

Jakiś czas temu było o czosnku, a dziś będzie o pomidorach, suszonych pomidorach.
Jako, że sezon pomidorowy zbliża się powoli, chciałam pokazać jak przetwarzam to dobro, by móc cieszyć się nim w długie zimowe wieczory.



Składniki:

- pomidory
- sól


Zrywam z krzaka tylko takie nieduże pomidorki, patrzę, żeby były mniej więcej jednakowej wielkości.
Po umyciu pomidorów, kroję ja na połówki i małą łyżeczką wydrążam miąższ. Wydrążone połówki kroję jeszcze raz na pół. Wyjdą wtedy takie ładne pomidorowe łódeczki. Układam je na blasze przykrytej papierem do pieczenia i lekko solę. Tej soli na prawdę dałam tylko troszkę.
Blaszki ustawiałam na tarasie, na słońcu ale nie bezpośrednio, i w przewiewnym miejscu. Uwaga - jeśli słońce będzie zbyt mocne, to pomidory mogą się spalić, dlatego trzeba ich pilnować. Jak wspomniałam wyżej takie suszenie trochę trwa, mniej cierpliwym polecam piekarnik. Wtedy nagrzewam go do 90 stopni, termoobieg i suszę pomidorki przez kilak godzin.
Kiedy pomidory się ususzą, część zmielę w blenderze i przechowuję je w papierowej torebce. Część tak ususzonych pomidorków trafi do słoiczków z olejem i ziołami, a jeszcze inna ich część będzie mi służyła jako pomidorowe chipsy doprawione ziołami.

Nie będę ukrywać, że takie domowe suszenie pomidorów to nie mała porcja pracy, która pochłania sporą ilość czasu. Ale powiem jedno - dla domowych przetworów i wyrobów warto poświęcić nieco więcej wysiłku :)



 
Pozdrawiam pomidorowo!