Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małe co nieco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małe co nieco. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2020

Pyszne i proste mocno czekoladowe ciasteczka z żurawiną

Witajcie.

Zapraszam dziś na coś w mocnym klimacie czekolady. Ciasteczka, które rozpływają się w ustach, i które na prawdę szybko i łatwo się robi.
Nie kupuję gotowych, pięknie zapakowanych ciasteczek. Już dawno temu zdenerwowałam się, że pudełko jest wielkie, a w środku tylko kilka sztuk i to za jaką cenę!, i dlatego właśnie sama wypiekam słodkości, wkładam je do słoika, szczelnie zamykam... no właśnie chyba jednak za mało szczelnie, bo strasznie szybko znikają... :)

No dobra, dośc gadania, biorę się do roboty.



Składniki:

- 200g masła
- 100 g cukru Dark Muscovado
- 50 g białego drobnego cukru
- 200 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- 1 łyżeczka pasty waniliowej
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody
- 2 duże jaja
- szczypta soli
- 4 łyżeczki dobrego, mocnego kakao
- 150 g posiekanej czekolady deserowej
- 3 garście żurawiny

Miękkie masło ucieram na puszystą masę wraz z cukrami i wanilią. Następnie partiami dodaję mąkę wymieszaną z sodą i proszkiem i jaja. Dodaję sól i kakao. Mieszam wszystko dokładnie mikserem, a kiedy masa będzie jednolita odkładam mikser i już ręcznie łączę z nią czekoladę i żurawinę.

Piekarnik rozgrzewam do 160 stopnii, termoobieg. Na blachę wykładam papier do pieczenia i porcjami, za pomocą łyżeczki od herbaty, wykładam ciasto. Nie formuję ciasteczek, tylko układam okrągłe kuleczki, które w czasie pieczenia same się spłaszczą i uformują.

Ciastka piekę ok 12-14 minut. Studzę i wkładam do słoika.




poniedziałek, 5 listopada 2018

Czekoladowe ciasteczka z żurawiną i płatkami owsianymi

Dzień dobry :)

Każdy czasem ma ochotę na małe co nieco, ja mam niestety tą ochotę częściej niż tylko czasem... do tego uwielbiam czekoladę bezgranicznie więc nie mogły powstać ciasteczka inne niż z jej dodatkiem.
Są kruche, nie za słodkie i robi się je szybciutko. Najgorsze w tym wszystkim to czekanie, aż wystygną....

Z przepisu wychodzi 24 sztuki średniej wielkości ciasteczek.


Składniki:

- 200 g mąki pszennej
- 50 g płatków owsianych
- 50 g żurawiny suszonej
- 1 tabliczka deserowej czekolady
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 duże jajko
- 100 g masła
- 100 g cukru pudru
- 4 łyżeczki kakao
- szczypta soli

Mąkę, płatki, żurawinę, proszek, sól, cukier puder i kakao mieszam dobrze w misce. Zimne masło siekam drobno i wraz z jajkiem dodaję do miski. Czekoladę siekam na drobne kawałki ale na razie jej nie dodaję do reszty.
Zawartość miski szybko zagniatam, kiedy ciasto będzie już lepkie dodaję do niego posiekaną czekoladę i jeszcze chwilę zagniatam. Formuję w kulkę i odstawiam na 10 minut na blacie kuchennym.

Piekarnik nagrzewam do 160 stopni. Z porcję ciasta wielkości orzecha włoskiego robię kulki i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasteczka lekko dociskam od góry i spłaszczam.

Czas pieczenia to 15 minut.










Smacznego :)



wtorek, 3 lipca 2018

Malinowy sernik na zimno z owocami

Dzień dobry :)

Dawno nie wrzucałam przepisu na coś słodkiego. Sezon owocowy w pełni, więc chyba sernik na zimno będzie w sam raz. Malinowy, nie za słodki i z dużą ilością truskawek i czereśni. Do tego galaretka i można zajadać.


Zapraszam na przepis!


Składniki na kruchy spód:

- 100 g mąki pszennej
- 66 g zimnego masła
- 33 cukru pudru
- 1 żółtko
- szczypta soli
- 2 łyżeczki dobrej jakości kakao


Mąkę mieszam z cukrem, kakao i solą. Dodaję masło i szybko siekam nożem lub siekaczką. Kiedy składniki się połączą dodaję żółtko i szybko zagniatam do uzyskania zwartego ciasta. Odkładam na pół godziny do lodówki.
Okrągłą formę o średnicy 23 cm wykładam papierem do pieczenia. Ciastem wylepiam tylko sam spód formy. Będzie go bardzo cienka warstwa i tak ma być. Nakłuwam spód widelcem i piekę ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Odstawiam do wystygnięcia.


Mus z malin:

- 500 g malin
- 2 łyżeczki cukru dark muscovado
- 2 łyżeczki soku z cytryny

Malina myję i wkładam do rondelka, dodaję cukier i sok z cytryny. Podgrzewam wszystko na małym ogniu, aż maliny rozpadną się, puszczą sok. Jak tylko się zagotują, odstawiam z ognia i przecieram przez sito na gładki mus. Powinno wyjść go ok 250-300 ml. Mus odstawiam do wystygnięcia.


Składniki na masę serową:

- 500 g kremowego serka śmietankowego (u mnie chudy)
- 200 g kremówki
- 250 ml musu z malin
- 2 łyżki cukru pudru (można dodać więcej, z tej ilości masa jest kwaskowata)
- 4 łyżeczki żelatyny + 80 ml mleka do rozpuszczenia żelatyny

Serek mieszam z misce z musem z malin. Dodaję cukier puder. Kremówkę ubijam na sztywno i dodaję do masy serowej. Mieszam delikatnie, aby składniki się połączył. Żelatynę zalewam mlekiem i podgrzewam, aby się rozpuściła. Trzeba uważać, aby jej nie zagotować, bo straci swoje właściwości żelujące. Do masy żelatynowej dodaję łyżeczkę masy serowej, mieszam aż się połączą i znów dodaję łyżeczkę masy serowej. Mieszam i dodaję tą masę do sera. Od razu wylewam zawartość miski na czekoladowy kruchy spód. Wkładam mój sernik do lodówki, aby stężał.


Ponadto:

- 300 g truskawek
- 300 g czereśni
- 3 galaretki truskawkowe lub czereśniowe
- 1 l wody na galaretkę

Owoce myję, czereśnie pozbawiam pestek. Układam je na masie serowej. Do zagotowanej i lekko ostudzonej wody dodaję galaretki, mieszam aż się rozpuszczą i odstawiam do wystudzenia. Kiedy galaretka zacznie tężeć wylewam ją delikatnie na mój sernik z owocami. Odstawiam do lodówki na przynajmniej 3-4 godziny, a najlepiej na całą noc.






 
 

 
 

 
 

 
Smacznie pozdrawiam :)

wtorek, 12 czerwca 2018

Moje jagodzianki.

Dzień dobry we wtorek :)


Dziś przychodzę ze smakiem lata i zapraszam na jagodzianki po mojemu. Bogato nadziane i obficie posypane cukrem pudrem. Bułeczki w sam raz na dzisiejszy mecz naszej Reprezentacji :)
Ciasto dobrze znane, nie raz już robione i zawsze świetnie smakuje.



Zapraszam!



Składniki na ciasto (wszystko w temperaturze pokojowej):

- 3 dkg drożdży
- 250 ml słodkiej śmietanki (dałam kremówkę)
- 6 dkg cukru
- 5 dkg masła
- 50 dkg mąki
- szczypta soli
- 4 żółtka

Mąkę przesiewam do miski i biorę się za rozczyn. Drożdże rozcieram w miseczce z cukrem, dodaję śmietankę i 3-4 łyżki mąki. Starannie mieszam i odstawiam przykryte, aż zaczyn wyrośnie.
Masło topię i odstawiam do ostygnięcia.
Kiedy rozczyn jest gotowy, biorę się za przygotowanie ciasta. Do mąki dodaję sól i mieszam, następnie dodaję rozkłócone żółtka i zaczyn. Zaczynam wyrabiać ciasto dokładnie i starannie. Kiedy połączą się składniki, a ciasto stanie się gładkie i zacznie odchodzić od dłoni i miski, dodaję powoli masło. Wyrabiam, aż całe masło się połączy z ciastem i nabierze ono sprężystości.
Przykrywam miskę i odstawiam do wyrośnięcia. Ma podwoić swoją objętość.



Nadzienie:

- jagody (u mnie ponad pół litra; ich ilość zależna od tego ile farszu chcemy mieć w środku, ja daję dużo)
- 2 łyżki mąki pszennej
- 1 białko jaja


Jagody mieszam z mąką. Jej obecność sprawia, że farsz podczas rośnięcia bułeczek nie będzie tak wypływał. Używam tego triku też, kiedy robię pierogi z jagodami, albo kiedy wykorzystuję w kuchni mrożone jagody.

Kiedy ciasto wyrośnie, robię z niego wałek i nożem dzielę go na równe części. Każdą część rozwałkowuję na placuszki i układam jagody. Zlepiam jak pierogi i dłońmi nadaję im kształt. Mogą być okrągłe, mogą być podłużne - jak kto lubi :)
Gotowe bułeczki odstawiam do napuszenia i podrośnięcia. Nagrzewam piekarnik do 160 stopni, funkcja termoobieg. Przed pieczeniem smaruję bułeczki białkiem i wstawiam do piekarnika na ok 14 minut, aż się upieką i zrumienią.
Studzę bułeczki na kratce i przed podaniem posypuję obficie cukrem pudrem.









 
Smacznie pozdrawiam :*

sobota, 28 kwietnia 2018

Bruschetta wg Czarodziejki

Prosta przystawka, a jednocześnie wymagająca. Kilka składników i w tym tkwi jej prostota, ale muszą być one najwyższej jakości i stąd właśnie wymagająca.

Klasyczną bruschette postanowiłam wzbogacić sosem winno-balsamicznym. I nieskromnie przyznam, iż był to strzał w 10-tkę. Skropienie nim dania podbiło smak pomidora i bazylii.


Zapraszam!


Składniki:

- 6 kromek dobrej jakości pieczywa (najlepiej na zakwasie)
- 2 pomidory malinowe
- 2 ząbki czosnku
- oliwa z oliwek bardzo dobrej jakości
- sól, pieprz
- listki świeżej bazylii
- 3 łyżki octu balsamicznego
- 3 łyżki octu winnego
- 3 łyżki miodu (dałam z kwiatów malin)


Zaczynam od sosu - do rondelka wlewam oba octy, dodaję miód i na niedużym ogniu odparowuję, aż zacznie gęstnieć. Trwa to kilka minut. Przelewam do małej miseczki i odstawiam, by ostygł.

Chleb opiekam w opiekaczu na chrupiąco. Każdą kromkę nacieram czosnkiem.
Pomidory myję i kroję w niezbyt dużą kostkę, ząbek czosnku siekam i dodaję do pomidorów. Skrapiam oliwą z oliwek, doprawiam i mieszam. Nakładam pomidory na kromki. Na wierzchu układam listki bazylii. Całość skrapiam sosem.

Można zajadać :)





 

 
Smacznie pozdrawiam :)


poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Domowe drożdżowe bułeczki z serem i malinami.

Witam w nowym tygodniu :)

Dziś chciałam Was zaprosić na pyszne drożdżowe bułeczki. Ja swoje zrobiłam z twarogiem i malinami, ale nadzienie możecie to nich wybrać dowolne.
Przepis na ciasto pochodzi z niezawodnej i starej książki kucharskiej po mojej babci, o której już nie raz tu wspominałam " Kuchnia Polska" wyd. V, Warszawa 1959.
Ciasto drożdżowe jest łatwe w przygotowaniu, dobrze się z nim pracuje, ładnie rośnie i na końcu pysznie smakuje :P

W ramach mojej wymyślonej akcji "zrób to sam, nie kupuj" zachęcam do samodzielnego wypieku drożdżówek. Te domowe smakują wybornie no i wiemy co jemy :)



Zapraszam!



Składniki na ciasto (wszystko w temperaturze pokojowej):

- 3 dkg drożdży
- 250 ml słodkiej śmietanki (dałam kremówkę)
- 6 dkg cukru
- 5 dkg masła
- 50 dkg mąki
- szczypta soli
- 4 żółtka

Mąkę przesiewam do miski i biorę się za rozczyn. Drożdże rozcieram w miseczce z cukrem, dodaję śmietankę i 3-4 łyżki mąki. Starannie mieszam i odstawiam przykryte, aż zaczyn wyrośnie.
Masło topię i odstawiam do ostygnięcia.
Kiedy rozczyn jest gotowy, biorę się za przygotowanie ciasta. Do mąki dodaję sól i mieszam, następnie dodaję rozkłócone żółtka i zaczyn. Zaczynam wyrabiać ciasto dokładnie i starannie. Kiedy połączą się składniki, a ciasto stanie się gładkie i zacznie odchodzić od dłoni i miski, dodaję powoli masło. Wyrabiam, aż całe masło się połączy z ciastem i nabierze ono sprężystości.
Przykrywam miskę i odstawiam do wyrośnięcia. Ma podwoić swoją objętość.


Składniki na kruszonkę:

- 5 dkg zimnego masła
- 5 dkg mąki
- 5 dkg cukru

Wszystkie składniki łączę ze sobą i zagniatam szybko kruszonkę. Odstawiam do lodówki.


Składniki na nadzienie:

- 25 dkg twarożku
- 2 żółtka
- pół laski wanilii
- cukier puder do smaku
- maliny świeże lub mrożone

Twarożek łącze z żółtkami, dodaję nasionka wanilii i cukier puder - według uznania.

Kiedy ciasto wyrośnie, dzielę je na dwie części i rozwałkowuję. Nakładam farsz, najpierw ser, a potem maliny i formuję według uznania bułeczki. Smaruję je białkiem i posypuję kruszonką. Tak przygotowany wypiek odstawiam po napuszenia.
W tym czasie nagrzewam piekarnik do 160 stopni, termoobieg i kiedy bułeczki urosną piekę ok 18 minut. Czas pieczenia może być różny w każdym piekarniku.

Gotowe wyjmuję i studzę. Można je posypać cukrem pudrem, udekorować lukrem ale nie robić już z nimi nic, oprócz zjedzenia oczywiście :)



 

 



 
 
Pozdrawiam słodko :)

czwartek, 29 marca 2018

Wielkanocne babeczki ucierane

Dzień dobry :)

Dziś stary już przepis, ale w nowej odsłonie. Postanowiłam zmodyfikować nieco recepturę na mini babeczki, które piekę co roku do wielkanocnego koszyczka.
Chciałam, aby były bardziej puszyste, jeszcze wilgotniejsze i delikatniejsze. No i udało się :)
Są lekkie, z cytrusową nutą, śmietankowe i puchate. Jeszcze zdążycie je upiec!


Zapraszam!



Składniki:

- 16 dkg mąki pszennej
- 9 dkg mąki ziemniaczanej
- 15 dkg masła w temperaturze pokojowej
- 12 dkg cukru pudru
- 4 jaja
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka pasy waniliowej
- 2 łyżeczki domowego ekstraktu cytrynowego
- skórka i sok z 1 cytryny
- 100 ml śmietanki 30%


Masło ucieram, aż zbieleje, dodaję kolejno żółtka, stopniowo przesiany cukier, ekstrakty, otartą skórkę z cytryny i na końcu sok z cytryny. Wszystkie składniki mają być dobrze utarte, a masa puszysta. Obie mąki mieszam ze sobą, dodaję proszkiem do pieczenia i przesiewam partiami, na zmianę z kremówką, do ciasta. Ucieram mikserem. Białka ubijam na sztywną pianę i dodaję do masy, mieszając już ręcznie.

Foremki do babeczek napełniam do 2/3 wysokości i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 160 stopni, termoobieg. Piekę do suchego patyczka. W moim piekarniku piekły się ok. 20 minut.


Zaraz po upieczeniu wyjmuję babeczki z formy, a kiedy ostygną dekoruję według uznania.


 

 
Smacznie pozdrawiam :*

poniedziałek, 5 lutego 2018

Chrusty - faworki

Tłusty czwartek już niebawem. Zanim przyjdzie nam pościć 40 dni ;), będzie okazja aby "nasłodyczyć" się dowoli.
Publikuję dziś niezwodny przepis na chrusty. Receptura pochodzi z mojej ukochanej książki kucharskiej z 1959 roku.
W oryginalnym przepisie dodaje się proszek do pieczenia, jednak ja tego nie robię. Gotowe ciasto biję wałkiem długo i mocno, co zapewni mi, że faworki wyrosną jak trzeba.

Zapraszam!
Przepis cytuję w oryginale :)

Składniki:

- 20 dkg mąki
- 3 żółtka, sól
- 3-4 łyżki gęstej śmietany
- 1 płaska łyżeczka proszku spulchniającego
- 1 łyżka spirytusu
- 50 dkg tłuszczu do smażenia
- 10 dkg cukru w mączce do posypania
- wanilia
- bibuła

Mąkę zmieszać ze śmietaną, zrobić zagłębienie, dodać żółtka, szczyptę soli, proszek. Wszystkie składniki zamieszać razem, następnie wyrabiać ciasto na jednolitą masę. Ciasto ma mieć gęstość ciasta kluskowego. Ciasto wałkować partiami dosyć cienko starając się jak najmniej podsypywać mąką. Krajać radełkiem lub nożem na paski szerokości 3 cm, długości 15 cm. Każdy pasek przekrajać wzdłuż w środku na przestrzeni 5-6 cm i przewinąć.
Zrobić próbę temperatury tłuszczu wrzucając kawałeczek ciasta, jeżeli zaraz podpłynie i szybko się zrumieni, można smażyć. Ciasto omieść z mąki pędzelkiem, wkładać na tłuszcz i smażyć z 2 stron na jasnozłoty kolor przewracając szpikulcem. Wyjąć, osączyć na bibule, przełożyć na talerz, oprószyć cukrem z wanilią. Układać w piramidkę na okrągłym, szklanym półmisku.



 
 
 
 
Smacznego :)
 

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Sernik z brzoskwiniami i czekoladą

Już od dawna taki smak mi chodził po głowie. Zbierałam się i zbierałam, ale ciągle mi było nie po drodze. Wreszcie jednak udało mi się i upiekłam pyszny sernik na czekoladowym spodzie, wzbogacony brzoskwiniami i czekoladą.
Masa jest puszysta, nie za słodka, a kruchy i chrupiący czekoladowy spód wspaniale komponuje się z lekką górą.


Zapraszam wszystkich czekoladoholików i nie tylko :)



Składniki na kruche ciasto:

- 200 g mąki pszennej (minus 2 łyżeczki mąki)
- 132 g zimnego masła
- 66 g cukru pudru
- 2 żółtka
- 2 łyżeczki dobrego, ciemnego kakao (w zamian na odebraną mąkę)

Wszystkie składniki, prócz żółtek, siekam siekaczką do połączenia składników, potem dodaję żółtka i szybko rękoma zagniatam. Gotowe ciasto wkładam do lodówki na co najmniej 30 minut.


Składniki na masę serową:

- 1 kg wiejskiego twarogu, zmielonego dwukrotnie
- 200 g śmietany kremówki
- 3/4 szkl. cukru
- 1/2 szkl. mleka 3,2%
- 6 jaj (4 całe jaja, 2 żółtka)
- puszka brzoskwiń w syropie (odsączone i pokrojone w kostkę)
- tabliczka posiekanej, gorzkiej czekolady (100g)

Jaja z cukrem ucieram na gładką masę. Nie robię tego zbyt długo, żeby zbytnio się nie napowietrzyła. Partiami dodaję ser i dalej ucieram. Potem wlewam kremówkę, mleko i łączę z masą. Na sam koniec dodaję budynie. Kiedy sama jest gotowa dodaję posiekaną gorzką czekoladę i mieszam już ręcznie.

Nagrzewam piekarnik do 160 stopni, termoobieg.

Kruche ciasto dzielę na dwie nierówne części. Większą połową ciasta wyklejam dno kwadratowej foremki. Układam na nim brzoskwinie i zalewam serową masą. Mniejszą część czekoladowego ciasta ścieram na tarce o grubych oczkach na wierzch sernika.

Ciasto piekę przez godzinę. Najlepiej smakuje po nocnym stygnięciu :)



 

 
Smacznie pozdrawiam!


poniedziałek, 27 listopada 2017

Wiejskie ziemniaczki wg Czarodziejki

Dziś będzie szybko, treściwie i konkretnie. Dodać jeszcze powinnam, że ta szybka propozycja ocieka kaloriami. No, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi, zwłaszcza, że na dworze coraz zimniej i takie danie rozgrzeje nas od środka.

Nie podam Wam konkretnych proporcji, bo one po prostu nie istnieją. Zamiast białej cebuli można dodać czerwoną, a zamiast kiełbaski dobry boczek. Wszystko zależy od tego, co akurat znajdziecie w lodówce. Za każdym razem i tak wyjdzie pysznie!

Kluczowe w tym przepisie są za to smalec, na którym smażymy ziemniaki wraz z dodatkami, oraz zioła - cząber i tymianek. Ziemniaki je po prostu kochają! A zioła odwzajemnią się nam tym, iż uczynią danie lżej strawne.


Zapraszam!


Składniki:

- ugotowane ziemniaki
- duża cebula
- ząbek czosnku
- kawałek kiełbaski żywieckiej
- sól, pieprz, ostra papryka, tymianek i cząber
- 1 łyżka smalcu
- świeża natka pietruszki


Ugotowane i ostudzone ziemniaki kroję w talarki, cebulę obieram i kroję w półtalarki, a kiełbasę w kostkę lub plastry. Czosnek obieram i siekam nożem dość drobno.
Na patelni podgrzewam smalec, wrzucam kiełbasę i cebulę. Podsmażam razem chwilę i dodaję ziemniaki. Wszystko mieszam i smażę dalej, pilnując, aby się nie przypaliło. Ziemniaki mają być złote. Na końcu dodaję czosnek i przyprawy wedle uznania. Chwilę jeszcze trzymam na ogniu, aby smaki się połączyły, a czosnek stracił surowość i gotowe :)
Przed podaniem posypuję moje wiejskie ziemniaczki świeżą natką pietruszki, bo zielonego nigdy dość.

Można je jeść same, z dodatkiem ulubionej surówki, albo z kawałkiem mięska.
Co kto woli, jak kto lubi :)



 
 

 
Pozdrawiam!


środa, 22 lutego 2017

Kruche jogurtowe rurki według Czarodziejki, idealne do ubitej kremówki

Witajcie :)


Po dość długiej przerwie przychodzę ze słodkim co nieco :) Jutro święto łasuchów, więc i przepis na czasie.
Rurki - smak dzieciństwa. Do napełnienia ubitą kremówką albo kremem waniliowym - co kto lubi :)


Do wykonania swoich użyłam cukru firmy Diamant. Już od jakiegoś czasu nosiłam się  z zamiarem wypróbowania ich grubej rafinady i wreszcie, przy wypiekaniu rurek, nadarzyła się okazja. Gruby cukier Diamantu sprawdził się wyśmienicie - w czasie pieczenia nie roztopił się, zachował swój kształt, dzięki czemu pięknie ozdobił moje rurki.
Do ciasta na wypiek dodałam zaś ich cukier drobny - i to był równie dobry wybór. Idealnie rozpuścił się w czasie pieczenia i nie widać w gotowych rurkach nieestetycznych kryształków cukru. Na pewno też ten rodzaj cukry będzie idealny przy ubijaniu różnych mas, biszkoptów, koglów - moglów :) i wielu, wielu innych pyszności.



Polecam oba cukry i na przepis zapraszam!



Składniki na rurki:

- 40 dag maki pszennej
- 15 dag drobnego cukru Diamant
- 4 żółtka
- 20 dag masła
- 5 łyżek jogurtu naturalnego

Ponadto:

- cukier gruba rafinada Diamant
- białko jaja

Zimne masło siekam nożem na mniejsze kawałki i dodaję do reszty składników. Wszystko szybko zagniatam na gładkie ciasto i odkładam na godzinę do lodówki (jeśli trzeba, podsypuję ciasto w czasie zagniatania). Po tym czasie dzielę ciasto na pół i wałkuję na cienki placek - góra 3 mm. Z ciasta wykrawam ok 2 cm paski. Foremki do rurek smaruję roztopionym masłem i nawijam na nie paski ciasta, zaczynając od wąskiej strony.

Owinięte rurki smaruję białkiem i posypuję kryształkami cukru. Ułożone na blaszce piekłam ok 15 minut, aż do zrumienienia, w temperaturze 200 stopni i funkcji termoobieg.




Po wystudzeniu rurki można nadziewać wedle upodobania. Jako, że posypała je dość sporą ilością grubej rafinady, nadziałam je ubitą już bez dodatku cukru kremówką. Dzięki temu nie okazały się za słodkie.



 
 

 
 
Smacznie pozdrawiam!
 

niedziela, 5 czerwca 2016

Miodek różany, czyli syrop z płatków róży.

Witajcie :)

I mamy już czerwiec. Pogoda ostatnio aż nadto rozpieszczę upałami, jakby chciała nadrobić tez zimny, wcześniejszy czas. Nagle wszystkie rośliny, w tym kwiaty, zaczęły rosnąć na potęgę. Dotyczy to także róż, ich zapach roznosi się w powietrzu i kusi swoją słodyczą, a dla mnie to znak, że czas zamknąć te piękne kwiaty w słoiczku, by zimą cieszyć się ich dobrocią. Przerobiłam już ponad kilogram tego skarbu.
W tym roku zaczęłam od gęstego różanego syropu. Wyszedł mi cudny, aromatyczny i bardzo słodki, dlatego właśnie nazwałam go różanym miodkiem.

Robi się go prosto, choć etapy rozłożone są w czasie. Efekt końcowy zachwyca i sprawia, że czuję iż wykonałam kawał dobrej roboty!


Zapraszam!


Składniki:

- oczyszczone płatki róży (ilość dowolna)
- cukier (na każde 15 dag płatków 3 szklanki cukru)
- woda (na każde 15 dag płatków 3 szklanki wody)
- sok z cytryny (na każde 15 dag płatków sok z półtorej cytryny)


Płatki róż zbieram w moich pewnych źródłach, gdzie krzewy nie są skażone zanieczyszczeniami, nie są niczym pryskane itp. Oczyszczam je, odrywam białe końcówki, które mogą dać gorycz i zalewam wodą z cukrem, w podanych wyżej proporcjach. Mieszam wszystko i odstawiam na noc. Następnego dnia zagotowuję róże i na małym ogniu gotuję, aż oddadzą wszystko z siebie i zrobią się szkliste, prawie przezroczyste. Zdejmuję z ognia i odstawiam na kilka godzin, żeby odstały, ostygły i oddały absolutnie cały swój aromat i smak. Po tym czasie oddzielam płatki róż, przecedzam przez sitko, a powstały z gotowania "kompot" zaprawiam sokiem z cytryny i redukuję na niewielkim ogniu do uzyskania odpowiednio gęstej konsystencji. Czas jest tu względny.

Gotowy miodek rozlewam do butelek i pasteryzuję 20 minut, tak dla pewności, bo przechowuję go w spiżarni, a nie w lodówce.






 
Smacznie pozdrawiam :*

czwartek, 24 marca 2016

Babeczki ucierane na proszku, idelane do święconki.

Przepis na te małe cudeńka pochodzi ze starej już książki kucharskiej po mojej babci. Właściwie jest to przepis na babkę, ale ja wykorzystuję go inaczej :) Trochę zmodyfikowałam składniki - nie byłabym sobą :P

Z tej porcji wyjdzie 12 babeczek, które udekorowane rozdaję potem chętnym, jako jeden z elementów wyposażenia koszyczka ze święconką.
Robi się je szybko, rosną pięknie i dlatego polecam właśnie przygotować osobiście tą małą słodycz do koszyczka.



Zapraszam!



Składniki:

- 20 dkg mąki pszennej
- 5 dkg mąki ziemniaczanej
- 15 dkg masła
- 15 dkg cukru pudru
- sok z 1 cytryny
- skórka otarta z 1 cytryny
- 4 duże jaja
- 1/2 paczki proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 2 łyżeczki ekstraktu migdałowego


Masło ucieram, aż zbieleje, dodaję kolejno żółtka, stopniowo przesiany cukier, ekstrakty, otartą skórkę z cytryny i na końcu sok z cytryny. Wszystkie składniki mają być dobrze utarte, a masa puszysta. Obie mąki wymieszać ze sobą, a potem z proszkiem do pieczenia. Białka ubić na sztywną pianę. Do masy najpierw wmieszałam partiami przesiane mąki z proszkiem, a potem już ręcznie połączyłam ciasto z białkami.

Foremki do babeczek napełniam do 2/3 wysokości i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 160 stopni, termoobieg. Piekę do suchego patyczka. W moim piekarniku piekły się 20 minut.


Zaraz po upieczeniu wyjmuję babeczki z formy, a kiedy ostygną dekoruję według uznania.



 
 

 
Pozdrawiam!

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ciasto krucho-drożdżowe, idealne na rogaliki.

Witam po dłuższej nieobecności, która spowodowana była paskudnym atakiem alergii. Trwa on niestety do dziś, jest już trochę lepiej więc powoli wracam do żywych.
Chciałam dziś podzielić się przepisem na krucho-drożdżowe ciasto, z którego przygotowuję rogaliki z różnymi nadzieniami. Przepis pochodzi ze starej książki kucharskiej - Kuchnia Polska, Polskie Wydawnictwo Gospodarcze, z roku 1959. Kilka razy już chyba wspominałam, że to jedyna książka kucharska jaką posiadam. Czerpię z niej wiele wspaniałych doznań i dlatego dzielę się nimi z Wami :)



Zapraszam!



Składniki na ciasto:

- 50 dkg mąki krupczatki (ja wolę dobrej jakości zwykłą pszenną mąkę)
- 15 dkg masła
- kilka kropel ekstraktu waniliowego (daję na oko)
- 3 żółtka
- 2 jajka
- 5 dkg drożdży
- 15 dkg cukru pudru
- trochę otartej skórki cytrynowej (daję na oko)
- 1/8 litra kwaśnej śmietany


Drożdże rozcieram w garnuszku z 1 łyżką cukru. Mąkę przesiewam na stolnicę lub do miski i siekam z masłem. Dodaję cukier, jajka, żółtka, płynne drożdże, śmietanę wanilię, skórkę cytrynową i szybko zagniatam ciasto.
Gotowe ciasto rozwałkowuję na ok 0,5 cm na kształt koła, wykrawam trójkąty i nakładam u podstawy każdego trójkąta dowolny, ulubiony farsz. Od podstawy także zaczynam zwijanie moich rogalików i nadaję im rożków.
Rogaliki przed pieczeniem muszą wyrosnąć, pod przykryciem i w temperaturze pokojowej.
Dopiero wtedy smaruję ich wierzch białkiem i piekę na złoty kolor - ok 20 minut, temperatura 175 stopni, termoobieg.





 
Pozdrawiam :)

niedziela, 18 stycznia 2015

Tiramisu wg Czarodziejki.

Na pewno nie jest to klasyczna wersja tego słynnego deseru. Jest to jednak moja wersja, i taka smakuje mi najlepiej. Wolę przygotowywać tiramisu w dużej brytfannie, a biszkopty mają być mocno nasączone kawą i amaretto. Wszystko ma po schłodzeniu być lekkie, kremowe i rozpływające się w ustach... I takie właśnie jest!


Zapraszam!


Składniki:

- 5 dużych jaj
- 5 łyżek cukru
- 500 g serka mascarpone
- 300 g dobrej jakość kremówki (36%)
- likier amaretto (u mnie dość dużo, ma być wyczuwalne w kawie)
- 350 ml mocnego naparu kawy
- duże opakowanie podłużnych biszkoptów, lub własnoręcznie robione biszkopty "ladyfingers"
- kakao


Do mocnego kawowego naparu dodaję likier. Lubię jak jest mocno wyczuwalny, więc daję sporo. Jajka sparzam i oddzielam żółtka od białek. Do szklanej miski dodaję żółtka i cukier. Dokładnie ucieram, aż nie będzie czuć grudek cukru. Do kogla mogla dodaję mascarpone i delikatnie mieszam. W osobnym naczyniu ubijam na sztywno śmietankę, gotową dodaję do masy jajeczno-serowej i ręcznie mieszając łącze wszystko ze sobą.

Zaczynam układanie biszkoptów w brytfannie. Moczę każdego dokładnie w kawie z likierem i ciasno wykładam dno naczynia. Na biszkopty wykładam połowę masy i obficie posypuję ją gorzkim kakao. Układam analogicznie drugą warstwę namoczonych biszkoptów i na nie wykładam drugą połowę masy. Posypuję obficie kakao. Deser wkładam do lodówki. Najlepiej, żeby spędził tam całą noc.

Tiramisu - moje małe niebo w gębie :)


 
 

 
Pozdrawiam :)

środa, 31 grudnia 2014

Lekka sałatka z wędzonym kurczakiem, gorgonzolą i filetowaną pomarańczą.

Lekka, chrupiąca i kolorowa. Polana orzeźwiającym dressingiem smakuje wyśmienicie.
Bardzo lubię ją robić w rytm ciężkiej muzyki i przy takiej skomponowałam ją właśnie pierwszy raz :)


Zapraszam!


Składniki:


- pierś wykrojona z wędzonego kurczaka
- duża, soczysta pomarańcza
- połówka owocu granatu
- ok. 100 g sera gorgonzola (a tak naprawdę według uznania)
- dwie garści ulubionej sałaty, bądź mieszanki sałat
- sól, pieprz
- łyżeczka lub dwie dobrego oleju


Sałatę dokładnie płuczę, układam po równa na dwóch talerzach. Ser kroję w kostkę, a kurczaka pozbawiam skóry i kroję w paski. Wszystko układam na sałacie. Pomarańcz trzeba wyfiletować. Robię to nad miseczką, aby spływający sok mi się w niej zgromadził. Filety z pomarańczy dodaję do sałatki. Sok pomarańczowy mieszam w olejem, dodaję go po trochę, aby uzyskać emulsję. Jego ilość jest zależna od tego ile soku uzyskamy w czasie filetowania. Dressing doprawiam do smaku solą i pieprzem.
Sałatkę posypuję ziarnami granatu i polewam dressingiem.

Gotowe :)


 

 
Pozdrawiam sylwestrowo :*

środa, 3 grudnia 2014

Pierniczki świąteczne wg Czarodziejki.

Odkąd pamiętam, u mnie w domu pierniki na choince wisieć muszą, te własnej roboty oczywiście. Polane lukrem, ozdabiane przez dzieci jak im tylko się zamarzy...
Ciasto, na które przepis zamieszczam poniżej może i nawet powinno poleżakować sobie przed wypiekiem kilka dni w lodówce. Wtedy wszystkie korzenne przyprawy się ze sobą połączą i nasze pierniki będą cudnie pachnieć.
Z tego ciasta piekę nie tylko pierniczki, używam go również do wypieku piernikowych chatek.


Zapraszam!


Składniki na ciasto :


- 1 kg mąki
- 2 jajka
- 1 kostka margaryny (25 dkg)
- 2 szkl. cukru pudru
- słoik miodu (370 g, ja dałam lipowy)
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 i 1/2 opakowania przyprawy do piernika lub domowej przyprawy do piernika
- 4 łyżeczki kakao
- foremki


Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Zagniatam je razem na gładkie ciasto, które potem zawijam w folię lub papier do pieczenia i odstawiam na minimum do lodówki na minimum całą noc, a najlepiej na kilka dni.

Kolejnym krok to już czysta zabawa dla małych i dużych. Ciasto piernikowe rozwałkowuję na ok. 1 cm i wykrawam pierniki różnych kształtów. Nagrzewam piekarnik na 180 stopni, termoobieg i piekę max.10 minut. Kiedy pierniczki wystygną dekoruję według uznania.

Nie zapomnijcie zrobić wcześniej, przed pieczeniem, otworów w piernikach, by móc powiesić je potem na choince :)


Smacznego życzę i aromatycznie pozdrawiam!


 

 

środa, 29 października 2014

Creme Brulee wg Czarodziejki.

Ogólnie to ja jestem spod znaku czekolady :) Deser ten, jakim jest creme brulee, jednak uwielbiam i kocham miłością platoniczną. Zachwyciłam się nim pewnego zimowego wieczoru w Poznaniu i tak mi już zostało do dziś :) Uwielbiam go za wanilię, za gładkość i aksamitność, a zwłaszcza za tą pyszną i chrupiącą powierzchnię... mniam!


Zapraszam!



Składniki:

- 400 kremówki 30% lub 36%
- laska wanilii (nie żałuję sobie)
- 4 żółtka
- 4 łyżeczki cukru
- cukier trzcinowy do skarmelizowania


Do rondelka wlewam kremówkę, laskę wanilii kroję wzdłuż i tępą stroną noża ściągam ziarenka. Dodaję je do śmietanki razem z wydrążoną laską i doprowadzam całość do wrzenia. Odstawiam na chwilę, aby mi ostygło. w tym czasie ręcznie ucieram żółtka z cukrem. Robię to tylko do chwili, kiedy żółtka zaczną zmieniać kolor na jaśniejszy.
Przestudzoną śmietankę przecedzam przez sitko i powoli dodaję do żółtek, cały czas mieszając. Uwaga, trzeba to robić delikatnie, żeby na masie nie wytworzyła się piana.
W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 100 stopni, termoobieg. Kokilki do zapiekania napełniam kremem, wstawiam je do głębokiej brytfanny i do połowy wysokości zalewam gorącą wodą. Będą się piekły w tej kąpieli wodnej ok. 1h. Czas jest opcjonalny, zależy od tego jakiej wielkości mamy kokilki, jakie są wysokie. Krem jest gotowy, kiedy jego środkowa część ma konsystencję galaretowatą.
Teraz trzeba ostudzić go w temperaturze pokojowej, a następnie powinien schładzać się w lodówce ok.4 godzin. Najlepiej jest pozostawić go na całą noc.

Przed podaniem wierzch każdego kremu posypuję obficie cukrem trzcinowym i palnikiem karmelizuję.

Gotowe :)



 
 

 
Smacznie pozdrawiam :*

poniedziałek, 29 września 2014

Racuchy z ricottą wg Czarodziejki.

Dziś tak klasycznie, bez szału ale mimo wszystko, jak dla mnie, pysznie :) Takie racuchy to fajny pomysł na słodkie śniadanie, podwieczorek albo nawet na kolację. Można podać z ulubionymi dodatkami. Są puszyste i leciutkie. Nie zawierają zbyt dużo mąki, a ta która jest można zamienić na inną, zdrowszą. Nie dodaję do nich żadnego środka spulchniającego, a mimo to rosną i są puszyste.


Zapraszam!


Składniki:

- 2 małe jajka
- 220 g ricotty (u mnie domowa ricotta, która została zrobiona po wcześniej przygotowanym serze)
- 4-5 łyżek mąki pszennej
- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 2 łyżeczki trzcinowego cukru (opcjonalnie)
- ok. 100 ml mleka
- szczypta soli


Żółtka oddzielam od białek i łączę w misce z serkiem, mąką, ekstraktem, cukrem, mlekiem i szczypta soli. Mieszam to wszystko delikatnie trzepaczką, nie za długo, bo konsystencja ciasta jest delikatna. Osobno ubijam białka i dodaję do masy, delikatnie mieszając. Racuchy piekę na rumiano, na ceramicznej patelni. Dzięki ceramicznej powłoce patelni nie muszę dodawać tłuszczu do smażenia.

Gotowe do podania, z ulubionymi dodatkami :)



 
 




 
Pozdrawiam :)

środa, 27 sierpnia 2014

Pomidory pod kołderką - świetna, prosta i szybka przystawka.

Dziś będzie znów pomidorowo. No co ja na to poradzę, że tak uwielbiam...
Ale będzie też szybko i smakowo i zapachowo :) Szybka przystaweczka z pomidorków, polana sosem czosnkowym i posypana parmezanem. Świetnie sprawdza się jako dodatek np. przy grillu.

Przepis na nią pokazała mi moja koleżanka ze studiów, Justyna. Do dziś jestem Jej za to wdzięczna :)

Zapraszam!


Składniki:

- pomidory (kilka sztuk)
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki majonezu
- 3 łyżki gęstego jogurtu naturalnego lub greckiego
- sól, pieprz
- tarty parmezan


Pomidorki myję, osuszam i kroję na nieregularne kawałki, albo w ósemki. Układam na półmisku kawałek przy kawałku. Biorę się za sos - majonez mieszam z jogurtem, wyciskam praską czosnek i dodaję do bazy jogurtowo-majonezowej. Mieszam i doprawiam solą i pieprzem. Sosem polewam pomidorki, a wszystko posypuję drobno startym parmezanem.

Gotowe!


Sos można przygotować wcześniej, ale zalecam polać nim pomidorki tuż przed podaniem na stół.




 
Miłego dnia życzę :)