Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 sierpnia 2018

Bananowa kawa mrożona

Coś w sam raz na te wysokie temperatury. Mrożona kawa bananowa.
Robi się ją szybko, super orzeźwia i z powodzeniem może zastąpić nie jeden deser.
Kawa wykonana jest bez mleka, więc ja jako alergik mogę ją śmiało konsumować. Dla chętnych na wierzch polecam kleks ubitej kremówki, a ja albo z niej rezygnuję albo zamieniam na jakiś owocowy mus. Polecam zwłaszcza ten z malin, bo super według mnie się komponuje :)


Zapraszam na przepis!


Składniki:

- 250 ml zaparzonej i ostudzonej mielonej kawy (może być inna, wedle gustu)
- 2 zamrożone banany (banana kroję w plastry, wkładam do woreczka i wrzucam na zamrażalnika, nim kawa się chłodzi są już zamrożone)
- 100 ml zimnej wody
- 3 łyżki mleka kokosowego (można zamienić na zwykłe)
- 2 łyżeczki cukru dark muscovado
- 2 łyżeczki syropu z agawy
- kostki lodu (dałam 6 dużych kostek)

Do dekoracji:

- 200 ml ubitej kremówki lub jak wspomniałam owocowy mus

Składniki na kawę wkładam do blendera i miksuję, aż wszystko się połączy. Ma być gładka i kremowa, gdyby była za gęsta można dodać jeszcze trochę wody.
Przelewam moją kawę do szklanek i dekoruję. Gotowa do podania :)














Pięknej niedzieli życzę :*


wtorek, 3 lipca 2018

Malinowy sernik na zimno z owocami

Dzień dobry :)

Dawno nie wrzucałam przepisu na coś słodkiego. Sezon owocowy w pełni, więc chyba sernik na zimno będzie w sam raz. Malinowy, nie za słodki i z dużą ilością truskawek i czereśni. Do tego galaretka i można zajadać.


Zapraszam na przepis!


Składniki na kruchy spód:

- 100 g mąki pszennej
- 66 g zimnego masła
- 33 cukru pudru
- 1 żółtko
- szczypta soli
- 2 łyżeczki dobrej jakości kakao


Mąkę mieszam z cukrem, kakao i solą. Dodaję masło i szybko siekam nożem lub siekaczką. Kiedy składniki się połączą dodaję żółtko i szybko zagniatam do uzyskania zwartego ciasta. Odkładam na pół godziny do lodówki.
Okrągłą formę o średnicy 23 cm wykładam papierem do pieczenia. Ciastem wylepiam tylko sam spód formy. Będzie go bardzo cienka warstwa i tak ma być. Nakłuwam spód widelcem i piekę ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Odstawiam do wystygnięcia.


Mus z malin:

- 500 g malin
- 2 łyżeczki cukru dark muscovado
- 2 łyżeczki soku z cytryny

Malina myję i wkładam do rondelka, dodaję cukier i sok z cytryny. Podgrzewam wszystko na małym ogniu, aż maliny rozpadną się, puszczą sok. Jak tylko się zagotują, odstawiam z ognia i przecieram przez sito na gładki mus. Powinno wyjść go ok 250-300 ml. Mus odstawiam do wystygnięcia.


Składniki na masę serową:

- 500 g kremowego serka śmietankowego (u mnie chudy)
- 200 g kremówki
- 250 ml musu z malin
- 2 łyżki cukru pudru (można dodać więcej, z tej ilości masa jest kwaskowata)
- 4 łyżeczki żelatyny + 80 ml mleka do rozpuszczenia żelatyny

Serek mieszam z misce z musem z malin. Dodaję cukier puder. Kremówkę ubijam na sztywno i dodaję do masy serowej. Mieszam delikatnie, aby składniki się połączył. Żelatynę zalewam mlekiem i podgrzewam, aby się rozpuściła. Trzeba uważać, aby jej nie zagotować, bo straci swoje właściwości żelujące. Do masy żelatynowej dodaję łyżeczkę masy serowej, mieszam aż się połączą i znów dodaję łyżeczkę masy serowej. Mieszam i dodaję tą masę do sera. Od razu wylewam zawartość miski na czekoladowy kruchy spód. Wkładam mój sernik do lodówki, aby stężał.


Ponadto:

- 300 g truskawek
- 300 g czereśni
- 3 galaretki truskawkowe lub czereśniowe
- 1 l wody na galaretkę

Owoce myję, czereśnie pozbawiam pestek. Układam je na masie serowej. Do zagotowanej i lekko ostudzonej wody dodaję galaretki, mieszam aż się rozpuszczą i odstawiam do wystudzenia. Kiedy galaretka zacznie tężeć wylewam ją delikatnie na mój sernik z owocami. Odstawiam do lodówki na przynajmniej 3-4 godziny, a najlepiej na całą noc.






 
 

 
 

 
 

 
Smacznie pozdrawiam :)

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Sernik z brzoskwiniami i czekoladą

Już od dawna taki smak mi chodził po głowie. Zbierałam się i zbierałam, ale ciągle mi było nie po drodze. Wreszcie jednak udało mi się i upiekłam pyszny sernik na czekoladowym spodzie, wzbogacony brzoskwiniami i czekoladą.
Masa jest puszysta, nie za słodka, a kruchy i chrupiący czekoladowy spód wspaniale komponuje się z lekką górą.


Zapraszam wszystkich czekoladoholików i nie tylko :)



Składniki na kruche ciasto:

- 200 g mąki pszennej (minus 2 łyżeczki mąki)
- 132 g zimnego masła
- 66 g cukru pudru
- 2 żółtka
- 2 łyżeczki dobrego, ciemnego kakao (w zamian na odebraną mąkę)

Wszystkie składniki, prócz żółtek, siekam siekaczką do połączenia składników, potem dodaję żółtka i szybko rękoma zagniatam. Gotowe ciasto wkładam do lodówki na co najmniej 30 minut.


Składniki na masę serową:

- 1 kg wiejskiego twarogu, zmielonego dwukrotnie
- 200 g śmietany kremówki
- 3/4 szkl. cukru
- 1/2 szkl. mleka 3,2%
- 6 jaj (4 całe jaja, 2 żółtka)
- puszka brzoskwiń w syropie (odsączone i pokrojone w kostkę)
- tabliczka posiekanej, gorzkiej czekolady (100g)

Jaja z cukrem ucieram na gładką masę. Nie robię tego zbyt długo, żeby zbytnio się nie napowietrzyła. Partiami dodaję ser i dalej ucieram. Potem wlewam kremówkę, mleko i łączę z masą. Na sam koniec dodaję budynie. Kiedy sama jest gotowa dodaję posiekaną gorzką czekoladę i mieszam już ręcznie.

Nagrzewam piekarnik do 160 stopni, termoobieg.

Kruche ciasto dzielę na dwie nierówne części. Większą połową ciasta wyklejam dno kwadratowej foremki. Układam na nim brzoskwinie i zalewam serową masą. Mniejszą część czekoladowego ciasta ścieram na tarce o grubych oczkach na wierzch sernika.

Ciasto piekę przez godzinę. Najlepiej smakuje po nocnym stygnięciu :)



 

 
Smacznie pozdrawiam!


środa, 22 lutego 2017

Kruche jogurtowe rurki według Czarodziejki, idealne do ubitej kremówki

Witajcie :)


Po dość długiej przerwie przychodzę ze słodkim co nieco :) Jutro święto łasuchów, więc i przepis na czasie.
Rurki - smak dzieciństwa. Do napełnienia ubitą kremówką albo kremem waniliowym - co kto lubi :)


Do wykonania swoich użyłam cukru firmy Diamant. Już od jakiegoś czasu nosiłam się  z zamiarem wypróbowania ich grubej rafinady i wreszcie, przy wypiekaniu rurek, nadarzyła się okazja. Gruby cukier Diamantu sprawdził się wyśmienicie - w czasie pieczenia nie roztopił się, zachował swój kształt, dzięki czemu pięknie ozdobił moje rurki.
Do ciasta na wypiek dodałam zaś ich cukier drobny - i to był równie dobry wybór. Idealnie rozpuścił się w czasie pieczenia i nie widać w gotowych rurkach nieestetycznych kryształków cukru. Na pewno też ten rodzaj cukry będzie idealny przy ubijaniu różnych mas, biszkoptów, koglów - moglów :) i wielu, wielu innych pyszności.



Polecam oba cukry i na przepis zapraszam!



Składniki na rurki:

- 40 dag maki pszennej
- 15 dag drobnego cukru Diamant
- 4 żółtka
- 20 dag masła
- 5 łyżek jogurtu naturalnego

Ponadto:

- cukier gruba rafinada Diamant
- białko jaja

Zimne masło siekam nożem na mniejsze kawałki i dodaję do reszty składników. Wszystko szybko zagniatam na gładkie ciasto i odkładam na godzinę do lodówki (jeśli trzeba, podsypuję ciasto w czasie zagniatania). Po tym czasie dzielę ciasto na pół i wałkuję na cienki placek - góra 3 mm. Z ciasta wykrawam ok 2 cm paski. Foremki do rurek smaruję roztopionym masłem i nawijam na nie paski ciasta, zaczynając od wąskiej strony.

Owinięte rurki smaruję białkiem i posypuję kryształkami cukru. Ułożone na blaszce piekłam ok 15 minut, aż do zrumienienia, w temperaturze 200 stopni i funkcji termoobieg.




Po wystudzeniu rurki można nadziewać wedle upodobania. Jako, że posypała je dość sporą ilością grubej rafinady, nadziałam je ubitą już bez dodatku cukru kremówką. Dzięki temu nie okazały się za słodkie.



 
 

 
 
Smacznie pozdrawiam!
 

wtorek, 12 kwietnia 2016

Najlepsza masa serowa do sernika.

Chyba w każdym domu jest na sernik wypróbowany przepis. A ciasto to bywa różne - mieni się smakami, kolorami i dodatkami. Serniki są na zimno i pieczone, są z owocami, z czekoladą, nawet miętowe są i różane... i tak mogłabym wymieniać w nieskończoność...

Ja najbardziej lubię tradycyjny - aksamitny, rozpływający się w ustach i puszysty. I właśnie na taką masę serową wypracowałam sobie recepturę. Piecze się pięknie, nie opada i smakuje wybornie. Do tego szklista czekoladowa polewa domowej roboty i sernikowe niebo w gębie gotowe :)



Zapraszam!



Składniki masy serowej:

- 1,5 kg twarogu (u mnie zawsze swojski, ze sprawdzonego źródła)
- 1 duża mięsista laska wanilii
- 3 budynie śmietankowe lub waniliowe bez cukru
- 3 szklanki mleka pełnotłustego
- 1,5 szklanki cukru kryształu
- 9 jaj (a dokładnie 4 żółtka i 5 całych jaj)


Żółtka i jajka wraz z cukrem ucieram na puszystą masę, ale nie za długo. Zbyt napowietrzona masa serowa opadnie potem w pieczeniu. Dodaję porcjami zmielony dwukrotnie ser. Teraz czas na wanilię, rozcinam laskę i tępą stroną noża zbieram ziarenka. Dodaję je do serowej masy. Następnie wsypuję budynie i porcjami dodaję mleko.
Masa nie będzie gęsta. Należ ją piec jedną godzinę. Temperatura 180 stopni, termoobieg.

Po upieczeniu zostawiam sernik na jakieś 15 minut, przy uchylonych drzwiach piekarnika i dopiero po tym czasie wyjmuję. Masa jest najpyszniejsza po całonocnym chłodzeniu w lodówce.

Serniki czasem piekę na kruchym spodzie, innym razem bez. Zawsze jednak dzieło wieńczy polewa czekoladowa. Domowej roboty oczywiście.

Polecam wypróbowanie smaku tej masy osobiście :)




czwartek, 24 marca 2016

Babeczki ucierane na proszku, idelane do święconki.

Przepis na te małe cudeńka pochodzi ze starej już książki kucharskiej po mojej babci. Właściwie jest to przepis na babkę, ale ja wykorzystuję go inaczej :) Trochę zmodyfikowałam składniki - nie byłabym sobą :P

Z tej porcji wyjdzie 12 babeczek, które udekorowane rozdaję potem chętnym, jako jeden z elementów wyposażenia koszyczka ze święconką.
Robi się je szybko, rosną pięknie i dlatego polecam właśnie przygotować osobiście tą małą słodycz do koszyczka.



Zapraszam!



Składniki:

- 20 dkg mąki pszennej
- 5 dkg mąki ziemniaczanej
- 15 dkg masła
- 15 dkg cukru pudru
- sok z 1 cytryny
- skórka otarta z 1 cytryny
- 4 duże jaja
- 1/2 paczki proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 2 łyżeczki ekstraktu migdałowego


Masło ucieram, aż zbieleje, dodaję kolejno żółtka, stopniowo przesiany cukier, ekstrakty, otartą skórkę z cytryny i na końcu sok z cytryny. Wszystkie składniki mają być dobrze utarte, a masa puszysta. Obie mąki wymieszać ze sobą, a potem z proszkiem do pieczenia. Białka ubić na sztywną pianę. Do masy najpierw wmieszałam partiami przesiane mąki z proszkiem, a potem już ręcznie połączyłam ciasto z białkami.

Foremki do babeczek napełniam do 2/3 wysokości i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 160 stopni, termoobieg. Piekę do suchego patyczka. W moim piekarniku piekły się 20 minut.


Zaraz po upieczeniu wyjmuję babeczki z formy, a kiedy ostygną dekoruję według uznania.



 
 

 
Pozdrawiam!

niedziela, 18 stycznia 2015

Tiramisu wg Czarodziejki.

Na pewno nie jest to klasyczna wersja tego słynnego deseru. Jest to jednak moja wersja, i taka smakuje mi najlepiej. Wolę przygotowywać tiramisu w dużej brytfannie, a biszkopty mają być mocno nasączone kawą i amaretto. Wszystko ma po schłodzeniu być lekkie, kremowe i rozpływające się w ustach... I takie właśnie jest!


Zapraszam!


Składniki:

- 5 dużych jaj
- 5 łyżek cukru
- 500 g serka mascarpone
- 300 g dobrej jakość kremówki (36%)
- likier amaretto (u mnie dość dużo, ma być wyczuwalne w kawie)
- 350 ml mocnego naparu kawy
- duże opakowanie podłużnych biszkoptów, lub własnoręcznie robione biszkopty "ladyfingers"
- kakao


Do mocnego kawowego naparu dodaję likier. Lubię jak jest mocno wyczuwalny, więc daję sporo. Jajka sparzam i oddzielam żółtka od białek. Do szklanej miski dodaję żółtka i cukier. Dokładnie ucieram, aż nie będzie czuć grudek cukru. Do kogla mogla dodaję mascarpone i delikatnie mieszam. W osobnym naczyniu ubijam na sztywno śmietankę, gotową dodaję do masy jajeczno-serowej i ręcznie mieszając łącze wszystko ze sobą.

Zaczynam układanie biszkoptów w brytfannie. Moczę każdego dokładnie w kawie z likierem i ciasno wykładam dno naczynia. Na biszkopty wykładam połowę masy i obficie posypuję ją gorzkim kakao. Układam analogicznie drugą warstwę namoczonych biszkoptów i na nie wykładam drugą połowę masy. Posypuję obficie kakao. Deser wkładam do lodówki. Najlepiej, żeby spędził tam całą noc.

Tiramisu - moje małe niebo w gębie :)


 
 

 
Pozdrawiam :)

środa, 29 października 2014

Creme Brulee wg Czarodziejki.

Ogólnie to ja jestem spod znaku czekolady :) Deser ten, jakim jest creme brulee, jednak uwielbiam i kocham miłością platoniczną. Zachwyciłam się nim pewnego zimowego wieczoru w Poznaniu i tak mi już zostało do dziś :) Uwielbiam go za wanilię, za gładkość i aksamitność, a zwłaszcza za tą pyszną i chrupiącą powierzchnię... mniam!


Zapraszam!



Składniki:

- 400 kremówki 30% lub 36%
- laska wanilii (nie żałuję sobie)
- 4 żółtka
- 4 łyżeczki cukru
- cukier trzcinowy do skarmelizowania


Do rondelka wlewam kremówkę, laskę wanilii kroję wzdłuż i tępą stroną noża ściągam ziarenka. Dodaję je do śmietanki razem z wydrążoną laską i doprowadzam całość do wrzenia. Odstawiam na chwilę, aby mi ostygło. w tym czasie ręcznie ucieram żółtka z cukrem. Robię to tylko do chwili, kiedy żółtka zaczną zmieniać kolor na jaśniejszy.
Przestudzoną śmietankę przecedzam przez sitko i powoli dodaję do żółtek, cały czas mieszając. Uwaga, trzeba to robić delikatnie, żeby na masie nie wytworzyła się piana.
W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 100 stopni, termoobieg. Kokilki do zapiekania napełniam kremem, wstawiam je do głębokiej brytfanny i do połowy wysokości zalewam gorącą wodą. Będą się piekły w tej kąpieli wodnej ok. 1h. Czas jest opcjonalny, zależy od tego jakiej wielkości mamy kokilki, jakie są wysokie. Krem jest gotowy, kiedy jego środkowa część ma konsystencję galaretowatą.
Teraz trzeba ostudzić go w temperaturze pokojowej, a następnie powinien schładzać się w lodówce ok.4 godzin. Najlepiej jest pozostawić go na całą noc.

Przed podaniem wierzch każdego kremu posypuję obficie cukrem trzcinowym i palnikiem karmelizuję.

Gotowe :)



 
 

 
Smacznie pozdrawiam :*

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Moje pomarańczowe tiramisu z prażonymi migdałami.

Na dworze upał i nic się nie chce - przynajmniej ja tak się czuje...
Dobrze, że w mojej kuchni panuje przyjemny chłód, dzięki temu mogę sobie spokojnie kucharzyć, jak lubię.

Dziś w sumie lekko, ale mimo wszystko jednak kalorycznie.
Inna wersja klasycznego deseru, jakim jest tiramisu. Fajna, bo bez kawy, więc i dla dzieci, a dobrze schłodzona może zastąpić lody w ten upalny czas :)


Zapraszam!



Składniki:

- 5 żółtek
- 4 łyżki cukru kryształy
- 500 g serka mascarpone
- 0,5 l kremówki 36%
- 1,5 opakowania podłużnych biszkoptów
- kilka pomarańczy, tak żeby wycisnąć z nich ok. 500 ml soku
- 2 garście migdałów w płatkach

Żółtka ucieram na puch z cukrem. Mają być prawie, że białe, a cukier ma być dobrze roztarty. Dodaję do tej masy porcjami mascarpone i ucieram na gładką masę. W osobnym naczyniu ubijam na sztywno mocno schłodzoną kremówkę i delikatnie, mikserem na najniższych obrotach łącze z pierwszą masą.
Biszkopty nasączam sokiem pomarańczowym i układam ściśle w prostokątnym naczyniu. Kiedy wypełnią dno rozsmarowuję na nich połowę masy. Teraz kolejna porcja namoczonych w soku biszkoptów i reszta masy. Wstawiam wszystko do lodówki.
Rozgrzewam patelnię i wysypuję na nią migdały. Prażę, aż ładnie nie zarumienią. Kiedy migdały ostygną, posypuję nimi moje tiramisu.

Deser przygotowuję zawsze wieczorem i pozostawiam na noc w lodówce. Na drugi dzień kroi się bez problemu.

Jedyne na co trzeba uważać, to namaczanie biszkoptów. Trzeba to robić energicznie i szybko, by nie miały w sobie zbyt wiele soku, bo może "rozwalać" się nam potem deser.



 
 
Smacznie pozdrawiam :)

sobota, 26 kwietnia 2014

Biszkopt z truskawkami i galaretką.

Dziś będzie szybko i też zupełnie zwyczajnie, jednak jak dla mnie pysznie :)

Miało być ciacho z duża ilością galaretki... no i jest! Najprostszy, ale pełen uroku biszkopt z owocami w galaretce.

Tak mi jakoś latem zapachniało...


Składniki na biszkopt:

- 2 jaja
- 1/3 szkl. mąki
- 1/3 szkl. cukru kryształu
- szczypta soli

Białka oddzielam od żółtek i ubijam na sztywną pianę z dodatkiem szczypty soli. Dodaję po żółtku cały czas mieszając, potem powoli dosypuję cukier i mieszam dokładnie, aż się rozpuści. Na końcu mąka, najlepiej przesiana i też partiami. Mąkę można wmieszać ręcznie albo również mikserem, jeśli ma wolne obroty.
Mój biszkopt piekłam ok. 20 minut, termoobieg i temp. 170 stopni. Wylałam go na kwadratową formę o bokach 22x22.

Galaretka i owoce:

- ok. 60 dag mrożonych truskawek
- 3 galaretki truskawkowe

Galaretki rozpuszczam w gorącej wodzie, u mnie 1 litr wody na 3 galaretki. Odstawiam, by wystygła i zaczęła tężeć.
Na wystudzonym biszkopcie układam zamrożone truskawki i zalewam tężejącą galaretką. Wkładam do lodówki i czekam, aż stężeje.



 
 
 
Smacznego weekendu wszystkim życzę!

sobota, 22 marca 2014

Smerfne lody na Dzień Ochrony Morza Bałtyckiego

22 marca obchodzimy Światowy Dzień Wody. Myślę, że przy tym temacie warto zatrzymać się na trochę dłużej. Tego samego dnia wszystkie Kraje Nadbałtyckie, obchodzą ustanowiony w 1997 roku przez Komisję Helsińską Dzień Ochrony Morza Bałtyckiego. Co roku przypomina się, jak wielkiej ochrony wymaga Nasz Bałtyk. Jest on morzem płytkim, zamkniętym i jednym z najbardziej zanieczyszczonych mórz na świecie. Wymiana wody w nim trwa 30 lat!!! Czynnik ludzki, z roku na rok, coraz bardziej anektuje pod różnymi względami Bałtyk i dokłada bardzo wiele w dzieło zniszczenia tej wspaniałej i jakże pięknej błękitnej siedziby flory i fauny.

Chrońmy Bałtyk nie tylko w ten jeden dzień, aby mógł służyć nam jeszcze bardzo długie lata.

Mi do Bałtyku jest daleko, ale zawsze kiedy pomyślę sobie o wakacjach, to przed oczami mam niebieskie, Smerfowe Lody, którymi zajadałam się jako dziecko na pierwszej wizycie nad morzem. Tylko tam mi tak smakowały. Zastanawiam się czy istnieje jeszcze ta lodziarnia, w której w wielkich wafelkach serwowano ten przysmak....

Z okazji dzisiejszego dnia postanowiłam pobawić się i stworzyć to niebieskie cudo. Nie są tak gładkie w swej fakturze, jak te kupowane nad morzem, bo dodałam do nich borówkę. Dzięki niej lody mają lekko kwaśny posmak, który mi bardzo odpowiada.

Zapraszam więc na lody i na Dzień  Ochrony Morza Bałtyckiego :)


Składniki:


- 20 cukierków lodowych
- 0,5 l kremówki
- 2 żółtka
- 125 g borówki amerykańskiej
- 90 g cukru (spokojnie można dać jeszcze mniej, ja te lody robiłam po raz pierwszy i ujęłabym tak z 15 g)
- niebieski barwnik spożywczy (odrobina)


Do rondelka nalewam odrobinę wody, wrzucam cukierki i na małym ogniu czekam, aż się rozpuszczą. W międzyczasie ucieram żółtka z cukrem do białości. Borówkę miksuję, a powstałą masę przez sito przecieram do utartych żółtek.
Śmietankę podgrzewam w rondelku (trzeba pilnować, żeby się nie zagotowała) i wlewam do niej roztopione cukierki. Ciepłą śmietankę wlewam do masy jajecznej i mieszam, dodaję odrobinę barwnika spożywczego. Całość schładzam, a potem kręcę w maszynce do lodów. Z chwilą przełożenia masy do maszynki postępuję już według zaleceń producenta.

Przekładam do pojemnika i zostawiam w zamrażarce na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.
 
 
 
 
 
Ten kolor cieszy oko :)
 
 
A więcej zdjęć lodów i nie tylko na moim koncie na FB.