Dzień dobry :)
Mamy kwiecień. Czas mi pędzi jak szalony, bo dopiero co był grudzień. a już czwarty miesiąc nowego-starego w sumie już roku...
Dziś pomysł może nie na zbyt szybkie czasowo danie, ale za to proste i takie, które robi się w dużej mierze samo.
Zapraszam!
Składniki:
- 4 kacze uda
- sól, pieprz, majeranek, tymianek, słodka papryka, suszony czosnek
- 2 większe cebule
- 3 ząbki czosnku
- 500 ml soku z jabłek (u mnie wyciskany z wyciskarki, ale może być też taki dobrej jakości 100% sok, nie polecam tych kartonikowych)
- rukola lub inna sałata
Zaczynam od natarcie udek przyprawami i ziołami. Tak przygotowane odstawiam na całą noc do lodówki, aby się zamarynowały. Cebulę kroję w piórka, czosnek w plasterki.
Zamarynowane udka wyjmuję z lodówki i czekam ok. pół godziny, aż się ogrzeją. Gotowe układam na zimnej patelni z grubym dnem i wysmażam powoli nie niewielkim ogniu. Postępuję z nimi, tak jakbym przygotowywałam piersi. Obsmażam na złoto z obu stron. Kaczka odda trochę tłuszczu. dlatego już nie dodaję żadnego oleju i kiedy udka są złociste, wyjmuję je i na patelnię dodaję cebulę oraz czosnek. Chwilę podsmażam, dosłownie ze 2-3 minuty, wkładam ponownie udka i zalewam sokiem jabłkowym.
Zmniejszam ogień do minimum i przykrywam patelnię, pozostawiając mięso do duszenia, aż zrobi się mięciutkie.
Na koniec można jeszcze doprawić sosik pieprzem, solą lub czosnkiem - co kto woli.
Lubię te udka z dużą ilością sałaty. Każda tu będzie pasowała. Danie pyszne na ciepło i na zimno.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania mięsne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania mięsne. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 kwietnia 2020
Duszone kacze udka
Etykiety:
dania mięsne,
mięso,
mięso duszone,
na ciepło,
na obiad. kaczka,
na zimno,
sok jabłkowy,
udka kacze,
udka kacze duszone
czwartek, 6 września 2018
Domowa wędlina - schab faszerowany czosnkiem.
Dzień dobry :)
Dziś przybywam z propozycją domowej pieczeni, domowej wędliny - jak kto woli, bo wykorzystać ją można i na zimno i na ciepło. To czego nie dacie rady zjeść na obiad, można potem wykorzystać na kanapki. Najważniejsze, że to wędlina bez sztucznych dodatków, pachnąca, krucha i przepyszna :)
Taki schab przygotowuje się szybko, prosto, najdłużej trwa pieczenie, no ale tego już nie przeskoczę.
Zapraszam!
Składniki:
- schab, dowolna ilość (pamiętajcie, że do pieczenia, to minimum kg mięsa musi być)
- ząbki czosnku (u mnie idzie dużo)
- przyprawy: sól, pieprz, majeranek, słodka czerwona papryka, odrobinę chilli, tymianek, suszony czosnek
- klarowane masło do obsmażenia schabu
Mięso myję, osuszam i oczyszczam z wszystkich błonek. Tak przygotowany schab nadziewam, przy pomocy noża z ostrym czubkiem, ząbkami czosnku. Ilość czosnku zależy od Was i Waszych upodobań. Nadziane mięso obtaczam w przyprawach, nie żałuje ich, zwracam uwagę jedynie na ilość soli i ostrej chilli. Przyprawiony schab wkładam do lodówki, na minimum 2 godziny, a najlepiej na całą noc, by przeszedł wszystkimi aromatami.
Po tym czasie na patelni roztapiam klarowane masło, obsmażam mięso z każdej strony na złoto i przekładam je do rękawa do pieczenia. Zamykam i wkładam do pieczenia. Mój kawałek miał ok 2 kg. Piekłam do w temperaturze 150 stopni, przez ok 3 godziny. Większe mięso pieczemy trochę dłużej.
Na ostatnie 15 minut pieczenia, rozcinam rękaw, aby schab się zrumienił.
Dziś przybywam z propozycją domowej pieczeni, domowej wędliny - jak kto woli, bo wykorzystać ją można i na zimno i na ciepło. To czego nie dacie rady zjeść na obiad, można potem wykorzystać na kanapki. Najważniejsze, że to wędlina bez sztucznych dodatków, pachnąca, krucha i przepyszna :)
Taki schab przygotowuje się szybko, prosto, najdłużej trwa pieczenie, no ale tego już nie przeskoczę.
Zapraszam!
Składniki:
- schab, dowolna ilość (pamiętajcie, że do pieczenia, to minimum kg mięsa musi być)
- ząbki czosnku (u mnie idzie dużo)
- przyprawy: sól, pieprz, majeranek, słodka czerwona papryka, odrobinę chilli, tymianek, suszony czosnek
- klarowane masło do obsmażenia schabu
Mięso myję, osuszam i oczyszczam z wszystkich błonek. Tak przygotowany schab nadziewam, przy pomocy noża z ostrym czubkiem, ząbkami czosnku. Ilość czosnku zależy od Was i Waszych upodobań. Nadziane mięso obtaczam w przyprawach, nie żałuje ich, zwracam uwagę jedynie na ilość soli i ostrej chilli. Przyprawiony schab wkładam do lodówki, na minimum 2 godziny, a najlepiej na całą noc, by przeszedł wszystkimi aromatami.
Po tym czasie na patelni roztapiam klarowane masło, obsmażam mięso z każdej strony na złoto i przekładam je do rękawa do pieczenia. Zamykam i wkładam do pieczenia. Mój kawałek miał ok 2 kg. Piekłam do w temperaturze 150 stopni, przez ok 3 godziny. Większe mięso pieczemy trochę dłużej.
Na ostatnie 15 minut pieczenia, rozcinam rękaw, aby schab się zrumienił.
Etykiety:
boże narodzenie,
dania mięsne,
domowa wędlina,
mięso,
mięso pieczone,
na ciepło,
na kanapki,
na obiad,
na zimno,
schab,
schab pieczony,
Wielkanoc
czwartek, 16 sierpnia 2018
Pomidorowy gulasz z szynki wieprzowej z warzywami.
Dzień dobry.
Jako, że sezon pomidorowy w pełni, nie może być u mnie ostatnio obiadu, bez udziału tych cudnych stworzeń jakimi są domowo hodowane malinówki. Tym razem wykorzystałam je do gulaszu z szynką. Wyszło super danie, takie jednogarnkowe, które pięknie pachnie i wyśmienicie smakuje.
Zapraszam!
Składniki:
- 1,2 kg szynki wieprzowej
- 2 kg pomidorów malinowych
- 3 ząbki czosnku
- 2 średnie cebule
- 4 łyżki groszku świeżego lub mrożonego
- 4 łyżki kukurydzy świeżej (jak nie ma, może być z puszki lub mrożona)
- pół małej główki kalafiora
- 3 ziarna ziela angielskiego, 2 liście laurowe
- sól, pieprz, suszony cząber, suszone oregano, szczypta cukru, słodka i ostra papryka
- olej rzepakowy do smażenia
Mięso myję, osuszam i obieram z błonek. Kroję w niedużą kostkę i oprószam przyprawami - sól, pieprz, słodka papryka. Odstawiam przynajmniej na 30 minut, aby przeszło smakiem. W tym czasie biorę się za pomidory. Kroję je na ćwiartki i ściągam z nich skórę. Dojrzałych malinówek nie trzeba parzyć, skórka schodzi z nich z łatwością. Pomidory kroję w mniejsze kawałki. Cebule obieram i kroję w niewielką kostkę.
Na patelnie rozgrzewam niedużą ilość oleju i wrzucam mięso, podsmażam z każdej strony na rumiano i dodaję cebulę. Wszystko na małym ogniu ma się dusić, aż mięso zmięknie, a cebula prawie rozpadnie i utworzy się lekki sosik. Jeśli trzeba można podlać wodą. Gotowe mięso odstawiam.
Czas na pomidory. Wrzucam je na patelnię, dodaję szczyptę cukru, sól, pieprz, ząbki czosnku oraz kalafior podzielony na bardzo małe różyczki i duszę. Woda wyparuje, pomidory się rozpadną, a kalafior zmięknie i utworzy mi się fajny sosik. Oczywiście wszystko na małym ogniu. Teraz kolej na mięso, ziele angielskie, liście laurowe i groszek z kukurydzą. Dodaję też zioła i wszystko dalej się ma dusić jakieś 15 minut. Kiedy warzywa są miękkie, próbuję i jeśli trzeba doprawiam solą lub pieprzem, dodaję też niedużo ostrej papryki.
Danie gotowe :)
Jako, że sezon pomidorowy w pełni, nie może być u mnie ostatnio obiadu, bez udziału tych cudnych stworzeń jakimi są domowo hodowane malinówki. Tym razem wykorzystałam je do gulaszu z szynką. Wyszło super danie, takie jednogarnkowe, które pięknie pachnie i wyśmienicie smakuje.
Zapraszam!
Składniki:
- 1,2 kg szynki wieprzowej
- 2 kg pomidorów malinowych
- 3 ząbki czosnku
- 2 średnie cebule
- 4 łyżki groszku świeżego lub mrożonego
- 4 łyżki kukurydzy świeżej (jak nie ma, może być z puszki lub mrożona)
- pół małej główki kalafiora
- 3 ziarna ziela angielskiego, 2 liście laurowe
- sól, pieprz, suszony cząber, suszone oregano, szczypta cukru, słodka i ostra papryka
- olej rzepakowy do smażenia
Mięso myję, osuszam i obieram z błonek. Kroję w niedużą kostkę i oprószam przyprawami - sól, pieprz, słodka papryka. Odstawiam przynajmniej na 30 minut, aby przeszło smakiem. W tym czasie biorę się za pomidory. Kroję je na ćwiartki i ściągam z nich skórę. Dojrzałych malinówek nie trzeba parzyć, skórka schodzi z nich z łatwością. Pomidory kroję w mniejsze kawałki. Cebule obieram i kroję w niewielką kostkę.
Na patelnie rozgrzewam niedużą ilość oleju i wrzucam mięso, podsmażam z każdej strony na rumiano i dodaję cebulę. Wszystko na małym ogniu ma się dusić, aż mięso zmięknie, a cebula prawie rozpadnie i utworzy się lekki sosik. Jeśli trzeba można podlać wodą. Gotowe mięso odstawiam.
Czas na pomidory. Wrzucam je na patelnię, dodaję szczyptę cukru, sól, pieprz, ząbki czosnku oraz kalafior podzielony na bardzo małe różyczki i duszę. Woda wyparuje, pomidory się rozpadną, a kalafior zmięknie i utworzy mi się fajny sosik. Oczywiście wszystko na małym ogniu. Teraz kolej na mięso, ziele angielskie, liście laurowe i groszek z kukurydzą. Dodaję też zioła i wszystko dalej się ma dusić jakieś 15 minut. Kiedy warzywa są miękkie, próbuję i jeśli trzeba doprawiam solą lub pieprzem, dodaję też niedużo ostrej papryki.
Danie gotowe :)
Etykiety:
dania jednogarnkowe,
dania mięsne,
groszek,
gulasz,
gulasz pomidorowy,
gulasz wieprzowy,
kalafior,
kukurydza,
na ciepło,
na obiad,
obiad,
pomidory,
pomidory malinowe
czwartek, 2 sierpnia 2018
Pierś z kaczki z sosem borówkowym na sałatce z kaszy bulgur
Połączenie może mało oczywiste ale zapewniam, że bardzo dobrze trafione :)
Całość jest prosta i szybka w przygotowaniu, najwięcej czasu zajmuje zamarynowanie piersi ale to klucz do tego, aby usmażone mięso było delikatne, kruche i mięciutkie.
Zapraszam!
Składniki:
- 2 nieduże piersi z kaczki
- 2 łyżki oleju rzepakowego
- 2 łyżeczki miodu (u mnie spadziowy)
- 2 łyżeczki octu jeżynowego
- 2 łyżeczki octu winnego
- sól, pieprz, majeranek i suszony czosnek
Pierś myję i nacinam od strony skóry w kratkę. Odstawiam i w tym czasie przygotowuję marynatę - łączę ze sobą jej płynne składniki i doprawiam do smaku przyprawami. Gotową zalewam piersi i odstawiam na całą noc do lodówki.
- woreczek kaszy bulgur
- pół główki małej włoskiej kapusty
- ząbek czosnku
- 2 łyżeczki klarowanego masła
- sól
Kaszę gotuję na sypko i zaraz po ugotowaniu wysypuję ją do większej miski. Kapustę myję, wykrawam głąb i kroję w cienkie paseczki. Posiekaną posypuję odrobiną soli, aby zmiękła. Odstawiam na 30 minut. Po tym czasie na patelni na mały ogniu rozpuszczam masło, wyciskam do niego czosnek przez praskę i od razu dodaję kapustę. Wszystko razem duszę powoli, aż kapusta zmięknie. W razie potrzeby można podlać odrobiną wody. Gotową dodaję do kaszy i mieszam.
Pierś z kaczki:
tuż przed podaniem na zimnej patelni układam moją kaczkę skórą do dołu i na niewielkim ogniu smażę, aż wytopi się tłuszcz i skórka zrobi się złota i chrupiąca. Trwa to jakieś 5-8 minut, w zależności do wielkości piersi. Po tym czasie przekładam mięso na drugą stronę i dalej na małym ogniu smażę, jakieś 5-6 minut. Usmażoną pierś zdejmuję z patelni i daję jej odpocząć 3-4 minuty, zanim ją pokroję.
Sos z borówek:
- marynata z kaczki
- 3 garści borówek
- jeśli trzeba przyprawy: sól, pieprz
Marynatę redukuję kilka minut na małym ogniu w rondelku i dodaję owoce. Duszę, aż zmiękną ale nie za długo, aby się nie rozpadły. Kiedy sos osiągnie kremową konsystencję jest gotowy. Jeśli zajdzie potrzeba można go doprawić. Gdyby borówki były bardzo kwaśne, można dodać odrobinę miodu.
Danie można składać :) Układam na talerzu kaszę, na nią pokrojoną kaczą pierś i posypuję wszystko natką zielonej pietruszki. Do tego jeszcze sos oczywiście.
Całość jest prosta i szybka w przygotowaniu, najwięcej czasu zajmuje zamarynowanie piersi ale to klucz do tego, aby usmażone mięso było delikatne, kruche i mięciutkie.
Zapraszam!
Składniki:
- 2 nieduże piersi z kaczki
- 2 łyżki oleju rzepakowego
- 2 łyżeczki miodu (u mnie spadziowy)
- 2 łyżeczki octu jeżynowego
- 2 łyżeczki octu winnego
- sól, pieprz, majeranek i suszony czosnek
Pierś myję i nacinam od strony skóry w kratkę. Odstawiam i w tym czasie przygotowuję marynatę - łączę ze sobą jej płynne składniki i doprawiam do smaku przyprawami. Gotową zalewam piersi i odstawiam na całą noc do lodówki.
- woreczek kaszy bulgur
- pół główki małej włoskiej kapusty
- ząbek czosnku
- 2 łyżeczki klarowanego masła
- sól
Kaszę gotuję na sypko i zaraz po ugotowaniu wysypuję ją do większej miski. Kapustę myję, wykrawam głąb i kroję w cienkie paseczki. Posiekaną posypuję odrobiną soli, aby zmiękła. Odstawiam na 30 minut. Po tym czasie na patelni na mały ogniu rozpuszczam masło, wyciskam do niego czosnek przez praskę i od razu dodaję kapustę. Wszystko razem duszę powoli, aż kapusta zmięknie. W razie potrzeby można podlać odrobiną wody. Gotową dodaję do kaszy i mieszam.
Pierś z kaczki:
tuż przed podaniem na zimnej patelni układam moją kaczkę skórą do dołu i na niewielkim ogniu smażę, aż wytopi się tłuszcz i skórka zrobi się złota i chrupiąca. Trwa to jakieś 5-8 minut, w zależności do wielkości piersi. Po tym czasie przekładam mięso na drugą stronę i dalej na małym ogniu smażę, jakieś 5-6 minut. Usmażoną pierś zdejmuję z patelni i daję jej odpocząć 3-4 minuty, zanim ją pokroję.
Sos z borówek:
- marynata z kaczki
- 3 garści borówek
- jeśli trzeba przyprawy: sól, pieprz
Marynatę redukuję kilka minut na małym ogniu w rondelku i dodaję owoce. Duszę, aż zmiękną ale nie za długo, aby się nie rozpadły. Kiedy sos osiągnie kremową konsystencję jest gotowy. Jeśli zajdzie potrzeba można go doprawić. Gdyby borówki były bardzo kwaśne, można dodać odrobinę miodu.
Danie można składać :) Układam na talerzu kaszę, na nią pokrojoną kaczą pierś i posypuję wszystko natką zielonej pietruszki. Do tego jeszcze sos oczywiście.
Smacznego życzę!
Etykiety:
borówki,
dania mięsne,
elegancko,
kaczka,
kapusta włoska,
kasza bulgur,
na kolację,
na obiad,
pierś z kaczki,
sałatka z kaszy bulgur,
sos borówkowy
środa, 18 kwietnia 2018
Wołowina w sosie.
Witajcie :)
Dziś będzie mięsko. Wołowina, a konkretnie ligawa, z której zrobiłam kruche i soczyste danie, zanurzone w pysznym sosie z dodatkiem grzybów, dzięki czemu obiad będzie pachniał lasem.
Przepis jest prosty i mało skomplikowany, najdłużej przychodzi nam czekać, aż mięsko będzie miękkie.
Zapraszam!
Składniki:
- 1 kg ligawy wołowej
- mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- garść suszonych podgrzybków
- świeżo mielony pieprz
- sól, liść laurowy, ziele angielskie
- 2 łyżeczki domowego, gęstego przecieru pomidorowego
- kromka razowego chleba
- 1 łyżeczka musztardy sarepskiej
- ok. pół litra domowego bulionu wołowego
- olej rzepakowy do smażenia
Ligawe wołową kroję na plastry i rozbijam tłuczkiem. Każdy plaster obficie pieprzę z obu stron. Na rozgrzanej patelni porcjami obsmażam na rumiano mięso z obu stron i przekładam do rondla. Po każdej obsmażonej partii wymywam cały smak z patelni przy pomocy bulionu i dodaję go, oczywiście, do mięsa.
Cebulę kroję na kostkę i dodaję do wołowiny, dodaję tam też grzyby, czosnek i odrobinę soli. Wszystko to ma się powoli dusić na niewielkim ogniu.
Ligawa jest gotowa dość szybko, bo po ok. godzinie. Miękkie kawałki mięsa wyjmuję z sosu, miksuję zawartość rondla i wkładam mięso z powrotem. Dodaję ziele, liścia laurowego i przecier pomidorowy. Kromkę razowca smaruję musztardą i wkładam do wołowiny. Wszystko duszę znów na małym ogniu, aż chleb zupełnie się rozpadnie i zagęści sos.
Na koniec, jeśli trzeba, doprawiam jeszcze sos solą lub pieprzem.
Dziś będzie mięsko. Wołowina, a konkretnie ligawa, z której zrobiłam kruche i soczyste danie, zanurzone w pysznym sosie z dodatkiem grzybów, dzięki czemu obiad będzie pachniał lasem.
Przepis jest prosty i mało skomplikowany, najdłużej przychodzi nam czekać, aż mięsko będzie miękkie.
Zapraszam!
Składniki:
- 1 kg ligawy wołowej
- mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- garść suszonych podgrzybków
- świeżo mielony pieprz
- sól, liść laurowy, ziele angielskie
- 2 łyżeczki domowego, gęstego przecieru pomidorowego
- kromka razowego chleba
- 1 łyżeczka musztardy sarepskiej
- ok. pół litra domowego bulionu wołowego
- olej rzepakowy do smażenia
Ligawe wołową kroję na plastry i rozbijam tłuczkiem. Każdy plaster obficie pieprzę z obu stron. Na rozgrzanej patelni porcjami obsmażam na rumiano mięso z obu stron i przekładam do rondla. Po każdej obsmażonej partii wymywam cały smak z patelni przy pomocy bulionu i dodaję go, oczywiście, do mięsa.
Cebulę kroję na kostkę i dodaję do wołowiny, dodaję tam też grzyby, czosnek i odrobinę soli. Wszystko to ma się powoli dusić na niewielkim ogniu.
Ligawa jest gotowa dość szybko, bo po ok. godzinie. Miękkie kawałki mięsa wyjmuję z sosu, miksuję zawartość rondla i wkładam mięso z powrotem. Dodaję ziele, liścia laurowego i przecier pomidorowy. Kromkę razowca smaruję musztardą i wkładam do wołowiny. Wszystko duszę znów na małym ogniu, aż chleb zupełnie się rozpadnie i zagęści sos.
Na koniec, jeśli trzeba, doprawiam jeszcze sos solą lub pieprzem.
Smacznego życzę :*
Etykiety:
ciemny sos,
dania mięsne,
grzyby,
grzyby suszone,
ligawa,
na ciepło,
na obiad,
sos,
sos własny,
sos z grzybami,
wołowina
niedziela, 8 kwietnia 2018
Zupa cytrynowa wg Czarodziejki
Dzień dobry :)
Wiosna panoszy się coraz mocniej, słońce błyszczy na bezchmurnym niebie i wszędzie robi się coraz jaśniej. Świeżość... Chyba właśnie dlatego zdecydowałam się przygotować zupę cytrynową. Avgolemone, grecki przysmak, bardzo ceniony i lubiany. Myślę, że ta zupa będzie miała tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jest lekka, czuć kwasowość i jednocześnie kremowa, za sprawą jajek. Bardzo podoba mi się dodatek tymianku. Dałam dwa - zwykły i cytrynowy.
Bulion przygotowałam sama, bo uważam, iż zupy od podstaw są najlepsze. Ale dość rozpisywania się, zapraszam na miseczkę cytrynowej radości :)
Zapraszam!
Składniki na bulion:
- pojedyncza pierś z kurczaka
- kawałek indyka (np. skrzydło)
- włoszczyzna
- kilka gałązek świeżego tymianku cytrynowego
- pół łyżeczki suszonego tymianku
- 2 rozgniecione ziarenka kolendry
- liść laurowy, 2 ziarenka ziela angielskiego
- 2 l wody
Wszystkie składniki bulionu wkładam do garnka, zalewam wodą i gotuję bardzo powoli, aż wywar nabierze smaku i będzie klarowny. Gotowego rosołu ma zostać ok 1,5l. Pierś z gotowania bulionu studzę i kroję na mniejsze kawałki, dodam ją potem do zupy.
Składniki na zupę:
- 2 duże jaja
- 1 duża cytryna
- torebka kolorowego ryżu ugotowana na sypko
- sól, pieprz
- cytryna i zioła do dekoracji
Oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam na sztywną pianę, dodaję żółtka i ubijam. Wyciskam sok z cytryny i dodaję do masy jajecznej, mieszam. Na koniec masę hartuję szklanką ciepłego bulionu i wlewam wszystko, stale mieszając do garnka. Podgrzewam zupę na ogniu i pilnuję, aby się zagotowała, z uwagi na ryzyko ścięcia się jajek. Doprawiam do smaku solą i pieprzem.
Zupę podaję z kolorowym ryżem, kawałkami kurczaka i tymiankiem. Dekorują ją także plasterkami cytryny.
Wiosna panoszy się coraz mocniej, słońce błyszczy na bezchmurnym niebie i wszędzie robi się coraz jaśniej. Świeżość... Chyba właśnie dlatego zdecydowałam się przygotować zupę cytrynową. Avgolemone, grecki przysmak, bardzo ceniony i lubiany. Myślę, że ta zupa będzie miała tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jest lekka, czuć kwasowość i jednocześnie kremowa, za sprawą jajek. Bardzo podoba mi się dodatek tymianku. Dałam dwa - zwykły i cytrynowy.
Bulion przygotowałam sama, bo uważam, iż zupy od podstaw są najlepsze. Ale dość rozpisywania się, zapraszam na miseczkę cytrynowej radości :)
Zapraszam!
Składniki na bulion:
- pojedyncza pierś z kurczaka
- kawałek indyka (np. skrzydło)
- włoszczyzna
- kilka gałązek świeżego tymianku cytrynowego
- pół łyżeczki suszonego tymianku
- 2 rozgniecione ziarenka kolendry
- liść laurowy, 2 ziarenka ziela angielskiego
- 2 l wody
Wszystkie składniki bulionu wkładam do garnka, zalewam wodą i gotuję bardzo powoli, aż wywar nabierze smaku i będzie klarowny. Gotowego rosołu ma zostać ok 1,5l. Pierś z gotowania bulionu studzę i kroję na mniejsze kawałki, dodam ją potem do zupy.
Składniki na zupę:
- 2 duże jaja
- 1 duża cytryna
- torebka kolorowego ryżu ugotowana na sypko
- sól, pieprz
- cytryna i zioła do dekoracji
Oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam na sztywną pianę, dodaję żółtka i ubijam. Wyciskam sok z cytryny i dodaję do masy jajecznej, mieszam. Na koniec masę hartuję szklanką ciepłego bulionu i wlewam wszystko, stale mieszając do garnka. Podgrzewam zupę na ogniu i pilnuję, aby się zagotowała, z uwagi na ryzyko ścięcia się jajek. Doprawiam do smaku solą i pieprzem.
Zupę podaję z kolorowym ryżem, kawałkami kurczaka i tymiankiem. Dekorują ją także plasterkami cytryny.
Słonecznej niedzieli życzę :)
Etykiety:
avgolemone,
cytryny,
dania mięsne,
na ciepło,
na obiad,
na zimno,
tymianek,
zupa,
zupa cytrynowa
czwartek, 15 marca 2018
Wielkanocna galareta z indyka.
Dzień dobry :)
Bardzo lubię galaretę i nie ważne z jakiego mięsa. Zajadam się każdą i często nie znam umiaru.
Dziś przepis na tą drobiową, z indyka, klasyczną, bo tylko z marchewką i bez dodatku żelatyny w proszku. Galareta gotowana długo, powoli i z dodatkiem łapek, dzięki czemu tężeje sama i nie jest gumowata, ani twarda.
Zapraszam!
Składniki:
- 3 golonki z indyka
- 1 kg kurzych łapek
- duża marchewka
- pietruszka, pół średniego selera, średni por
- mała cebula, kilka ząbków czosnku
- 2 liście laurowe
- kilka ziaren kolorowego pieprzu
- 2 ziarenka ziela angielskiego
- sól, pieprz do smaku
Łapki i golonki dokładnie myję, wkładam do garnka i zalewam ok. 2 litrami wody. Dodaję włoszczyznę, ziele, liście, ziarnka pieprzu, cebulę i czosnek. To wszystko będzie mi się powoli gotowało, na niewielkim ogniu - ok 4 godziny. Kiedy płyn zredukuje się gdzieś o połowę, a mięso indycze będzie odchodziło od kości, doprawiam wywar solą i pieprzem do smaku. Wyjmuję marchew i mięso z garnka, a całe resztę przecedzam przez sito. Mięso kroję na mniejsze części, to samo robię z marchewką i układam je w pojemnikach lub miseczkach - co tam akurat sobie wymyślę :)
Zalewam wszystko porcjami wywaru i odstawiam do stężenia, najpierw na blat, a kiedy ostygnie wkładam galaretę do lodówki.
Bardzo lubię galaretę i nie ważne z jakiego mięsa. Zajadam się każdą i często nie znam umiaru.
Dziś przepis na tą drobiową, z indyka, klasyczną, bo tylko z marchewką i bez dodatku żelatyny w proszku. Galareta gotowana długo, powoli i z dodatkiem łapek, dzięki czemu tężeje sama i nie jest gumowata, ani twarda.
Zapraszam!
Składniki:
- 3 golonki z indyka
- 1 kg kurzych łapek
- duża marchewka
- pietruszka, pół średniego selera, średni por
- mała cebula, kilka ząbków czosnku
- 2 liście laurowe
- kilka ziaren kolorowego pieprzu
- 2 ziarenka ziela angielskiego
- sól, pieprz do smaku
Łapki i golonki dokładnie myję, wkładam do garnka i zalewam ok. 2 litrami wody. Dodaję włoszczyznę, ziele, liście, ziarnka pieprzu, cebulę i czosnek. To wszystko będzie mi się powoli gotowało, na niewielkim ogniu - ok 4 godziny. Kiedy płyn zredukuje się gdzieś o połowę, a mięso indycze będzie odchodziło od kości, doprawiam wywar solą i pieprzem do smaku. Wyjmuję marchew i mięso z garnka, a całe resztę przecedzam przez sito. Mięso kroję na mniejsze części, to samo robię z marchewką i układam je w pojemnikach lub miseczkach - co tam akurat sobie wymyślę :)
Zalewam wszystko porcjami wywaru i odstawiam do stężenia, najpierw na blat, a kiedy ostygnie wkładam galaretę do lodówki.
Smacznego :)
Etykiety:
bez żelatyny,
dania mięsne,
galareta,
galareta drobiowa,
galareta z indyka,
indyk,
na kolację,
na śniadanie,
na zimno,
przekąska,
przystawka,
Wielkanoc
poniedziałek, 5 marca 2018
Schab pieczony w garnku rzymskim.
Dzień dobry :)
Ostatni wpis dotyczył moich spostrzeżeń na temat użyteczności garnka rzymskiego w kuchni. By nie być gołosłowną, chciałam dziś podzielić się moim sposobem na pieczony schab.
Przygotowanie jest proste, a efekt to soczysty i kruchy oraz lekki kawałek mięsa do obiadu.
Zapraszam!
- 1,5 kg schabu bez kości
- 3 ząbki czosnku
- po łyżeczce majeranku, tymianku, słodkiej papryki
- 1 łyżeczka soli, świeżo mielony pieprz
- kilka ziarenek ziela angielskiego, kolorowego pieprzu i jałowca
- kilka gałązek rozmarynu i tymianku
- świeże liście laurowe
- kilka cebul i 2 ząbki czosnku
- 100 ml cydru naturalnego
Schab myję i pozbawiam wszelkich błonek. Czosnek wraz z solą ucieram w moździerzu na gładką masę. Dodaję zioła, paprykę i pieprz. Taką mieszanką nacieram mięso i wkładam je w duży foliowy woreczek strunowy. Mięso będzie mi się marynowało całą noc w lodówce.
Przed pieczeniem na pół godziny namaczam w wodzie garnek rzymski. Wyjmuję także mięso, aby się ogrzało.
Piekarnik nagrzewam do temperatury 160 stopni. Namoczony garnek wycieram ściereczką do sucha i na jego dnie układam pokrojone w grube cząstki cebule. Na nich układam mięso, a na mięsie ziele angielskie, jałowiec, pieprz, liście laurowe i świeży rozmaryn z tymiankiem.
Całość podlewam jeszcze dla większego aromatu cydrem. Alkohol w czasie pieczenia wyparuje, ale jego aromat pozostanie.
Schab wkładam do zimnego piekarnika, będzie piekł się powoli - 3-4 godziny.
Na ostatnie 20 minut pieczenia zdejmuję pokrywkę mojego garnka, aby schab mi się ładnie
przyrumienił.
Ostatni wpis dotyczył moich spostrzeżeń na temat użyteczności garnka rzymskiego w kuchni. By nie być gołosłowną, chciałam dziś podzielić się moim sposobem na pieczony schab.
Przygotowanie jest proste, a efekt to soczysty i kruchy oraz lekki kawałek mięsa do obiadu.
Zapraszam!
- 1,5 kg schabu bez kości
- 3 ząbki czosnku
- po łyżeczce majeranku, tymianku, słodkiej papryki
- 1 łyżeczka soli, świeżo mielony pieprz
- kilka ziarenek ziela angielskiego, kolorowego pieprzu i jałowca
- kilka gałązek rozmarynu i tymianku
- świeże liście laurowe
- kilka cebul i 2 ząbki czosnku
- 100 ml cydru naturalnego
Schab myję i pozbawiam wszelkich błonek. Czosnek wraz z solą ucieram w moździerzu na gładką masę. Dodaję zioła, paprykę i pieprz. Taką mieszanką nacieram mięso i wkładam je w duży foliowy woreczek strunowy. Mięso będzie mi się marynowało całą noc w lodówce.
Przed pieczeniem na pół godziny namaczam w wodzie garnek rzymski. Wyjmuję także mięso, aby się ogrzało.
Piekarnik nagrzewam do temperatury 160 stopni. Namoczony garnek wycieram ściereczką do sucha i na jego dnie układam pokrojone w grube cząstki cebule. Na nich układam mięso, a na mięsie ziele angielskie, jałowiec, pieprz, liście laurowe i świeży rozmaryn z tymiankiem.
Całość podlewam jeszcze dla większego aromatu cydrem. Alkohol w czasie pieczenia wyparuje, ale jego aromat pozostanie.
Schab wkładam do zimnego piekarnika, będzie piekł się powoli - 3-4 godziny.
Na ostatnie 20 minut pieczenia zdejmuję pokrywkę mojego garnka, aby schab mi się ładnie
przyrumienił.
Smacznie pozdrawiam :)
Etykiety:
cydr,
dania mięsne,
długie pieczenie.,
garnek rzymski,
mięso,
mięso pieczone,
na ciepło,
na obiad,
schab,
schab pieczony
czwartek, 22 października 2015
Jesienna zupa z jarmużem i kurczakiem według Czarodziejki.
Witam :)
Miałam chwilę przerwy, taką dłuższą i z różnych przyczyn. Głównie z powodu chwilowego wyjazdu na nasz Bałtyk ale nie tylko. Na brak czasu i nudę ogólnie nie narzekam.
Stęskniłam się jednak za blogiem. Ostatnio jesień wzbudza we mnie apetyt, ku mojemu przerażeniu oczywiście, zwłaszcza na dani na ciepło i rozgrzewająco-sycące kompozycje.
Od dawna chodziła za mną zupa z jarmużem, tylko jakoś weny brakowało Na szczęście nadeszła i pozwoliła mi oddać się kulinarnym eksperymentom. Tak oto powstała, co niżej przedstawiam, piękna sycąca i rozgrzewająca zupa z jarmużem w roli głównej. Cieszy mnie ona tym mocnie, że jarmuż kiedyś powszechny, potem zapomniany znów wraca na "salony" (czyli kuchnie).
Polecam dania z jego udziałem, bo to na prawdę cenne warzywo.
Zapraszam!
Bulion:
- 2 litry wody
- włoszczyzna
- 2 liście laurowe
- kilka ziarenek ziela angielskiego
- pęczek koperku
- 2 rozgniecione, w łupinkach, ząbki czosnku
Wszystkie warzywa myję, te które trzeba obieram i wrzucam do zimnej wody. Dodaję liść, ziele, czosnek i natkę. Ustawiam garnek na najmniejszy ogień i powoli gotuję. Bulion ma być aromatyczny, warzywa mają do niego oddać, to co najcenniejsze. Ważne! Kiedy przygotowuję bulion, nie ważne jaki rodzaj, nie solę go. To moja żelazna zasada.
Na zupę:
- 1 duża cebula
- 1 duża marchew
- 1 kalarepka
- 2 garście jarmużu
- pierś z kurczaka, podwójna
- puszka pomidorów pelatti w całości
- przyprawy: sól, pieprz, ostra papryka, kilka ziaren kminku
- 2 ząbki czosnku (albo według uznania)
- olej do smażenia
Cebulę obieram, siekam w niezbyt drobną kostkę. To samo robię z kalarepą. Marchewkę po obraniu kroję w talarki, jarmuż myję i pozbywam się tej twardej żyłki. Mięso z kurczaka myję, oczyszczam z błon i kroję w kostkę. Tak przygotowane mięso oprószam solą i pieprzem i odstawiam przynajmniej na pół godziny.
Kiedy bulion jest gotowy, na patelni rozgrzewam niedużo oleju i marchewkę. Ma się ona poddusić i lekko zmięknąć. Do marchewki dodaję kalarepę, a po kilku minutach cebulę. Wszystko razem podduszam kilka minut, ale nie za długo, bo nie chcę, żeby mi się cebula przypaliła i dodaję do bulionu. Bulion cały czas jest na najmniejszym ogniu.
Teraz czas na kurczaka, też trzeba go podsmażyć na patelni i dodać do zupy. Pomidory, już bez tłuszczu, lądują na patelni. Dodaję do nich odrobinę cukry i duszę. Mają się one rozpaść, a woda z nich ma wyparować. W tym czasie warzywa z zupy i kurczak dojdzie. Kiedy marchew jest miękka, wrzucam oczyszczony i porwany na mniejsze kawałki jarmuż. Daję mu ok. 10 minut, aby zmiękł i dopiero wtedy dodaję pomidory, które wcześniej blenduje na gładką masę.
Dopiero teraz doprawiam. Klasycznie sól i pieprz do smaku, a dla ostrości papryka. Czosnek dodaję bo lubię i według mnie fajnie podkręca smak zupy. Na sam koniec wrzucam do zupy kilka ziaren kminku. Lubię jego zapach i uważam, że świetnie nadaje się do tej kompozycji.
Zupka wyszła dość gęsta. Ciekawe jest, że nie zawiera ziemniaków. Kalarepka znakomicie je zastępuje :)
Miałam chwilę przerwy, taką dłuższą i z różnych przyczyn. Głównie z powodu chwilowego wyjazdu na nasz Bałtyk ale nie tylko. Na brak czasu i nudę ogólnie nie narzekam.
Stęskniłam się jednak za blogiem. Ostatnio jesień wzbudza we mnie apetyt, ku mojemu przerażeniu oczywiście, zwłaszcza na dani na ciepło i rozgrzewająco-sycące kompozycje.
Od dawna chodziła za mną zupa z jarmużem, tylko jakoś weny brakowało Na szczęście nadeszła i pozwoliła mi oddać się kulinarnym eksperymentom. Tak oto powstała, co niżej przedstawiam, piękna sycąca i rozgrzewająca zupa z jarmużem w roli głównej. Cieszy mnie ona tym mocnie, że jarmuż kiedyś powszechny, potem zapomniany znów wraca na "salony" (czyli kuchnie).
Polecam dania z jego udziałem, bo to na prawdę cenne warzywo.
Zapraszam!
Bulion:
- 2 litry wody
- włoszczyzna
- 2 liście laurowe
- kilka ziarenek ziela angielskiego
- pęczek koperku
- 2 rozgniecione, w łupinkach, ząbki czosnku
Wszystkie warzywa myję, te które trzeba obieram i wrzucam do zimnej wody. Dodaję liść, ziele, czosnek i natkę. Ustawiam garnek na najmniejszy ogień i powoli gotuję. Bulion ma być aromatyczny, warzywa mają do niego oddać, to co najcenniejsze. Ważne! Kiedy przygotowuję bulion, nie ważne jaki rodzaj, nie solę go. To moja żelazna zasada.
Na zupę:
- 1 duża cebula
- 1 duża marchew
- 1 kalarepka
- 2 garście jarmużu
- pierś z kurczaka, podwójna
- puszka pomidorów pelatti w całości
- przyprawy: sól, pieprz, ostra papryka, kilka ziaren kminku
- 2 ząbki czosnku (albo według uznania)
- olej do smażenia
Cebulę obieram, siekam w niezbyt drobną kostkę. To samo robię z kalarepą. Marchewkę po obraniu kroję w talarki, jarmuż myję i pozbywam się tej twardej żyłki. Mięso z kurczaka myję, oczyszczam z błon i kroję w kostkę. Tak przygotowane mięso oprószam solą i pieprzem i odstawiam przynajmniej na pół godziny.
Kiedy bulion jest gotowy, na patelni rozgrzewam niedużo oleju i marchewkę. Ma się ona poddusić i lekko zmięknąć. Do marchewki dodaję kalarepę, a po kilku minutach cebulę. Wszystko razem podduszam kilka minut, ale nie za długo, bo nie chcę, żeby mi się cebula przypaliła i dodaję do bulionu. Bulion cały czas jest na najmniejszym ogniu.
Teraz czas na kurczaka, też trzeba go podsmażyć na patelni i dodać do zupy. Pomidory, już bez tłuszczu, lądują na patelni. Dodaję do nich odrobinę cukry i duszę. Mają się one rozpaść, a woda z nich ma wyparować. W tym czasie warzywa z zupy i kurczak dojdzie. Kiedy marchew jest miękka, wrzucam oczyszczony i porwany na mniejsze kawałki jarmuż. Daję mu ok. 10 minut, aby zmiękł i dopiero wtedy dodaję pomidory, które wcześniej blenduje na gładką masę.
Dopiero teraz doprawiam. Klasycznie sól i pieprz do smaku, a dla ostrości papryka. Czosnek dodaję bo lubię i według mnie fajnie podkręca smak zupy. Na sam koniec wrzucam do zupy kilka ziaren kminku. Lubię jego zapach i uważam, że świetnie nadaje się do tej kompozycji.
Zupka wyszła dość gęsta. Ciekawe jest, że nie zawiera ziemniaków. Kalarepka znakomicie je zastępuje :)
Ściskam jesiennie :*
czwartek, 3 września 2015
Leśny kurczak (grzybami faszerowany) wg Czarodziejki
Witam już wrześniowo J
Powoli zbliżamy się do nowej pory roku, która mi niezmiennie kojarzy się z
grzybobraniem. Już od jakiegoś czasu miałam ochotę na coś aromatycznego i
pysznego z grzybami w robi głównej. Padło na kurczaka, faszerowanego kurczaka,
na którego zapraszam i Was J
W lesie, przynajmniej u mnie, totalna posucha. Liczę, że jednak niebiosa się
zlitują i spadnie deszcz, który pozwoli mi nacieszyć się jesiennymi skarbami
lasu, którymi są grzyby.
Zapraszam na przepis!
Kurczak:
- 1 kurczak, tak ok. 1,5-2 kg
- sól, pieprz, suszony tymianek i rozmaryn
Kurczaka myję i osuszam. Ziołami i przyprawami nacieram
sprawionego kurczaka i odstawiam szczelnie przykrytego na całą noc.
Farsz:
- 1 garść suszonych kozaków
- 250 g mrożonych prawdziwków (lepsze będą krojone na części)
- 1 szalotka
- 2 kromki ciemnego pieczywa na zakwasie
- 1 jajko
- sól, pieprz, tymianek
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka klarowanego masła
Suszone grzyby namoczyłam z zimnej wodzie i odstawiłam na
całą noc (tak jak kurczaka). Rano następnego dnia obgotowałam je w tej samej
wodzie, w której się moczyły. Odcedziłam i zostawiłam do ostygnięcia, po czym
pokroiłam ale niezbyt drobno.
Szalotkę i czosnek posiekałam. Na patelni podgrzałam masło i kolejno wrzuciłam na nią szalotkę i czosnek, aby mi się zeszkliły. Jeśli do przyprawiania używam suszonych ziół to teraz jest czas, aby je dodać. Wrzucam też grzyby. Najpierw kozaki, a potem prawdziwki. Wszystko razem duszę , na małym ogniu. Czas na chleb. Kroję go w kostkę i dodaję na grzybów z cebulą i czosnkiem. Chwilę mieszam i zdejmuję patelnię z ognia. Doprawiam całość solą i pieprzem. Jeśli używam świeżych ziół, dodaję je teraz. Farsz musi ostygnąć. Kiedy jest zimny wbijam do niego jajko i dokładnie mieszam.
Szalotkę i czosnek posiekałam. Na patelni podgrzałam masło i kolejno wrzuciłam na nią szalotkę i czosnek, aby mi się zeszkliły. Jeśli do przyprawiania używam suszonych ziół to teraz jest czas, aby je dodać. Wrzucam też grzyby. Najpierw kozaki, a potem prawdziwki. Wszystko razem duszę , na małym ogniu. Czas na chleb. Kroję go w kostkę i dodaję na grzybów z cebulą i czosnkiem. Chwilę mieszam i zdejmuję patelnię z ognia. Doprawiam całość solą i pieprzem. Jeśli używam świeżych ziół, dodaję je teraz. Farsz musi ostygnąć. Kiedy jest zimny wbijam do niego jajko i dokładnie mieszam.
Tak przygotowanym nadzieniem napełniam mojego kurczaka.
Szczelnie go zaszywam i wstawiam do pieczenia. Będzie się wolno opiekał w
temperaturze 130-140 stopni, termoobieg,
przez ok. 3 godziny. Ma się zrumienić
Etykiety:
dania mięsne,
grzyby,
grzyby suszone,
kozaki,
kurczak,
kurczak pieczony,
na obiad,
prawdziwki
sobota, 25 lipca 2015
Pyszna marynata na grila na steki z szynki ze skórą.
Witajcie :)
Latem chyba stale trwa sezon grillowy. Można przecież grillować już prawie wszystko - mięsa, warzywa, ryby i nawet przepyszne owoce.
Ja, korzystając ze współpracy z Proeco Polska, chciałabym dziś zaprezentować przepis na marynatę, która sprawi, że grillowane mięso będzie aromatyczne, kruche i bardzo smaczne.
Można wykorzystać do tego przepisu różne rodzaje wieprzowego mięsa. Bardzo lubię tą marynatę z karkówką i z szynką.
Zapraszam!
Składniki na marynatę:
- 1,5 łyżeczki czosnku firmy Proeco Polska
- 1,5 łyżeczki chilli firmy Proeco Polska
- 6 łyżek dobrej jakości oleju
- po łyżeczce ulubionych ziół (u mnie): majeranek, cząber, bazylia, tymianek, rozmaryn, oregano, czosnek niedźwiedzi, estragon, rozgniecionych nasion kolendry
- sól i pieprz do smaku
- 2 łyżeczki trzcinowego cukru
- 2 łyżeczki octu balsamicznego
- kilka liści laurowych (u mnie świeże)
- duża cebula
- kilka kulek ziela angielskiego
Ponadto:
- mięso w plastrach, marynata wystarcza na ok 1,5 kg mięsa (ja tym razem wybrałam "steki" z szynki
ze skórą)
Wszystkie składniki marynaty, prócz cebuli, ziela i liści laurowych, łączę ze sobą. Dokładnie mieszam. i doprawiam solą i pieprzem do smaku.
Cebulę obieram i kroję na większe kawałki.
W naczyniu układam warstwami posmarowane marynatą mięso, przesypane .cebulą, zielem i liściem.
Mięso powinno być dokładnie pokryte marynatą.
Tak przygotowane zakrywam szczelnie i odstawiam na całą noc do lodówki.
Grilluję mięso na tackach, wedle uznania kubków smakowych :)
Polecam wypróbować marynatę i produkty firmy Proeco Polska.
Mięsko smakuje wyśmienicie :)
Latem chyba stale trwa sezon grillowy. Można przecież grillować już prawie wszystko - mięsa, warzywa, ryby i nawet przepyszne owoce.
Ja, korzystając ze współpracy z Proeco Polska, chciałabym dziś zaprezentować przepis na marynatę, która sprawi, że grillowane mięso będzie aromatyczne, kruche i bardzo smaczne.
Można wykorzystać do tego przepisu różne rodzaje wieprzowego mięsa. Bardzo lubię tą marynatę z karkówką i z szynką.
Zapraszam!
Składniki na marynatę:
- 1,5 łyżeczki czosnku firmy Proeco Polska
- 1,5 łyżeczki chilli firmy Proeco Polska
- 6 łyżek dobrej jakości oleju
- po łyżeczce ulubionych ziół (u mnie): majeranek, cząber, bazylia, tymianek, rozmaryn, oregano, czosnek niedźwiedzi, estragon, rozgniecionych nasion kolendry
- sól i pieprz do smaku
- 2 łyżeczki trzcinowego cukru
- 2 łyżeczki octu balsamicznego
- kilka liści laurowych (u mnie świeże)
- duża cebula
- kilka kulek ziela angielskiego
Ponadto:
- mięso w plastrach, marynata wystarcza na ok 1,5 kg mięsa (ja tym razem wybrałam "steki" z szynki
ze skórą)
Wszystkie składniki marynaty, prócz cebuli, ziela i liści laurowych, łączę ze sobą. Dokładnie mieszam. i doprawiam solą i pieprzem do smaku.
Cebulę obieram i kroję na większe kawałki.
W naczyniu układam warstwami posmarowane marynatą mięso, przesypane .cebulą, zielem i liściem.
Mięso powinno być dokładnie pokryte marynatą.
Tak przygotowane zakrywam szczelnie i odstawiam na całą noc do lodówki.
Grilluję mięso na tackach, wedle uznania kubków smakowych :)
Polecam wypróbować marynatę i produkty firmy Proeco Polska.
Mięsko smakuje wyśmienicie :)
Smakowitości z grilla wszystkim życzę :*
Etykiety:
dania mięsne,
grill,
mięso,
mięso z grilla,
na obiad,
proeco polska sp. zo.o.,
szynka,
szynka grillowana,
szynka ze skórą,
wieprzowina
poniedziałek, 16 lutego 2015
Pyszna kaczka z jabłkami, pieczona w garnku rzymskim.
Garnek rzymski - takie wielkie, wspaniałe cudo. Przynajmniej, takie jest moje zdanie w tym temacie :) Obiecuję, że zrobię post, w którym wspomnę w kilku słowach o technicznym obchodzeniu się z garnkiem rzymskim. Dziś, póki co, zapraszam na kaczuchę - pyszną, miękką, soczystą i bardzo aromatyczną!
Zapraszam!
Składniki:
- kaczka, świeża, bez podrobów (u mnie swojska, wspaniała kaczucha o wadze lekko ponad 3 kg)
- 3 jabłka, dorodne i twarde
- po łyżeczce majeranku i suszonego czosnku, pół łyżeczki soli, oregano, słodkiej papryki i świeżo mielony pieprz
- 2 łyżki octu balsamicznego
- 2 łyżeczki miodu
- główka czosnku
- odrobina majeranku i suszonego czosnku do posypania jabłek
Sprawioną kaczkę płucze i osuszam. Główkę czosnku kroję w poprzek na pół i nacieram nią tuszkę od zewnątrz i od wewnątrz. Następnie mieszanką majeranku, soli, pieprzu, papryki i oregano nacieram kaczkę, wkładam do naczynia żaroodpornego, przykrywam i odstawiam na noc do lodówki. Czosnek, którym nacierałam tuszkę zostawiam wewnątrz kaczki.
Na pół godziny przed pieczeniem namaczam garnek rzymski w zimnej wodzie. Jabłka myję, kroję na ćwiartki, oczyszczam z gniazd nasienny i obtaczam w majeranku i suszonym czosnku. Tak przygotowanymi nadziewam kaczuchę, najszczelniej jak się da.
Ocet i miód mieszam ze sobą i tuż przed pieczeniem polewam mięso.
Garnek rzymski po namoczeniu osuszam papierowym ręcznikiem i wkładam kaczkę. Na dno można podłożyć papier do pieczenia, co ułatwia potem czyszczenie. Kaczkę obkładam czosnkiem i nakrytą wkładam do zimnego piekarnika. Dopiero wtedy zaczynam pieczenie. Temperatura 200 stopni, termoobieg. Swoją kaczuchę piekłam 3 godziny i wyszła idealna. Gdyby była mniejsza, czas pieczenia uległby skróceniu.
Tuż przed końcem pieczenia można zdjąć pokrywkę garnka, aby mięso jeszcze mocniej się z wierzchu zarumieniło.
Gotową podałam z surówką z czerwonej kapusty i ćwiartkami jabłek, które delikatnie wyjęłam z wnętrza kaczki.
Smacznie pozdrawiam!
Zapraszam!
Składniki:
- kaczka, świeża, bez podrobów (u mnie swojska, wspaniała kaczucha o wadze lekko ponad 3 kg)
- 3 jabłka, dorodne i twarde
- po łyżeczce majeranku i suszonego czosnku, pół łyżeczki soli, oregano, słodkiej papryki i świeżo mielony pieprz
- 2 łyżki octu balsamicznego
- 2 łyżeczki miodu
- główka czosnku
- odrobina majeranku i suszonego czosnku do posypania jabłek
Sprawioną kaczkę płucze i osuszam. Główkę czosnku kroję w poprzek na pół i nacieram nią tuszkę od zewnątrz i od wewnątrz. Następnie mieszanką majeranku, soli, pieprzu, papryki i oregano nacieram kaczkę, wkładam do naczynia żaroodpornego, przykrywam i odstawiam na noc do lodówki. Czosnek, którym nacierałam tuszkę zostawiam wewnątrz kaczki.
Na pół godziny przed pieczeniem namaczam garnek rzymski w zimnej wodzie. Jabłka myję, kroję na ćwiartki, oczyszczam z gniazd nasienny i obtaczam w majeranku i suszonym czosnku. Tak przygotowanymi nadziewam kaczuchę, najszczelniej jak się da.
Ocet i miód mieszam ze sobą i tuż przed pieczeniem polewam mięso.
Garnek rzymski po namoczeniu osuszam papierowym ręcznikiem i wkładam kaczkę. Na dno można podłożyć papier do pieczenia, co ułatwia potem czyszczenie. Kaczkę obkładam czosnkiem i nakrytą wkładam do zimnego piekarnika. Dopiero wtedy zaczynam pieczenie. Temperatura 200 stopni, termoobieg. Swoją kaczuchę piekłam 3 godziny i wyszła idealna. Gdyby była mniejsza, czas pieczenia uległby skróceniu.
Tuż przed końcem pieczenia można zdjąć pokrywkę garnka, aby mięso jeszcze mocniej się z wierzchu zarumieniło.
Gotową podałam z surówką z czerwonej kapusty i ćwiartkami jabłek, które delikatnie wyjęłam z wnętrza kaczki.
Smacznie pozdrawiam!
Etykiety:
dania mięsne,
elegancko,
garnek rzymski,
kaczka,
kaczka pieczona,
kaczka pieczona w garnku rzymskim,
kaczka z jabłkami,
na obiad,
wykwintnie
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































