Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 maja 2016

Rwane bułeczki pszenne pełnoziarniste ze złotym siemieniem lnianym. Bułeczki na zakwasie żytnim.

Witam serdecznie :)

Miała małą przerwę, którą wymusiła na mnie moja wierna towarzyszka alergia.
Powoli wracam do równowagi i dziś chciałabym zaprosić Was na pierwsze na moim blogu bułeczki na zakwasie! Właściwie biję się w pierś dlaczego dopiero teraz upiekłam te małe cudeńka i sama sobie obiecuję, że zacznę częściej wypiekać bułki na zakwasie.

Robią się szybko, są puszyste, mięciutkie, a to, że można je rwać, powoduje, iż dzielenie się jedzeniem jest jeszcze przyjemniejsze :)

Idealne na śniadanie, na kolację, do twarożku czy wędliny. Z dodatkiem złotego siemienia i pełnoziarniste... Czego chcieć więcej???



Zapraszam!



Składniki:

Zaczyn:

- 3 łyżki aktywnego zakwasu
- 3 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
- woda, do konsystencji gęstej śmietany

Wszystkie składniki dokładnie ze sobą wymieszać i dostawić na noc do przefermentowania.


Siemię lniane:

- pól szklanki wrzątku
- 3 łyżeczki złotego siemienia

Do wrzątku dodaję siemię, mieszam i odstawiam jak zaczyn na całą noc.



Ciasto właściwe na bułeczki:

- 250 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- 250 g mąki pszennej chlebowej
- 1,5 łyżeczki soli
- namoczone siemię
- ok 250 ml wody

Obie mąki połączyć, dodać sól i wymieszać, dodać namoczone siemię, cały zaczyn i znów wymieszać. Mieszając ciasto, powoli dodawać wodę, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji ciasta. Podałam jej ilość orientacyjnie, bo ma być tyle, aby ciasto wyszło elastyczne, gładkie, miękkie ale niezbyt lejące. Mieszanie trwa kilka minut, po tym czasie odstawiam ciasto, aby odpoczęło na ok. pół godziny. Potem znów wyrabiam, można podsypać nie za dużo mąką pełnoziarnistą, i odstawiam na godzinę. Znów zarabiam i wykładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wcześniej papier posypuję mąką pełnoziarnistą, a wyłożone ciasto rozpłaszczam na kształt prostokąta. Posypuję z wierzchu mąką i tępą stroną noża dociskam ciasto tak, by powstały mi kwadratowe bułeczki. Wyszło mi ich 9.
Tak przygotowane ciasto zostawiam przykryte ściereczką, aby wyraźnie podrosło. Zajmuje to 3-4 h. Po tym czasie nastawiam piekarnik na 210 stopni, wyrośnięte bułeczki jeszcze raz "nacinam" tępą stroną noża i piekę w naparowanym piekarniku ok. 20 minut - aż się wyraźnie zarumienią.
Gotowe studzę na kratce.

Nacięcia nożem powodują, że łatwo mi te bułeczki oddzielić jedna od drugiej.


 
 

 
Smacznie pozdrawiam :)

środa, 24 lutego 2016

Hamburgerowe bułeczki wg Hamelmana

Każdy kto choć trochę interesuje się wypiekaniem chleba, wie kim jest Jeffrey Hamelman. W sumie chyba każdy bloger kulinarny zna to nazwisko :) Hamelman to człowiek o wielkim talencie i wspaniałym piekarniczym warsztacie. Mi pozostaje tylko się od niego uczyć i trochę też zazdrościć tych wspaniałych umiejętności... :)

Dziś chciałam Wam pokazać, lekko przeze mnie zmodyfikowany, przepis na bułki do hamburgerów.
Moja mała zmiana była podyktowana ty, iż w domu nie miałam mleka w proszku. Zastąpiłam go więc zwykłym mlekiem, a bułeczki i tak wyszły wyśmienite!

Przepis i wykonanie, czytuję za autorem.


Zapraszam!



Składniki:

- 499 g mąki chlebowej
- 230 g wody
- 1 jajko
- 3 łyżki miękkiego masła
- 3 łyżki mleka (w oryginale to 26 g mleka w proszku)
- 11 g soli
- 8 g drożdży instant
- dojrzewający ser gouda (opcjonalnie, bo ja właśnie nim posypałam bułki, ale można użyć np. sezamu)

Wszystkie składniki mieszam razem. Autor mówi, że ciasto powinno mieć "średnią konsystencję", mieszane tak długo, aż wszystko dobrze się połączy i zacznie tworzyć się siatka glutenowa. Ja mieszałam ręcznie, jakieś 10 minut i wyrosły mi piękne bułki, a samo ciasto miało bardzo przyjemną dla dłoni konsystencję. Po wyrobieniu ciasto fermentuje 1 godzinę. Po tym czasie podzieliłam ciasto na 6 części i jak każe autor, zaokrągliłam każdą z nich.(Chciałam mieć duże hamburgerowe bułki, jak ktoś woli mniejsze to porcji wyjdzie więcej) Tak przygotowane trzeba odstawić na 5 minut przykryte folią spożywczą. Po tym czasie delikatnie posypujemy roboczy blat mąką i rozwałkowujemy każdą porcję na niezbyt gruby placek, tak ok 1,5 cm. Garujemy bułki na blachach wyłożonych pergaminem i przykryte folią plastikową. Kiedy wyrosną i będą miękkie w dotyku pieczemy je w temp. 205 stopni przez 20 minut. Piekłam je bez termoobiegu. Autor radzi by po upieczeniu posmarować je roztopionym masłem, ale ja przed pieczeniem posypałam je serem.

Zdjęcia bułeczek nie są wyszukane, raczej jakość mocno średnia, a to dlatego, że zniknęły szybko - były tak dobre :)








Po upieczeniu skórka powinna być złota, a bułki miękkie i puszyste. I takie właśnie są :)