Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Botwinka do słoików na zimę, przepis II

Witajcie.


Wysiałam dużo buraczków w tym roku w ogórdku i zrobiłam to bardzo za gęsto... wiem, wiem, moja wina :) Dziś poprzerywałam je i okazało się, że wyszła mi wielka reklamówa młodziutkiej i kruchej botwiny, która aż się prosi o włożenie jej w słoiczki, by zimą cieszyć się pysznymi zupami.

Już publikowałam tu przepis na botwinę w słoikach. W tym roku jednak podaję drugi raz, bo został nieco zmodyfikowany, dodałam do słoików baldachy kopru i domowy suszony czosek w płatkach. Będzie jeszcze bardziej aromatycznie.





Zapraszam!



Składniki:

- botwina, ilość według uznania
- płątki suszonego czosnku
- baldachy kopru
- sól
- domowy zakwas (jeśli nie macie zakwasu, można zaprawić słoiki zakwaszoną wodą)


Botwinkę najpierw moczę w zimnej wodzie, potem myję ją i przebieram. Buraczki, które już zdążyły się rozwinąć obieram ze skóry i kroję wszystko niezbyt drobno.
Przekładam ją do słoików, lekko ugniatając i na wierzch wkładam koper, po kilka płatków czosnku i dodaję po szczypcie soli. Tak gotowe słoiki zalewam domowym zakwasem buraczanym, do 3/4 wysokości.
Słoiki pasteryzuję przez 30 minut.









Smacznie pozdrawiam :)




poniedziałek, 1 października 2018

Domowa konfitura z żurawiny do mięs i serów wg Czarodziejki

Dzień dobry :)

Witam w nowym miesiącu - mamy już październik i sama nie wiem, kiedy ten czas tak zleciał...
Pożegnaliśmy lato, przywitaliśmy jesień i mam nadzieję, że przyniesie nam ona jeszcze sporo przyjemnej aury.

Przychodzę dziś z bardzo prostym przepisem na konfiturę z żurawiny - albo borówki - bo ja nigdy nie wiem z czym mam do czynienia. Pani na straganie twardo mówiła, że to żurawina i jej uwierzyłam :)
Ponieważ jeszcze nie przymroziło, nim zabrałam się za przygotowanie mojej konfitury, przebrałam owoce, umyłam i wrzuciłam na dobę do zamrażalnika. Dzięki temu pozbywamy się goryczki.

To co, zapraszam na przepis i już na wstępie nieskromnie się pochwalę, że gotowy wyrób smakuje wybornie :)





Składniki:


- 1 kg żurawiny
- sok z dwóch sporych pomarańczy
- sok z jednej cytryny
- 1,5 szklanki białego cukru (jego ilość można regulować wedle smaku)
- 300 ml wody





Przemrożoną żurawinę zalewam wodą, sokami z pomarańczy i cytryny i dodaję cukier. Wszystko razem zagotowuje w garnku o grubym dnie - u mnie żeliwny garnek - następnie zmniejszam ogień i powoli gotuję, aż owoce popękają i całość zrobi się odpowiednio gęsta.
Uwaga, owoce żurawiny w czasie przetwarzania strzelają :) Można się poparzyć albo wystraszyć.
W moich proporcjach przygotowanie konfitury trwało ok 3-4 godzin, bo robiłam to nieśpiesznie, na najmniejszym ogniu.

Gotowe konfitury przełożyłam do słoiczków i dodatkowo pasteryzowałam dla pewności przez 15 minut.








poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Powidła śliwkowe z migdałami i skórką cytrynową.

Dzień dobry :)

Otrzymałam ostatnio w prezencie całe wielkie wiaderko dojrzałych węgierek. Piękne okazy, jędrne i bardzo słodkie. Wiedziałam, że muszę je dobrze przerobić :)
Padło na powidła. Robiłam różnego rodzaju, a dziś chcę pochwalić się przepisem na powidła bez grama dodatkowego cukru, aromatyzowane skórką z cytryny i wzbogacone dodatkowo o migdałowe płatki. Takie inne, bardziej wykwintne przetwory, które wykorzystam na pewno do nadziewania domowych drożdżówek :)
Smażyły się powolutku przez 3 dni i roztaczały swój zapach po każdym zakątku domu. Heh... super sprawa :)




Zapraszam!




Składniki:

- śliwki węgierki (u mnie po wydrążeniu ok 4 kg)
- szklanka migdałowych płatków
- laska cynamonu
- skórka otarta z 1 wyparzonej cytryny

Śliwki myję, przebieram i pozbawiam pestek. Wyszło mi ich ok. 4 kg. Umieściłam je w garnku o bardzo grubym dnie i powoli, na małym ogniu smażyłam. Na początek dodałam odrobinę wody, aby mi się przywarły do dna. Kiedy śliwki puściły swój sok, dodałam do nich otartą skórkę cytrynową i 2 laski cynamonu. Pierwszego dnia dusiłam je jakieś 3 godziny. Potem zestawiłam z ognia, ostudziłam i czynności te powtórzyłam jeszcze dwa razy w ciągu dwóch dni. Śliwki się rozpadły i nabrały pięknego aromatu cytryny, który wymieszał się z aromatem cynamonu.
Tuż przed przełożeniem ich do słoików, do gorącej śliwkowej masy dodałam migdały i chwilę podgrzałam. Wyjęłam oczywiście laski cynamonu i słoiczki z powidłami pasteryzowałam przez 15 minut.

Czas smażenia śliwek zależy od ich ilości, od tego ile puszczą soku i nawet od tego w jakim naczyniu je smażymy.










Smacznie pozdrawiam!


piątek, 17 sierpnia 2018

Maliny w cukrze, zimowy dodatek do deserów i herbaty

Dzień dobry.

Ostatnio wpadło mi 4 kg malin. Pięknych, dojrzałych i pachnących. Rozdzieliłam ja na mniejsze porcje i przerobiłam w ramach akcji "lato zamknięte w słoiczku".
1 kg poszedł na nalewkę, ponad pół kilograma zamroziłam w porcjach, resztę popakowałam w słoiczki w całkiem prosty sposób. Soku z malin mam w spiżarni dużo, zależało mi, aby mieć w słoikach owoce w całości, by móc zimą je wykorzystać nie tylko do herbaty ale i do deserów.
Maliny w cukrze robi się szybciutko. Jego ilość dopasowujemy do naszych upodobań smakowych.
Ja na słoiczek o pojemności ok. 200 ml po wypchaniu go malinami dawałam 2 łyżki cukru. I tak się zastanawiam czy nie za dużo, bo malinki były jak dla mnie słodkie. Sprawdzę dopiero, jak zrobi się już zimno :)



Zapraszam na przepis!




Składniki:

- maliny
- cukier
- 1 cytryna
- wyparzone słoiczki


Maliny umyłam, przebrałam, by sprawdzić czy gdzieś mi się nadpsuta nie trafi. U mnie nie było, bo malinki świeże i z dobrego źródła.
Tak przygotowane układałam ciasno w słoiczkach, sypałam po 2 łyżki cukru i dodałam do każdego słoiczka po pół łyżeczki soku z cytryny.
Gotowe przetwory szczelnie i mocno zakręciłam i pasteryzowałam ok. 15-20 minut w gorącej wodzie.

To cała praca :) O wiele jej mniej, niż radości i smaku po otworzeniu takiego domowego słoiczka.












wtorek, 17 lipca 2018

Czekowiśnia wg Czarodziejki

Dzień dobry :)


Kontynuuję moją akcję zamykania lata w słoiczkach. Złożyło się tak, iż kolejny przepis to także wiśnie :) Dziś będzie bardzo szybka i pyszna czekowiśnia.
W sklepach pojawiają się co rusz nowe dżemy i konfitury, wymyślne smaki i połączenia. Czekowiśnia także.
Nie lubię chodzić na skróty, z różnych powodów. Lubię za to wiedzieć co jem, no i wiecie.... przecież to taka frajda robić domowe przetwory samemu!



Zapraszam na przepis!


Składniki na 5 słoiczków:

- 1,8 kg wiśni (waga po wydrylowaniu)
- 200 g białego cukru
- 100 g cukru trzcinowego
- 100 g cukru darc muscovado
- 4-5 łyżek ciemnego dobrej jakości kako

Wiśnie zasypuję cukrem i wstawiam na gaz, na mały ogień. Mają puścić sok, dużo soku, a potem przez 1,5 duszę je i odparowuję płyn. Studzę. Na drugi dzień znów wstawiam wiśnie do gotowania i odparowuję dalej, aż do dość gęstej konsystencji. Owoce lekko się rozpadną i całość zmieni kolor na ciemniejszy. Dodaję wtedy kakao i dokładnie mieszam. Gorącą konfiturę przekładam do słoiczków i pasteryzuję. Czas to 15 minut.

Moja czekowiśnia nie wychodzi słodka. Oczywiście można dodać więcej cukru, jak ktoś woli. Będę ją różnie wykorzystywała i dlatego nie chciałam jej przesłodzić.




Słodko-wiśniowe pozdrowienia :)

czwartek, 5 lipca 2018

Kompot z wiśni do słoików.

Dzień dobry!

Jest lato, są wakacje, wiem to już na pewno... a skąd? Ano, kiedy zrywam dojrzałe wiśnie z drzewa i potem umieszczaj je w słoikach, przerabiając je na kompot, to wiem, na pewno, że są wakacje :)

Ten kompot, jego całe przygotowywanie jest wspomnieniem mojego dzieciństwa. Upalnych letnich dni, już od wschodu słońca, brzęczenia much i komarów, a także nóg poocieranych od skakania po drzewach i poparzonych wysokimi pokrzywami, w które mimo wszystko się wchodziło :) Kiedyś wydawało mi się, że narwanie wiaderka wiśni trwa 7 dni, a opróżnienie zimną słoiczka to zaledwie kilka chwil. Dziś wiem, iż zrywanie owoców do wiadra to dużo krótszy czas, idzie mi szybko i sprawnie. Opróżnienie zaś słoika z kompotem, to wciąż ta sama szybka chwila :)


Zapraszam na ten mega prosty i równie smaczny kompot!


Składniki:

- wiśnie, ich dowolna ilość
- woda, jej ilość zależy od ilości słoików z wiśniami
- cukier, ja daję nie za dużo bo potem można sobie ewentualnie dosłodzić
- słoiki


Wiśnie trzeba umyć i przebrać. Nie mogą nam pozostać jakieś nadpsute czy inne podejrzane osobniki, gdyż ich obecność w kompocie sprawiła by, że bardzo szybko uległby zepsuciu.

Umyte wiśnie wrzucam do słoika, tak do 3/4 wysokości. Do każdego ze słoików (u mnie pojemność 0,7 l), dodaję po czubatej łyżce cukru, a następnie wlewam do każdego z nich wodę. Jej poziom to znów nie więcej niż 3/4 wysokości słoika. Tak przygotowane mocno zakręcam i pasteryzuję 20 minut.


To właśnie cała praca :)






 
 



środa, 24 sierpnia 2016

Mizeria do słoików.

Przepis bardzo prosty, szybki w wykonaniu i jednocześnie gwarantujący wyborny smak. Zimą wystarczy dodać jogurt czy śmietanę i tak oto otrzymamy sałatkę do obiadu.
Można też wyjadać prosto ze słoika, nie dodając niczego :)

Przepis zaczerpnięty z książki Siostry Anastazji. Wypróbowałam, posmakowałam i dlatego właśnie go publikuję i polecam.




Zapraszam!




Składniki:

- 1 kg ogórków
- 2 średnie cebule
- 2-3 ząbki czosnku
- 1 pęczek zielonego koperku
- 1/4 szklanki octu winnego 6%
- 1/2 łyżki cukru
- pieprz, sól


Ogórki obrałam i starłam na tarce na plastry. Ogórki posoliłam, wymieszałam i odstawiłam na pół godziny. Po tym czasie zlałam puszczony sok i do ogórków dodałam posiekany koper, pokrojone w pół-plastry cebule, przetarty przez praskę czosnek, cukier i ocet. Wszystko razem wymieszałam i doprawiłam do smaku solą i pieprzem.
Ogórki przełożyłam do słoików i zakręcone pasteryzowałam 20 minut.


Szybko i efektownie. A jak pachnie... Sami się przekonajcie :)




 
Pozdrawiam!

czwartek, 21 lipca 2016

Botwinka w słoikach.

Docieram dziś z obiecanym na FB przepisem na zimową botwinkę w słoikach.
Tak bardzo lubię smak tej zupy, że bardzo chętnie zajadam się nią również zimową porą, a słoiki z gotową podstawą znacznie ułatwiają mi życie i sprawiają, że nawet jakiś ponury, zimny dzień może stać się smaczny i przyjemny.
Każdego, kto lubi botwinę, namawiam do przygotowania takich słoiczków. Robi się je szybko, a to kolejny atut i powód, aby się skusić :)

Przepis zaczerpnęłam, z mojej niezawodnej i starej książki kucharskiej "Kuchnia polska" z roku 1959.



Zapraszam!




Składniki:

- botwina (dowolne ilości)
- zakwas buraczany (ilość zależy od ilości botwiny)
- sól


Botwinę przebieram, myję i drobno kroję. Wrzucam do garnka, podlewam niewielką ilością zakwasu i solę. Soli dodaję na oko. Zawartość garnka zagotowuję i taką gorącą botwinkę przekładam do słoiczków, szybko je zakręcam. Gotowe przetwory pasteryzuję we wrzątku przez 40 minut.

Gotowe :) Szybko i sprawnie kolejne przetwory na moją półeczkę w spiżarni.



 
Smacznie pozdrawiam!

niedziela, 5 czerwca 2016

Miodek różany, czyli syrop z płatków róży.

Witajcie :)

I mamy już czerwiec. Pogoda ostatnio aż nadto rozpieszczę upałami, jakby chciała nadrobić tez zimny, wcześniejszy czas. Nagle wszystkie rośliny, w tym kwiaty, zaczęły rosnąć na potęgę. Dotyczy to także róż, ich zapach roznosi się w powietrzu i kusi swoją słodyczą, a dla mnie to znak, że czas zamknąć te piękne kwiaty w słoiczku, by zimą cieszyć się ich dobrocią. Przerobiłam już ponad kilogram tego skarbu.
W tym roku zaczęłam od gęstego różanego syropu. Wyszedł mi cudny, aromatyczny i bardzo słodki, dlatego właśnie nazwałam go różanym miodkiem.

Robi się go prosto, choć etapy rozłożone są w czasie. Efekt końcowy zachwyca i sprawia, że czuję iż wykonałam kawał dobrej roboty!


Zapraszam!


Składniki:

- oczyszczone płatki róży (ilość dowolna)
- cukier (na każde 15 dag płatków 3 szklanki cukru)
- woda (na każde 15 dag płatków 3 szklanki wody)
- sok z cytryny (na każde 15 dag płatków sok z półtorej cytryny)


Płatki róż zbieram w moich pewnych źródłach, gdzie krzewy nie są skażone zanieczyszczeniami, nie są niczym pryskane itp. Oczyszczam je, odrywam białe końcówki, które mogą dać gorycz i zalewam wodą z cukrem, w podanych wyżej proporcjach. Mieszam wszystko i odstawiam na noc. Następnego dnia zagotowuję róże i na małym ogniu gotuję, aż oddadzą wszystko z siebie i zrobią się szkliste, prawie przezroczyste. Zdejmuję z ognia i odstawiam na kilka godzin, żeby odstały, ostygły i oddały absolutnie cały swój aromat i smak. Po tym czasie oddzielam płatki róż, przecedzam przez sitko, a powstały z gotowania "kompot" zaprawiam sokiem z cytryny i redukuję na niewielkim ogniu do uzyskania odpowiednio gęstej konsystencji. Czas jest tu względny.

Gotowy miodek rozlewam do butelek i pasteryzuję 20 minut, tak dla pewności, bo przechowuję go w spiżarni, a nie w lodówce.






 
Smacznie pozdrawiam :*

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Różane płatki ucierane z cukrem.

Ile to aromatu się dziś w mojej czarodziejkowej kuchni rozchodzi... Jak to pachnie, jak to kusi wszelkie zmysły! Pochylam się nad makutrą i wciąż chcę wdychać...
Nie sądziłam, że aż tak można przenieść aromat róż do domu. Przechodziłam dziś w ogrodzie koło nich tyle razy i nie powiem, że nie robiłam tego, co któryś przemarsz, nie celowo ;)

No i łechcą mnie i łechcą te ucierane z cukrem płatki róży :)
Polecam wypróbować każdemu!

Zapraszam!



Składniki:

- płatki róż - zrywane w miejscach, gdzie daleko im do drogi
- cukier (jego ilość jest zawsze dwa razy większa niż waga różanych płatków)
- sok z cytryny (daje na oko)


Zrywam płatki z dojrzałych i pięknie rozkwitniętych róż, mają być jednak jędrne, zdrowe i nie pokryte rosą. Można ja opłukać, ale ja to są róże rosnące w zaciszu, z dala od zgiełku i techniki, nie jest to warunek konieczny. Ja dodatkowo jeszcze pozbawiam je ręcznie tych białych końcówek, dla pewności, że nie będą gorzkie.
Partiami wrzucam róże do makutry, dodaję cukier i ucieram, aż masa stanie się w miarę gładka i płynna. Na koniec dodaję sok z cytryny i jeszcze chwilę ucieram.
I to całe zamieszanie :)

Masę różaną przekładam do wyparzonych słoiczków i odstawiam w chłodne zacienione miejsce.



 
 
Pozdrawiam dziś wszystkich w różanym nastroju :*