Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato zamknięte w słoiczku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato zamknięte w słoiczku. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 sierpnia 2019

Domowy keczup. Najpyszniejszy i bardzo prosty.

Dzień dobry.

Wreszcie mam więcej czasu i mogę wrzucić nowy przepis. Będzie na prawdę bardzo prosto, będzie pysznie i domowo, a co najważniejsze zdrowo :)

Zapraszam na przygotowanie domowego keczupu, który pięknie pachnie i wyśmienicie smakuje.



Składniki:

- ok. 2,5l gotowego domowego przecieru pomidorowego (u mnie przecież z czarnych pomidorów)
- 2 liście laurowe
- 4 ziela angielskie
- 60 ml octu jabłkowego
- garść suszonych śliwek
- mała garść suszonej żurawiny
- 1 średnia cebula
- 5 ząbków czosnku
- sól, pieprz, cukier (opcjonalnie), suszony tymianek i czosnek, słodka papryka - wszystko do smaku


Do garnka z przecierem dodaję wszystkie składniki oprócz przypraw. Cebulę i czosnek kroję w mniejsze kawałki, to samo śliwki. Całość usawiam na najmniejszym ogniu i powolutku gotuję, aż warzywa i suszone owoce zmiękną i właściwie się rozpadną. Całość w tym czasie mocno się zredukuje i tak na prawdę od Was zależy, jaki będzie gęsty Wasz keczup. Ja gość długo odparowywałam, bo lubię kiedy jest na prawdę gęsty.
Kiedy konsystencja jest właściwa, doprawiam wszystko solą, pieprzem i tyminakiem. Dodaję jeszcze odrobinę suszonej słodkiej papryki i jeśli uznam, że jest za mało czosnkowy to suszony czosnek.
Dodanie cukru jest opcjonalne, wszystko zależy ile słodyczy dadzą śliwki i żurawina.
Doprawiony keczup przecieram dokładnie przez sitko i rozlewam do małych słoiczków.
Pasteryzuję 20 minut.









czwartek, 27 czerwca 2019

Truskawkowy czekodżem wg Czarodziejki

Lato nie odpuszcza :) Skorzystałam ostatnio z możliwości i wybrałam się na samodzielne zbieranie truskawek na plantację mieszczącą się niedaleko mnie.
Miejsce z polecenia, więc grzech nie skorzystać :) Uzbierałam ponad 30 kg truskawek, a jakieś 2 zjadłam w trakcie zbiorów...


Zrobiłam kompoty, nastawiłam nalewkę, trochę także zamroziłam, no i powstał jeszcze dżem, z dodatkiem kakao i na prawdę niewielką ilością cukru.
Robi się go prosto i jest pyszny :) W sam raz na chlebek, do naleśników i ciast i deserów....



Zapraszam!


- 3 kg truskawek
- 4 łyżki kakao
- 5-6 łyżek cukru (można więcej, ja lubię mniej słodkie słoiczki)


Do garnka o grubym dnie wrzucam truskawki i gotuję na niewielkim ogniu, aż się rozpadną i wyparuje z nich woda. Tak na prawdę gęstość naszego dżemu regulujemy sami. Tak po około godzinnym powolnym gotowaniu dodałam cukier i kiedy truskawki były dla mnie wystarczająco gęste dodałam kakao i dokłądnie wymieszałam, aby nie było grudek. Prażyłam to wszystko jeszcze jakieś 20-30 minut i gorące przełożyłam do wypażonych słoiczków.

Ja dla pewności zawsze pasteryzuje dżemy. Czas to 15-20 minut.









poniedziałek, 17 czerwca 2019

Botwinka do słoików na zimę, przepis II

Witajcie.


Wysiałam dużo buraczków w tym roku w ogórdku i zrobiłam to bardzo za gęsto... wiem, wiem, moja wina :) Dziś poprzerywałam je i okazało się, że wyszła mi wielka reklamówa młodziutkiej i kruchej botwiny, która aż się prosi o włożenie jej w słoiczki, by zimą cieszyć się pysznymi zupami.

Już publikowałam tu przepis na botwinę w słoikach. W tym roku jednak podaję drugi raz, bo został nieco zmodyfikowany, dodałam do słoików baldachy kopru i domowy suszony czosek w płatkach. Będzie jeszcze bardziej aromatycznie.





Zapraszam!



Składniki:

- botwina, ilość według uznania
- płątki suszonego czosnku
- baldachy kopru
- sól
- domowy zakwas (jeśli nie macie zakwasu, można zaprawić słoiki zakwaszoną wodą)


Botwinkę najpierw moczę w zimnej wodzie, potem myję ją i przebieram. Buraczki, które już zdążyły się rozwinąć obieram ze skóry i kroję wszystko niezbyt drobno.
Przekładam ją do słoików, lekko ugniatając i na wierzch wkładam koper, po kilka płatków czosnku i dodaję po szczypcie soli. Tak gotowe słoiki zalewam domowym zakwasem buraczanym, do 3/4 wysokości.
Słoiki pasteryzuję przez 30 minut.









Smacznie pozdrawiam :)




poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Powidła śliwkowe z migdałami i skórką cytrynową.

Dzień dobry :)

Otrzymałam ostatnio w prezencie całe wielkie wiaderko dojrzałych węgierek. Piękne okazy, jędrne i bardzo słodkie. Wiedziałam, że muszę je dobrze przerobić :)
Padło na powidła. Robiłam różnego rodzaju, a dziś chcę pochwalić się przepisem na powidła bez grama dodatkowego cukru, aromatyzowane skórką z cytryny i wzbogacone dodatkowo o migdałowe płatki. Takie inne, bardziej wykwintne przetwory, które wykorzystam na pewno do nadziewania domowych drożdżówek :)
Smażyły się powolutku przez 3 dni i roztaczały swój zapach po każdym zakątku domu. Heh... super sprawa :)




Zapraszam!




Składniki:

- śliwki węgierki (u mnie po wydrążeniu ok 4 kg)
- szklanka migdałowych płatków
- laska cynamonu
- skórka otarta z 1 wyparzonej cytryny

Śliwki myję, przebieram i pozbawiam pestek. Wyszło mi ich ok. 4 kg. Umieściłam je w garnku o bardzo grubym dnie i powoli, na małym ogniu smażyłam. Na początek dodałam odrobinę wody, aby mi się przywarły do dna. Kiedy śliwki puściły swój sok, dodałam do nich otartą skórkę cytrynową i 2 laski cynamonu. Pierwszego dnia dusiłam je jakieś 3 godziny. Potem zestawiłam z ognia, ostudziłam i czynności te powtórzyłam jeszcze dwa razy w ciągu dwóch dni. Śliwki się rozpadły i nabrały pięknego aromatu cytryny, który wymieszał się z aromatem cynamonu.
Tuż przed przełożeniem ich do słoików, do gorącej śliwkowej masy dodałam migdały i chwilę podgrzałam. Wyjęłam oczywiście laski cynamonu i słoiczki z powidłami pasteryzowałam przez 15 minut.

Czas smażenia śliwek zależy od ich ilości, od tego ile puszczą soku i nawet od tego w jakim naczyniu je smażymy.










Smacznie pozdrawiam!


piątek, 17 sierpnia 2018

Maliny w cukrze, zimowy dodatek do deserów i herbaty

Dzień dobry.

Ostatnio wpadło mi 4 kg malin. Pięknych, dojrzałych i pachnących. Rozdzieliłam ja na mniejsze porcje i przerobiłam w ramach akcji "lato zamknięte w słoiczku".
1 kg poszedł na nalewkę, ponad pół kilograma zamroziłam w porcjach, resztę popakowałam w słoiczki w całkiem prosty sposób. Soku z malin mam w spiżarni dużo, zależało mi, aby mieć w słoikach owoce w całości, by móc zimą je wykorzystać nie tylko do herbaty ale i do deserów.
Maliny w cukrze robi się szybciutko. Jego ilość dopasowujemy do naszych upodobań smakowych.
Ja na słoiczek o pojemności ok. 200 ml po wypchaniu go malinami dawałam 2 łyżki cukru. I tak się zastanawiam czy nie za dużo, bo malinki były jak dla mnie słodkie. Sprawdzę dopiero, jak zrobi się już zimno :)



Zapraszam na przepis!




Składniki:

- maliny
- cukier
- 1 cytryna
- wyparzone słoiczki


Maliny umyłam, przebrałam, by sprawdzić czy gdzieś mi się nadpsuta nie trafi. U mnie nie było, bo malinki świeże i z dobrego źródła.
Tak przygotowane układałam ciasno w słoiczkach, sypałam po 2 łyżki cukru i dodałam do każdego słoiczka po pół łyżeczki soku z cytryny.
Gotowe przetwory szczelnie i mocno zakręciłam i pasteryzowałam ok. 15-20 minut w gorącej wodzie.

To cała praca :) O wiele jej mniej, niż radości i smaku po otworzeniu takiego domowego słoiczka.












wtorek, 17 lipca 2018

Czekowiśnia wg Czarodziejki

Dzień dobry :)


Kontynuuję moją akcję zamykania lata w słoiczkach. Złożyło się tak, iż kolejny przepis to także wiśnie :) Dziś będzie bardzo szybka i pyszna czekowiśnia.
W sklepach pojawiają się co rusz nowe dżemy i konfitury, wymyślne smaki i połączenia. Czekowiśnia także.
Nie lubię chodzić na skróty, z różnych powodów. Lubię za to wiedzieć co jem, no i wiecie.... przecież to taka frajda robić domowe przetwory samemu!



Zapraszam na przepis!


Składniki na 5 słoiczków:

- 1,8 kg wiśni (waga po wydrylowaniu)
- 200 g białego cukru
- 100 g cukru trzcinowego
- 100 g cukru darc muscovado
- 4-5 łyżek ciemnego dobrej jakości kako

Wiśnie zasypuję cukrem i wstawiam na gaz, na mały ogień. Mają puścić sok, dużo soku, a potem przez 1,5 duszę je i odparowuję płyn. Studzę. Na drugi dzień znów wstawiam wiśnie do gotowania i odparowuję dalej, aż do dość gęstej konsystencji. Owoce lekko się rozpadną i całość zmieni kolor na ciemniejszy. Dodaję wtedy kakao i dokładnie mieszam. Gorącą konfiturę przekładam do słoiczków i pasteryzuję. Czas to 15 minut.

Moja czekowiśnia nie wychodzi słodka. Oczywiście można dodać więcej cukru, jak ktoś woli. Będę ją różnie wykorzystywała i dlatego nie chciałam jej przesłodzić.




Słodko-wiśniowe pozdrowienia :)

czwartek, 5 lipca 2018

Kompot z wiśni do słoików.

Dzień dobry!

Jest lato, są wakacje, wiem to już na pewno... a skąd? Ano, kiedy zrywam dojrzałe wiśnie z drzewa i potem umieszczaj je w słoikach, przerabiając je na kompot, to wiem, na pewno, że są wakacje :)

Ten kompot, jego całe przygotowywanie jest wspomnieniem mojego dzieciństwa. Upalnych letnich dni, już od wschodu słońca, brzęczenia much i komarów, a także nóg poocieranych od skakania po drzewach i poparzonych wysokimi pokrzywami, w które mimo wszystko się wchodziło :) Kiedyś wydawało mi się, że narwanie wiaderka wiśni trwa 7 dni, a opróżnienie zimną słoiczka to zaledwie kilka chwil. Dziś wiem, iż zrywanie owoców do wiadra to dużo krótszy czas, idzie mi szybko i sprawnie. Opróżnienie zaś słoika z kompotem, to wciąż ta sama szybka chwila :)


Zapraszam na ten mega prosty i równie smaczny kompot!


Składniki:

- wiśnie, ich dowolna ilość
- woda, jej ilość zależy od ilości słoików z wiśniami
- cukier, ja daję nie za dużo bo potem można sobie ewentualnie dosłodzić
- słoiki


Wiśnie trzeba umyć i przebrać. Nie mogą nam pozostać jakieś nadpsute czy inne podejrzane osobniki, gdyż ich obecność w kompocie sprawiła by, że bardzo szybko uległby zepsuciu.

Umyte wiśnie wrzucam do słoika, tak do 3/4 wysokości. Do każdego ze słoików (u mnie pojemność 0,7 l), dodaję po czubatej łyżce cukru, a następnie wlewam do każdego z nich wodę. Jej poziom to znów nie więcej niż 3/4 wysokości słoika. Tak przygotowane mocno zakręcam i pasteryzuję 20 minut.


To właśnie cała praca :)






 
 



środa, 24 sierpnia 2016

Mizeria do słoików.

Przepis bardzo prosty, szybki w wykonaniu i jednocześnie gwarantujący wyborny smak. Zimą wystarczy dodać jogurt czy śmietanę i tak oto otrzymamy sałatkę do obiadu.
Można też wyjadać prosto ze słoika, nie dodając niczego :)

Przepis zaczerpnięty z książki Siostry Anastazji. Wypróbowałam, posmakowałam i dlatego właśnie go publikuję i polecam.




Zapraszam!




Składniki:

- 1 kg ogórków
- 2 średnie cebule
- 2-3 ząbki czosnku
- 1 pęczek zielonego koperku
- 1/4 szklanki octu winnego 6%
- 1/2 łyżki cukru
- pieprz, sól


Ogórki obrałam i starłam na tarce na plastry. Ogórki posoliłam, wymieszałam i odstawiłam na pół godziny. Po tym czasie zlałam puszczony sok i do ogórków dodałam posiekany koper, pokrojone w pół-plastry cebule, przetarty przez praskę czosnek, cukier i ocet. Wszystko razem wymieszałam i doprawiłam do smaku solą i pieprzem.
Ogórki przełożyłam do słoików i zakręcone pasteryzowałam 20 minut.


Szybko i efektownie. A jak pachnie... Sami się przekonajcie :)




 
Pozdrawiam!

czwartek, 21 lipca 2016

Botwinka w słoikach.

Docieram dziś z obiecanym na FB przepisem na zimową botwinkę w słoikach.
Tak bardzo lubię smak tej zupy, że bardzo chętnie zajadam się nią również zimową porą, a słoiki z gotową podstawą znacznie ułatwiają mi życie i sprawiają, że nawet jakiś ponury, zimny dzień może stać się smaczny i przyjemny.
Każdego, kto lubi botwinę, namawiam do przygotowania takich słoiczków. Robi się je szybko, a to kolejny atut i powód, aby się skusić :)

Przepis zaczerpnęłam, z mojej niezawodnej i starej książki kucharskiej "Kuchnia polska" z roku 1959.



Zapraszam!




Składniki:

- botwina (dowolne ilości)
- zakwas buraczany (ilość zależy od ilości botwiny)
- sól


Botwinę przebieram, myję i drobno kroję. Wrzucam do garnka, podlewam niewielką ilością zakwasu i solę. Soli dodaję na oko. Zawartość garnka zagotowuję i taką gorącą botwinkę przekładam do słoiczków, szybko je zakręcam. Gotowe przetwory pasteryzuję we wrzątku przez 40 minut.

Gotowe :) Szybko i sprawnie kolejne przetwory na moją półeczkę w spiżarni.



 
Smacznie pozdrawiam!

niedziela, 5 czerwca 2016

Miodek różany, czyli syrop z płatków róży.

Witajcie :)

I mamy już czerwiec. Pogoda ostatnio aż nadto rozpieszczę upałami, jakby chciała nadrobić tez zimny, wcześniejszy czas. Nagle wszystkie rośliny, w tym kwiaty, zaczęły rosnąć na potęgę. Dotyczy to także róż, ich zapach roznosi się w powietrzu i kusi swoją słodyczą, a dla mnie to znak, że czas zamknąć te piękne kwiaty w słoiczku, by zimą cieszyć się ich dobrocią. Przerobiłam już ponad kilogram tego skarbu.
W tym roku zaczęłam od gęstego różanego syropu. Wyszedł mi cudny, aromatyczny i bardzo słodki, dlatego właśnie nazwałam go różanym miodkiem.

Robi się go prosto, choć etapy rozłożone są w czasie. Efekt końcowy zachwyca i sprawia, że czuję iż wykonałam kawał dobrej roboty!


Zapraszam!


Składniki:

- oczyszczone płatki róży (ilość dowolna)
- cukier (na każde 15 dag płatków 3 szklanki cukru)
- woda (na każde 15 dag płatków 3 szklanki wody)
- sok z cytryny (na każde 15 dag płatków sok z półtorej cytryny)


Płatki róż zbieram w moich pewnych źródłach, gdzie krzewy nie są skażone zanieczyszczeniami, nie są niczym pryskane itp. Oczyszczam je, odrywam białe końcówki, które mogą dać gorycz i zalewam wodą z cukrem, w podanych wyżej proporcjach. Mieszam wszystko i odstawiam na noc. Następnego dnia zagotowuję róże i na małym ogniu gotuję, aż oddadzą wszystko z siebie i zrobią się szkliste, prawie przezroczyste. Zdejmuję z ognia i odstawiam na kilka godzin, żeby odstały, ostygły i oddały absolutnie cały swój aromat i smak. Po tym czasie oddzielam płatki róż, przecedzam przez sitko, a powstały z gotowania "kompot" zaprawiam sokiem z cytryny i redukuję na niewielkim ogniu do uzyskania odpowiednio gęstej konsystencji. Czas jest tu względny.

Gotowy miodek rozlewam do butelek i pasteryzuję 20 minut, tak dla pewności, bo przechowuję go w spiżarni, a nie w lodówce.






 
Smacznie pozdrawiam :*

środa, 30 września 2015

Sok z aronii

Witajcie już jesiennie :)


Jak ja się cieszę, że wreszcie nadeszła ta pora roku. Chłodne poranki, rześkie powietrze i to zachodzące słońce, które jest jakby bardziej czerwone...
Lubię jesień i nie brak mi ani trochę lata :)


Dziś chciałam zaprosić do skosztowania czegoś pysznego, czegoś zdrowego i czegoś bardzo pięknie wyglądającego. Sok z aronii! Chyba każdy wie ile w niej bogactwa i nie będę go wyliczała, tylko porostu zachęcam to przetworzenia tych owoców, by potem po zimnych dniach delektować się nim np. w herbatce :)

Są różne szkoły obróbki aronii. Niektórzy mrożą owoce przed obróbką. Mnie ten cierpki posmak nie przeszkadza, wręcz przeciwnie i działam bez tego zabiegu.



Zapraszam!



Składniki:

- 2 kg owoców aronii
- 2 kg cukru
- sok z 2 cytryn
- 3 litry wody


Aronię myję, oczyszczam i zalewam 3 litrami wody. Gotuję, a od momentu wrzenia gotuję jeszcze 20 minut. Po tym czasie przecedzam i dodaję cukier i sok z cytryn. Mieszam do rozpuszczenia cukru i przelewam do słoiczków.
Słoiczki zakręcam i pasteryzuje 15 minut.

Gotowe :) Szybko i bezproblemowo, także jeszcze raz polecam przygotowanie domowego soku z aronii.


 

 
Pozdrawiam!

czwartek, 31 lipca 2014

Akcja - "Lato zamknięte w słoiczku"

Kochani!

Jako zalogowana użytkowniczka na portalu Przepis na kobiete, zaaranżowałam akcję, po tytułem "Lato zamknięte w słoiczku".
Tym wydarzeniem chciałam zachęcić dziewczyny do podzielenia się swoimi sprawdzonymi przepisami na domowe przetwory.
Już mnie Klusi postawiła do pionu i przypomniała, że ja na blogu tutaj nic nie powiedziałam.
Właśnie już mówię i zapraszam wszystkich do wzięcia udziału w tej akcji, a także do przyłączenia się do społeczności portalu.

Link do akcji:

http://przepis-na-kobiete.pl/event/146



Symbol akcji, a przepis na niego już wkrótce:)

 
Pozdrawiam!