Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez mięsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez mięsa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2020

Mój chleb pszenny włoski na zakwasie.

 Dzień dobry :)


Kiedy jest upał nic mi się nie chce, a najmniej mam ochotę jeść... Druga strona tych wysokich temperatur jest taka, że zakwas na chleb szybko rośnie, zakwas na żurek szybko dojrzewa i ten z czerwonych buraków także, jakby szybciej się robi :)

Nastawiłam wreszcie chlebek, o którym już dawno rozmyślam - pszenny, z oliwkami i suszonymi pomidorami. Taki we włoskim stylu, który przez dodatki jest dobry sam w sobie i przyjemnie jest zajadać go solo. Jest prosty w przygotowaniu, ograniczyłam wysiłek przy nim do minimum.

Ma piękną skórkę i cudowny dziurawy miękisz. I choć jest pszenny to uwielbiam jego smak :)


Zapraszam!


Zaczyn I stopień:

- 3 łyżki aktywnego zakwasu żytniego

- 3 łyżki mąki pszennej wysokobiałkowej

- woda, do konsystencji gęstej śmietany

Składniki mieszam ze sobą i odstawiam na 10 h.


Zaczyn II stopień:

- zaczyn I stopień

- 3 łyżki mąki pszennej wysokobiałkowej

- woda, do konsystencji gęstej śmietany

Składniki znów łączę i odstawiam na 10-12 h.


Ciasto właściwe:

- cały zaczyn II

- 600 g mąki pszennej wysokobiałkowej

- 400 ml wody

- 2 bardzo płaskie łyżeczki soli

- garść czarnych oliwek

- łyżka oliwy w oliwek

- garść suszonych pomidorów, przekrojonych na połówki


Mąkę mieszam z solą, wodę wlewam do zaczynu i dobrze mieszam, aby go rozcieńczyć. Dodaję do mąki i mieszam. Wlewam oliwę i wszystko dobrze mieszam łyżką. Ciasto wychodzi luźne, nie da się uformować go w bochenek. Dodaję oliwki i pomidory i dokładnie staram się wmieszać je w ciasto chlebowe. Całe pierwsze mieszanie to ok 7 minut. Miskę z ciastem nakrywam ściereczką i odstawiam na pół godziny. Po tym czasie mieszam jeszcze raz i zostawiam na 2-3 h do przyrośnięcia. Chleb ma się wyraźnie podnieść.

Bochenek będzie pieczony w naczyniu żaroodpornym. Kiedy więc dobrze podrośnie w misce, naczynie wkładam do zimnego piekarnika i nagrzewam w temperaturze 250 stopni. Grzanie góra-dół. Przekładam ciasto do gorącego naczynia, nakrywam je i piekę przez 40 minut w 230 stopniach, potem odkrywam i dopiekam jeszcze ok. 30 minut w niższej temperaturze - 190 stopni, aż bochenek będzie miał odpowiedni dla mnie kolor.







czwartek, 7 maja 2020

Kolorowa sałatka z wędzonym łososiem w koperkowym winegrecie wg Czarodziejki

To jedna z moich ulubionych i szybkich oraz prostych sałatek. Bardzo lubię przygotować ją na kolacje, bo syci, robi się ją szybko i na prawdę jest smaczna.
Składniki, które podaję można dowolnie modyfikować, dodać coś swojego, najważniejsze, aby było kolorowo, zdrowo i pysznie :)

Do sałatki z łososia robię na szybko koperkowy sos, proporcje są oko bo ja zawsze próbuję, czy to już ten smak :)

Zapraszam!




Składniki:

- miks ulubionych sałat (może być gotowy, ja komponuję je sama z tego co mam i co lubię najbardziej), u mnie sałata lodowa, rzymska, rukola, masłowa, sałata karbowana najlepiej kolorowa, do tego szpinak, liście botwiny bo lubię, aby była różnorodność
- duża garść pomidorków cherry lub w sezonie pomidor malinowy
- średni ogórek
- kilka rzodkiewek
- papryka (najlepiej po kawałku z każdego koloru)
- garść posiekanego szczypiorku
- 1 cebula czerwona
- 150 g łososia wędzonego na ciepło

Sałaty myję, osuszam i rozkładam na talerzu lub w salaterce. Cebulę obieram i siekam w piórka, układam na sałacie. Warzywa kolejno myję i kroję na mniejsze części dowolnego kształtu, układam na sałacie. Szczypiorkiem posypuję wszystko i na wierzchu układam łososia podzielonego na mniejsze kawałki.


Sos koperkowy:

- 4 łyżeczki oleju dobrej jakości
- 2 łyżeczki bardzo drobno posiekanego koperku
- szczypta soli, pieprzu
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- odrobina miodu do smaku

Składniki na sos wrzucam do małego słoika, zamykam i wszystko energicznie mieszam. Próbuję czy nie trzeba doprawić. Gotowym sosem polewam moją sałatkę tuż przed podaniem.










sobota, 5 października 2019

Delikatne i aromatyczne pierogi z dorszem i kurkami.

Dzień dobry :)


Za oknem zrobiło się jesiennie chłodno. Lubię ten czas, nie lubię jak wieją silne wiatry ale sam chłód mi nie przeszkadza. O tej porze roku łapię się na tym, że zaczynam odczuwać głód na coś konkretniejszego, zdecydowanie bardziej mam chęć na ciepłe potrawy, bardziej treściwe.
A cóż może smakować lepiej niż domowe pierogi??? Tym razem postanowiłam je wypełnić rybnym farszem. Już dawno zbierałam się do realizacji tego kulianrnego planu i wreszcie przyszedł ten czas :)

Delikatne mięso z dorsza, do tego aromatyczne i chrupiące kurki, dużo zielonego i są - pyszne, subtelne i mocno zachęcające piergi z farszem innym niż dotychczas.


Zapraszam!


Składniki na 40 sztuk średniej wielkości pierożków:


Farsz:

- 0,5 kg filetów z dorsza
- pół średniej cebuli
- 250 dag świeżych kurek
- 2 ząbki czosnku
- masło i olej do duszenia (po łyżeczce)
- sól, pieprz, majeranek do smaku
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- po 2 łyżeczki posiekanej natki pietruszki i koperku
- 1 żółtko

Kurki oczyszczam i kroję w drobniejszą kostkę, cebulę i czosnek siekam drobno. Na patelni rozpuszczam masło w oleju i wrzucam cebulę z czosnkiem, chwilę podsmażam, ale pilnuję aby się nie przypaliły. Dodaję kurki i skrapiam je sokiem z cytryny, solę. Całość duszę na małym ogniu kilka minut, kurki mają zmięknąć ale nie chcę aby się rozpadły. Odstawiam wszystko do ostygnięcia.
Rybę mielę w maszynce na grubych oczkach. Dodaję do niej koperek, pietruszkę, przestudzone kurki z cebulą i czosnkiem. Całość mieszam, doprawiam do smaku. Farsz gotowy.


Ciasto na pierogi:

- 1 sitko mąki (chodzi o to sitko do przesiewania mąki)
- szczypta soli
- ok. 250 ml mocno ciepłej wody
- łyżeczka masła

Mąkę przesiewam do miski, dodaję sól. Do wody w kubku doadaję masło i czekam chwilę, aż się rozpuści. Wodę porcjami dodaję do mąki, zagniatając ciasto. Może być tak, że mąka nie zabierze nam całej wody. Ciasto ma być mięciutkie i elastyczne. Po wyrobieniu odstawiam je na 20 minut, aby odpoczęło.
 Po tym czasie ciasto wałkuję cienko, wykrawam kółka i nakładam farsz. Zlepiam dokładnie pierogi. Kiedy wszystkie są już gotowe, wrzucam je na osolony wrzątek i gotuję kilka minut. Farsz rybny jest delikatny i mimo, iż ryba była surowa, pierogi bardzo szybko się gotują, wystarczy im 5-6 minut.

Swoje pierogi podałam z cebulą dymką podduszoną na masełku.




niedziela, 21 lipca 2019

Pierogi z jagodami, z palonym masłem i cukrem dark muscovado

Dzień dobry.


Przyszedł wreszcie czas na jagody. W tym roku, przynajmniej w moich okolicach, nie jest ich zbyt dużo. Upalny czerwiec i brak deszczu zrobiły w lasach swoje. Jagody nie są zbyt duże i zbieranie ich to jednak długi proces, dlatego cena na targach i ryneczkach za litr przyprawia niektórych o wytrzeszcz oczu. Może przyszły sezon będzie dla nas łaskawszy.

Jagody dorwałam i ja :) Wiadomo, że na pierwszy ogień pójdą pierogi. Bez tego nie ma lata.
Proponuję podać je w towarzystwie palonego masła i posypać odrobiną mojego ulubionego cukru dark muscovado. Gwarantuje niebo w gębie, pierożki rozpływają się w ustach, a smak jagód miesza się z orzechowym smakiem masła... Coś niesamowitego!



Zapraszam :)


Składniki na ciasto:

- przesiane dwa standardowe sitka mąki (ja tak odmierzam mąkę na ciasto, wsypuję ją do sitka i przesiewam do miski)
- czubata łyżeczka masła
- gorąca woda ok. 300 ml
- szczypta soli


Moje ciasto robię trochę na oko. W zasadzie to na oko dla postronnych, bo dla mnie to są sprawdzone proporcje, aby ciasto wyszło delikatne, miękkie i elastyczne.
Przesiewam mąkę do miski, dodaję sól i mieszam wszystko razem. Do kubka z gorącą wodą dodaję masło i czekam, aż się rozpuści. Trwa to chwilę, mieszam aby się połączyło z wodą i powoli porcjami na 2-3 razy dodaję zawartość kubka do miski. Wlewając wodę, od razu mieszam mąkę drewnianą łyżką i obserwuję jak zachowuje się moje ciasto. Dopiero kiedy zaczyna się zbierać w grudki, odkładam łyżkę i ręką zarabiam ciasto. Cały czas kontroluję jego konsystencję. Do tej ilości mąki zużyłam ok. 300 ml wody, ale jej ilość może się wahać w zależności od rodzaju użytej do wyrobu pierogów mąki.
Ciasto wyrabiam ręcznie ładnych kilka minut, ma być elastyczne, gładkie i miękkie. Co najważniejsze, ono nie wymaga, abym podsypywała je już mąką. Wyrobione ciasto odstawiam przykryte ściereczką na 20 minut, aby odpoczęło.


Jagody na nadzienie:

- 1 litr jagód
- mąka

Oczyszczone i umyte jagody, odsączam na sicie i tuż przez nałożeniem ich na ciasto posypuję je i mieszam z mąką.


Wypoczęte ciasto na pierogi dzielę na dwie części i rozwałkowuję dość cienko. Okręgiem wycinam krążki i nadziewam obficie jagodami. Dokładnie zlepiam brzegi, aby nic się nie rozkleiło.
W czasie kiedy lepię pierogi, wstawiam już na ogień wodę ze szczyptą soli, aby się zagotowała.
Kiedy woda wrze wrzucam partiami gotowe pierożki i zagotowuję je, od drugiego wrzenia zmniejszam ogień i czekam ok. 3-4 minut, aby były gotowe.


Palone masło:

Ok. 100 g masła wkładam na małą patelnię i podgrzewam, aż nabierze ono brązowego koloru i będzie orzechowo pachnieć. Trwa to kilka minut i trzeba pilnowac tego procesu, żeby masło się nie spaliło. Najpierw masło się spieni, może strzelać i pryskać, a dopiero potem zacznie nabierać odpowiedniej barwy i smaku. Wtedy proces pogrzewania trzeba szybko przerwać - zlewam masło do miseczki.


Gotowe pierogi układam na talerzu, polewam obficie planym masłem i posypuję niewielką ilością cukru darc muscowado. Dla smaku i koloru dodaję jeszcze młode listki melisy.

Obiad, jak dla mnie, palce lizać :)







poniedziałek, 17 czerwca 2019

Botwinka do słoików na zimę, przepis II

Witajcie.


Wysiałam dużo buraczków w tym roku w ogórdku i zrobiłam to bardzo za gęsto... wiem, wiem, moja wina :) Dziś poprzerywałam je i okazało się, że wyszła mi wielka reklamówa młodziutkiej i kruchej botwiny, która aż się prosi o włożenie jej w słoiczki, by zimą cieszyć się pysznymi zupami.

Już publikowałam tu przepis na botwinę w słoikach. W tym roku jednak podaję drugi raz, bo został nieco zmodyfikowany, dodałam do słoików baldachy kopru i domowy suszony czosek w płatkach. Będzie jeszcze bardziej aromatycznie.





Zapraszam!



Składniki:

- botwina, ilość według uznania
- płątki suszonego czosnku
- baldachy kopru
- sól
- domowy zakwas (jeśli nie macie zakwasu, można zaprawić słoiki zakwaszoną wodą)


Botwinkę najpierw moczę w zimnej wodzie, potem myję ją i przebieram. Buraczki, które już zdążyły się rozwinąć obieram ze skóry i kroję wszystko niezbyt drobno.
Przekładam ją do słoików, lekko ugniatając i na wierzch wkładam koper, po kilka płatków czosnku i dodaję po szczypcie soli. Tak gotowe słoiki zalewam domowym zakwasem buraczanym, do 3/4 wysokości.
Słoiki pasteryzuję przez 30 minut.









Smacznie pozdrawiam :)




wtorek, 4 grudnia 2018

Domowe kandyzowane owoce wg Czarodziejki.

Dzień dobry.

Dzień dziś u mnie ciemny, deszczowy, zupełnie jakby nie grudzień. Pomyślałam sobie, że to dobry moment, aby rozchmurzyć go czymś pysznym. Ostatnio przemierzałam sklepowe półki i robiłam "przegląd" bakalii, a konkretnie tego, jaki mają skład. Przeraża mnie wszechobecna siarka i te wszystkie inne bonusy, pomyślałam więc sobie, że do tegorocznego świątecznego keksa sama przygotuję bakaliową wkładkę i w ten oto sposób wyczarowałam kandyzowanego ananasa i kiwi. I jak to bywa z przypadkami, bardzo często okazują się trafione w punkt, bo ananas i kiwi smakują obłędnie i wiem, że na tych owocach moja przygoda z kandyzowaniem się nie skończy :)






Zapraszam!



Składniki:

- 1 szklanka wody
- 1,5 szklanki cukru (zwykły biały)
- płaska łyżeczka octu (dałam jabłkowy)
- owoce, u mnie było pół niedużego ananasa, a druga porcja powstała z 4 owoców kiwi

Wodę i cukier wlewam do rondelka i wstawiam na gaz. Mieszam, aż składniki się połączą, cukier rozpuści i dodaję ocet. Ocet jest po to, aby owoce się nie rozpadły. Kiedy wszystko się zagotuje, zmniejszam ogień i wrzucam owoce. Ananas był pokrojony w kostkę, a kiwi w plastry. Oczywiście obie propozycje były robione oddzielnie.
Na małym ogniu owoce się "smażą", aż staną się szkliste i błyszczące, a cukrowy syrop porządnie je oblepi. Na przygotowane układam na papierze do pieczenia i wstawiam do piekarnika, żeby się obsuszyły. Trwało to u mnie jakieś 4 godziny z przerwami, temperatura piekarnika to 50 stopni, nie więcej.








Gotowe owoce są miękkie, lepkie i przepyszne. Właściwie tak mi posmakowały, że chętnie poprzerabiałabym w ten sposób wszystko co mi tylko wpadnie w łapki. Myślę, że do świąt nie jeden owoc wpadnie w mój rondelek.
Kandyzowane owoce przechowuje się w lodówce, w zamkniętym słoiczku.

poniedziałek, 5 listopada 2018

Czekoladowe ciasteczka z żurawiną i płatkami owsianymi

Dzień dobry :)

Każdy czasem ma ochotę na małe co nieco, ja mam niestety tą ochotę częściej niż tylko czasem... do tego uwielbiam czekoladę bezgranicznie więc nie mogły powstać ciasteczka inne niż z jej dodatkiem.
Są kruche, nie za słodkie i robi się je szybciutko. Najgorsze w tym wszystkim to czekanie, aż wystygną....

Z przepisu wychodzi 24 sztuki średniej wielkości ciasteczek.


Składniki:

- 200 g mąki pszennej
- 50 g płatków owsianych
- 50 g żurawiny suszonej
- 1 tabliczka deserowej czekolady
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 duże jajko
- 100 g masła
- 100 g cukru pudru
- 4 łyżeczki kakao
- szczypta soli

Mąkę, płatki, żurawinę, proszek, sól, cukier puder i kakao mieszam dobrze w misce. Zimne masło siekam drobno i wraz z jajkiem dodaję do miski. Czekoladę siekam na drobne kawałki ale na razie jej nie dodaję do reszty.
Zawartość miski szybko zagniatam, kiedy ciasto będzie już lepkie dodaję do niego posiekaną czekoladę i jeszcze chwilę zagniatam. Formuję w kulkę i odstawiam na 10 minut na blacie kuchennym.

Piekarnik nagrzewam do 160 stopni. Z porcję ciasta wielkości orzecha włoskiego robię kulki i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasteczka lekko dociskam od góry i spłaszczam.

Czas pieczenia to 15 minut.










Smacznego :)



piątek, 10 sierpnia 2018

Tatar ze śledzia z musem z pieczonego buraka.

Dziś przepis szybki, prosty i bardzo smaczny. W sam raz dla wielbicieli śledzi, które tym razem podam w formie tatara, na chrupiącej grzance, a dla podkręcenia smaku dodałam mus z pieczonego buraka, którego słodycz super komponuje się z rybką.





Zapraszam!


Składniki:

- 4 marynowane w occie tuszki śledziowe
- 3 nieduże ogórki konserwowe
- 1 średniej wielkości szalotka
- łyżka posiekanej natki pietruszki
- 1 łyżka oleju słonecznikowego
- pieprz

Szalotkę siekam w drobną kostkę i posypuję odrobiną soli. Chodzi o to, aby cebula zmiękła.
Śledzie i korniszony kroję w drobną kosteczkę. Mieszam ze sobą, dodaję szalotkę i natakę, a także łyżkę oleju słonecznikowego. Po połączeniu wszystkich składników doprawiam tatara świeżo mielonym pieprzem. Soli już nie dawałam, według mnie nie była potrzebna. Odstawiam do lodówki, aby się wszystko "przegryzło".


Mus z buraka:

- 1 średni burak czerwony
- ćwiartka winnego i kwaskowatego jabłka
- płaska łyżeczka miodu
- płaska łyżeczka octu jabłkowego
- sól, pieprz, czosnek suszony

Buraka myję i owijam w folię aluminiową. Wkładam do piekarnika i w temperaturze 180 stopni piekę do miękkości. Zajęło mi to ok.50 minut. Czas jest zależny od wielkości buraka. Upieczonego buraka obieram i kroję na mniejsze kawałki, wrzucam do blendera. Dodaję jabłko, miód i miksuje na gładką masę. Mus trzeba próbować, aby był lekko kwaśny i była wyczuwalna słodycz. Jeśli jabłko jest za mało kwaśne dodaję ocet jabłkowy i znów miksuje. Doprawiam do smaku solą, pieprzem i odrobiną suszonego czosnku.

Mojego tatara podałam na grzance.













wtorek, 26 czerwca 2018

Placki ziemniaczane z młodych ziemniaków wg Czarodziejki

Witam już wakacyjnie :)

Robię je co roku, ale jakoś tak wcześniej, sama nie wiem czemu, nie wrzuciłam przepisu... Poprawiam się i dziś zapraszam na placki ziemniaczane z młodych ziemniaków. Posadziłam je, wykopałam, gdy nadszedł już czas i teraz przyszła pora na to, aby je zjeść :P

Placki z młodych ziemniaków są wyjątkowe... kruche, delikatne i chrupiące. Oczywiście trę je na tarce o grubych oczkach, bo ta forma im sprzyja i dodaję trochę ziół, aby były lepiej strawne (bo jednak to smażone danie), i jeszcze bardziej aromatyczne :)


Zapraszam!


Składniki:

- 1,5 kg młodych ziemniaków
- 1 jajko
- 1 średnia cebula
- sól, pieprz do smaku
- po pół łyżeczki suszonego tymianku i cząbru
- 1 duży ząbek czosnku
- 2 płaskie łyżki mąki
- olej rzepakowy do smażenia


Ziemniaki moczę i obieram z cienkiej błonki. Ścieram je na tarce o grubych oczkach i odstawiam na kilka minut na sito, aby pozbyć się nadmiaru wody.
Do większej miski przekładam odsączone ziemniaki, dodaję jajko, mąkę, czosnek i cebulę starte na tarce i bardzo drobnych oczkach. Dodaję także przyprawy i zioła. Wszystko mieszam.

Smażę je na dobrze rozgrzanym oleju, na średnim ogniu. Mają być złociste z obu stron. Przed podaniem odsączam placki na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu.
Można zajadać je bez niczego i ja tak robię, ale można też podać do nich jogurt, posiekany szczypior, koperek i co kto lubi tak na prawdę :)






 
 

 
Smacznie pozdrawiam!



wtorek, 12 czerwca 2018

Moje jagodzianki.

Dzień dobry we wtorek :)


Dziś przychodzę ze smakiem lata i zapraszam na jagodzianki po mojemu. Bogato nadziane i obficie posypane cukrem pudrem. Bułeczki w sam raz na dzisiejszy mecz naszej Reprezentacji :)
Ciasto dobrze znane, nie raz już robione i zawsze świetnie smakuje.



Zapraszam!



Składniki na ciasto (wszystko w temperaturze pokojowej):

- 3 dkg drożdży
- 250 ml słodkiej śmietanki (dałam kremówkę)
- 6 dkg cukru
- 5 dkg masła
- 50 dkg mąki
- szczypta soli
- 4 żółtka

Mąkę przesiewam do miski i biorę się za rozczyn. Drożdże rozcieram w miseczce z cukrem, dodaję śmietankę i 3-4 łyżki mąki. Starannie mieszam i odstawiam przykryte, aż zaczyn wyrośnie.
Masło topię i odstawiam do ostygnięcia.
Kiedy rozczyn jest gotowy, biorę się za przygotowanie ciasta. Do mąki dodaję sól i mieszam, następnie dodaję rozkłócone żółtka i zaczyn. Zaczynam wyrabiać ciasto dokładnie i starannie. Kiedy połączą się składniki, a ciasto stanie się gładkie i zacznie odchodzić od dłoni i miski, dodaję powoli masło. Wyrabiam, aż całe masło się połączy z ciastem i nabierze ono sprężystości.
Przykrywam miskę i odstawiam do wyrośnięcia. Ma podwoić swoją objętość.



Nadzienie:

- jagody (u mnie ponad pół litra; ich ilość zależna od tego ile farszu chcemy mieć w środku, ja daję dużo)
- 2 łyżki mąki pszennej
- 1 białko jaja


Jagody mieszam z mąką. Jej obecność sprawia, że farsz podczas rośnięcia bułeczek nie będzie tak wypływał. Używam tego triku też, kiedy robię pierogi z jagodami, albo kiedy wykorzystuję w kuchni mrożone jagody.

Kiedy ciasto wyrośnie, robię z niego wałek i nożem dzielę go na równe części. Każdą część rozwałkowuję na placuszki i układam jagody. Zlepiam jak pierogi i dłońmi nadaję im kształt. Mogą być okrągłe, mogą być podłużne - jak kto lubi :)
Gotowe bułeczki odstawiam do napuszenia i podrośnięcia. Nagrzewam piekarnik do 160 stopni, funkcja termoobieg. Przed pieczeniem smaruję bułeczki białkiem i wstawiam do piekarnika na ok 14 minut, aż się upieką i zrumienią.
Studzę bułeczki na kratce i przed podaniem posypuję obficie cukrem pudrem.









 
Smacznie pozdrawiam :*

sobota, 26 maja 2018

Pasta z makreli i suszonych pomidorów.

Witajcie :)

Dziś przychodzę z szybkim i bardzo smacznym pomysłem na śniadanie lub kolację.
Pasta z makreli - bo o niej będzie mowa. Robi się ją szybko i smakuje wybornie, wystarczy podać do niej grzanki i coś zielonego albo warzywa do pochrupania i wychodzi nam wspaniały posiłek.
Ta pasta jest moją ulubioną, bo nie dość, że z ryby to jeszcze z suszonymi własnoręcznie pomidorkami!




Zapraszam!




Składniki:

- 1 duża wędzona makrela
- 10 połówek suszonych pomidorów
- 1 ząbek czosnku
- sól, pieprz, szczypta suszonego czosnku
- kilka łyżeczek oleju z suszonych pomidorów, wraz z ziołami




Mięso makreli oddzielam od ości, wkładam do blendera. Dodaję pomidory i czosnek. Od razu też wlewam 3 łyżeczki oleju z suszonych pomidorów. Ucieram wszystko na puszystą masę. Jeśli wyjdzie za mało kremowa, można dodać jeszcze oleju. Gotową pastę doprawiam do smaku i podaję na grzankach.




 
 
 



czwartek, 3 maja 2018

Aromatyczny czerwony barszcz wg Czarodziejki

Dzień dobry.

Już chyba nie raz wspominałam, że bardzo lubię zupy :) Dziś gotujemy klasyczny czerwony barszczyk, nie na zakwasie, który można by rozwinąć na wiele sposobów. U mnie pozostaje on w formie podstawowej. Ma tak piękny kolor, tak wspaniale pachnie i smakuje, aż dziw bierze, iż tak małym nakładem pracy można otrzymać garnek pełnej aromatu i jednocześnie prostej zupy.
Można go wypić tak po prostu, można dodać ugotowane młode ziemniaki z koperkiem, zjeść w towarzystwie krokieta czy pieroga, a nawet sadzonego jajka.... Możliwości jest całkiem sporo. Ja pozostaje jednak przy czystym barszczyki i dziś opowiem Wam, co zrobić, aby miał smak, aromat i głęboki kolor :)




Zapraszam!



Składniki:

- 7 kg buraków dobrej jakości (u mnie samodzielnie wychodowane)
- indyk na wywar
- włoszczyzna (2 marchewki, 1 pietruszka, mały seler, 1 por)
- średnia cebula przekrojona na pół
- gałązka świeżego lubczyku
- główka czosnku
- po 3 kulki ziela angielskiego i kolorowego pieprzu
- liść laurowy
- sól, pieprz
- cytryna
- majeranek (opcjonalnie)
- 5 litrów wody


Mięso, włoszczyznę, cebulę, lubczyk, ziele, liść, kulki pieprzu i 5 rozgniecionych ząbków czosnku wkładam do garnka. Zalewam zimną wodą i gotuję na małym ogniu przez 1,5 godziny. W tym czasie buraki myję, obieram i kroję na mniejsze kawałki. Kiedy upłynie czas gotowania się bulionu dodaję buraki. Jest ich sporo i tak ma być. W bulionie mają się one powoli gotować do miękkości, aż oddadzą swój cały aromat i smak. Kiedy wszystko jest miękkie, zdejmuję garnek z ognia, wyjmuję włoszczyznę, cebulę i pozostawiam wywar tylko z burakami. Dodaję jeszcze rozgniecione ząbki czosnku i odstawiam tak na całą noc, żeby sobie powoli wszystko stygło i nabierało smaku.
Na drugi dzień przecedzam moją zupę i dopiero teraz doprawiam.
Podgrzewam ją na małym ogniu, dodaję sól, świeżo mielony pieprz i sok z cytryny i jeszcze czosnek. Tego soku z cytryny, to według uznania. Można też dodać otarty majeranek.

Zupa po odstaniu się przez noc ma mocny kolor, pięknie pachnie burakiem i smakuje rewelacyjnie.
Ilość użytych buraków, ich jakość i leżakowanie w wywarze sprawiają, iż barszcz jest jak należy i każdemu będzie smakował.



 
 

 
 

 
 
Smacznie pozdrawiam!

sobota, 28 kwietnia 2018

Bruschetta wg Czarodziejki

Prosta przystawka, a jednocześnie wymagająca. Kilka składników i w tym tkwi jej prostota, ale muszą być one najwyższej jakości i stąd właśnie wymagająca.

Klasyczną bruschette postanowiłam wzbogacić sosem winno-balsamicznym. I nieskromnie przyznam, iż był to strzał w 10-tkę. Skropienie nim dania podbiło smak pomidora i bazylii.


Zapraszam!


Składniki:

- 6 kromek dobrej jakości pieczywa (najlepiej na zakwasie)
- 2 pomidory malinowe
- 2 ząbki czosnku
- oliwa z oliwek bardzo dobrej jakości
- sól, pieprz
- listki świeżej bazylii
- 3 łyżki octu balsamicznego
- 3 łyżki octu winnego
- 3 łyżki miodu (dałam z kwiatów malin)


Zaczynam od sosu - do rondelka wlewam oba octy, dodaję miód i na niedużym ogniu odparowuję, aż zacznie gęstnieć. Trwa to kilka minut. Przelewam do małej miseczki i odstawiam, by ostygł.

Chleb opiekam w opiekaczu na chrupiąco. Każdą kromkę nacieram czosnkiem.
Pomidory myję i kroję w niezbyt dużą kostkę, ząbek czosnku siekam i dodaję do pomidorów. Skrapiam oliwą z oliwek, doprawiam i mieszam. Nakładam pomidory na kromki. Na wierzchu układam listki bazylii. Całość skrapiam sosem.

Można zajadać :)





 

 
Smacznie pozdrawiam :)


piątek, 23 lutego 2018

Burgery rybne, soczyste i pyszne, z sosem jogurtowym według Czarodziejki


Przychodzę dziś z nowym przepisem, który popełniłam w ramach mojej własnej akcji - odczarować rybę.
Chciałabym się podzielić pysznymi, zdrowymi i soczystymi rybnymi kotlecikami, zwanymi także burgerami. Można je podać klasycznie z ryżem lub pieczonymi ziemniaczkami, a można także wyczarować z nich domowy, zdrowy fast food w postaci rybnego burgera.
Do ryby polecam sos jogurtowy, który jest chrupiący i świeży.

Zapraszam na przepis!



Składniki na kotlety:

- 60 dag ulubionej ryby (u mnie filety z dorsza)
- 1 żółtko
- 1 czerstwa bułka kajzerka
- spora garść posiekanego koperku
- 1 średnia cebula bardzo drobno posiekana
- sól, pieprz
- ząbek czosnku
- łyżka oleju rzepakowego
- mleko do namoczenia bułki
- bułka tarka to obtoczenia
- masło klarowane do smażenia

Posiekaną cebulkę podduszam na oleju, odstawiam do ostygnięcia.
Osuszone filety przepuszczam przez maszynkę, sitko o grubych oczkach. Do ryby dodaję żółtko, odciśniętą wcześniej namoczoną w mleku bułkę, koperek, starty drobno czosnek i cebulkę. Wszystko mieszam i doprawiam do smaku solą i pieprzem.
Masa ma być zwarta ale delikatna. Nie dodaję już do masy bułki tartej i właśnie dzięki temu burgery będą soczyste i kruche.
Uformowane kotlety obtaczam w bułce tartej. Smażę na niedużej ilości klarowanego masła, aż będą złote z obu stron.

Składniki na jogurtowy sos:

- 1 opakowanie gęstego jogurtu naturalnego
- 1 cebula szalotka
- nieduży pęczek szczypiorku
- 3 rzodkiewki
- 1 średni ogórek kiszony
- sól, pieprz

Cebulę, szczypiorek, rzodkiewki myję i siekam drobno. To samo robię z ogórkiem kiszonym. Wrzucam wszystko do miseczki, dodaję jogurt i doprawiam. Wszystko mieszam.
Sos gotowy :)




niedziela, 11 lutego 2018

Sos z rukoli wg Czarodziejki

Witam.

Dziś będzie krótko i szybko, ale wciąż aromatycznie i pysznie :)
Już od jakiegoś czasu zbieram się, aby wrzucić przepis na ten sos. Bardzo go lubię, a jego zastosowanie zwłaszcza. Dodaję go do grillowanych ryb, do sałatki caprese lub po prostu do makaronu, zamiast klasycznego pesto.
Rukola to jedna z moich ulubionych sałat. Kocham ją za jej pikantny i wyrazisty smak, bardzo często wykorzystuję ją w mojej kuchni. Taki sos pozwala mi zwiększyć znacznie jej kulinarne zastosowanie, co ogromnie mnie raduje.


Zapraszam!

- opakowanie rukoli
- 2 łyżeczki podprażonych orzeszków pini
- 1 łyżeczka miodu (u mnie gryczany)
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżeczka musztardy Dijon
- dobrej jakości olej słonecznikowy (może być inny, ulubiony)
- sok z 1 cytryny
- sól, pieprz do smaku

Umytą i osuszoną rukolę, orzeszki, miód, czosnek, sok z cytryny i musztardę wrzucam do blendera i miksuję. Dodaję stopniowo olej i miksuję, aż uzyskam odpowiednią konsystencję - konsystencja sosu. Na koniec doprawiam do smaku solą i świeżo mielonym kolorowym pieprzem.
Odkładam do lodówki na 30 minut, aby smaki się przegryzły.






 
Pozdrawiam i pięknej niedzieli życzę :*


poniedziałek, 15 stycznia 2018

Sernik z brzoskwiniami i czekoladą

Już od dawna taki smak mi chodził po głowie. Zbierałam się i zbierałam, ale ciągle mi było nie po drodze. Wreszcie jednak udało mi się i upiekłam pyszny sernik na czekoladowym spodzie, wzbogacony brzoskwiniami i czekoladą.
Masa jest puszysta, nie za słodka, a kruchy i chrupiący czekoladowy spód wspaniale komponuje się z lekką górą.


Zapraszam wszystkich czekoladoholików i nie tylko :)



Składniki na kruche ciasto:

- 200 g mąki pszennej (minus 2 łyżeczki mąki)
- 132 g zimnego masła
- 66 g cukru pudru
- 2 żółtka
- 2 łyżeczki dobrego, ciemnego kakao (w zamian na odebraną mąkę)

Wszystkie składniki, prócz żółtek, siekam siekaczką do połączenia składników, potem dodaję żółtka i szybko rękoma zagniatam. Gotowe ciasto wkładam do lodówki na co najmniej 30 minut.


Składniki na masę serową:

- 1 kg wiejskiego twarogu, zmielonego dwukrotnie
- 200 g śmietany kremówki
- 3/4 szkl. cukru
- 1/2 szkl. mleka 3,2%
- 6 jaj (4 całe jaja, 2 żółtka)
- puszka brzoskwiń w syropie (odsączone i pokrojone w kostkę)
- tabliczka posiekanej, gorzkiej czekolady (100g)

Jaja z cukrem ucieram na gładką masę. Nie robię tego zbyt długo, żeby zbytnio się nie napowietrzyła. Partiami dodaję ser i dalej ucieram. Potem wlewam kremówkę, mleko i łączę z masą. Na sam koniec dodaję budynie. Kiedy sama jest gotowa dodaję posiekaną gorzką czekoladę i mieszam już ręcznie.

Nagrzewam piekarnik do 160 stopni, termoobieg.

Kruche ciasto dzielę na dwie nierówne części. Większą połową ciasta wyklejam dno kwadratowej foremki. Układam na nim brzoskwinie i zalewam serową masą. Mniejszą część czekoladowego ciasta ścieram na tarce o grubych oczkach na wierzch sernika.

Ciasto piekę przez godzinę. Najlepiej smakuje po nocnym stygnięciu :)



 

 
Smacznie pozdrawiam!


środa, 20 grudnia 2017

Świąteczne pierniczki.

Witajcie.

Do Wigilii pozostało już tylko kilka dni i zapewne w domach trwają już coraz większe przygotowania. Zapachy roznoszą się po każdym zakamarku i kuszą nie jeden nos... Czy byłby te święta bez korzennego aromatu pieczonych pierników??? Ano, dla mnie byłby takie trochę "rozmyte", dlatego też przychodzę dziś do Was z przepisem na pierniki.
Aromatyczne, pyszne i bardzo wdzięczne do obróbki ciasto. Robiłam z nich nie tylko ciasteczka do zjedzenia, ale także piernikowe chatki i inne pachnące ozdoby.

Przepis z babcinej książki kucharskiej Kuchnia Polska, wydanie V 1959r. Przepis z moimi małymi zmianami :)


Zapraszam!


Składniki:

- 1,15 kg mąki pszennej
- 40 dag cukru (u mnie Dark Muscovado)
- 25 dag miodu (dowolny)
- 10 dag masła
- 2 jaja
- 1i 1/2 dag sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka przypraw mielonych (goździki, cynamon, gałka)
- 2 płaskie łyżki kakao
- 2 dag cukru na karmel
- 200 ml wody do karmelu

Przyrządzam karmel - 2 gad cukru rumienię w rondelku, a kiedy się roztopi dodaję wodę i zagotowuję. Dodaję do rondla cukier i mieszam, aż się rozpuści. Kolejno dodaję do rondelka miód, przyprawy, kakao i masło. Wszystko ma się zagotować, rozpuścić i ze sobą ładnie połączyć. Studzę otrzymają masę.

Do dużej miski przesiewam mąkę, dodaję sodę i jajka. Wlewam ostudzą masę i mieszam łyżką do połączenia się składników. Potem przekładam na blat i zarabiam ciasto.
Pierniczki można wycinać od razu, można także ciasto przechować szczelnie zafoliowane w lodówce i wypiekać słodkości np. na drugi dzień.
Czas pieczenia ok. 10-12 minut, temperatura 160-170 stopni.

Z tych proporcji ciasto wyszło mi akurat, ale gdyby zaszła potrzeba można je podsypać mąką lub dodać odrobinę wody. Wszystko zależy od rodzaju mąki czy wielkości jajek, jakich użyje się do wypieku.


 
 

 
 

 
Smacznie pozdrawiam :)


wtorek, 21 listopada 2017

Marynowane śledzie z czarnuszką w oleju wg Czarodziejki

Witam :) bardzo gorąco i bardzo serdecznie!

Listopad dobiega końca, myślami kulinarnie jestem już gdzieś przy nadchodących Świętach. Już od dawna chodził za mną nowy pomysł na śledzia, a ten czas jest idealny, aby testować moje "myśli".
Przepis jest prosty i szybki. Najwięcej czasu trwa studzenie zalewy i moczenie filetów. Do marynaty używam cukru trzcinowego nierafinowanego Dark Muscovado firmy Diamant, a potem cukru Dry Demerara, również Diamantu. Uważam, że są oba tutaj niezastąpione.


Zapraszam!



Składniki:

- 1 kg matiasów (należy je wymoczyć w wodzie, by pozbyć się nadmiaru "słoności")
- 1 duża czerwona cebula
- olej rzepakowy
- cukier Dry Demarara
- 2 łyżeczki czarnuszki

Zalewa:

- 2 szklanki wodu
- 3/4 szklanki octu 10%
- 2 płaskie łyżki cukru Dark Muscovado
- 2 liście laurowe
- kilka ziarenek pieprzu
- 3 ziarenka ziela angielskiego


Wszystkie składniki zalewy łącze i zagotowuję. Następnie odstawiam ją, aby całkowicie wystygła.
Wymoczone śledzie kroję na mniejsze kawałki, układam w słoiku i zalewam zimną zalewą. Odstawiam do lodówki na 24 h.

Po tym czasie odsączam matiasy z zalewy i szykuję resztę składników. Cebulę kroję w półplasterki. W słoju układam partiami - cebula, śledzie, posypuję szczyptą cukru Dry Demarara i czarnuszką. Takie warstwy robię, aż wykorzystam składniki. Na koniec lekko wszystko dociskam i zalewam śledzie olejem. Odstawiam na kolejne 24 h do lodówki.


Gotowe :)


 

 
Smacznie pozdrawiam :*

wtorek, 20 grudnia 2016

Wigilijne śledzie w oleju z kolorowym pieprzem wg Czarodziejki

Witajcie :)


Dziś przepis na okazję zbliżających się świąt. Śledź króluje na wigilijnym stole, można go spotkać w naprawdę niezliczonej ilości smakowych odsłon. Każdy też lubi śledzia inaczej, z innymi dodatkami, w różnej szacie.... no wszystko wedle gustu :)
Chciałabym dziś pokazać śledzia, jakiego ja bardzo lubię. Przepis dobrze znany, szybki i łatwy.
Może to i dobrze, bo w tej całej przedświątecznej bieganinie przygotowanie tego śledzia nie zajmie nam wiele czasu.


Zapraszam!



Składniki:

- 600 g filetów śledziowych ala matias
- 2 średnie cebule
- 1 ząbek czosnku
- półtorej łyżeczki kolorowego pieprzu
- 2-3 listki laurowe
- 2 goździki
- dobrej jakości olej (u mnie słonecznikowy)

Śledzie trzeba odmoczyć. Czas tego zabiegu jest zależy od naszych upodobań. Ja moczyłam ponad godzinę, kilka razy zmieniając wodę.
Cebulę obieram i kroję w piórka, czosnek natomiast kroję w cienkie talarki.

Śledzie kroję w mniejsze kawałki, lubię takie na jeden kęs. Na spód litrowego słoja leję łyżkę oleju, układam kawałki ryby, tylko tak aby zakryły dno. Na to kładę cebulę, plaster czosnku, posypuję kilkoma ziarnkami pierzu i podlewam odrobiną oleju. Taki schemat powtarzam, aż do wyczerpania składników :) Na koniec wkładam na wierzch liście laurowe i goździki i zalewam olejem, tak aby wszystko było nim przykryte.
Odstawiam do lodówki na minimum dwie doby.



 
 

 
 
Smacznie pozdrawiam :)

czwartek, 8 grudnia 2016

Wigilijny chleb z grzybami na zakwasie.

Już dawno nie było nowego chleba :)


Czas to nadrobić, tym bardziej, że święta za pasem i taki grzybowy bochenek, jaki chcę zaproponować, w sam raz wpasuje się w temat świąt.
Chleb jest prosty w wykonaniu, zrobiony na mące pszennej, żeby każdy u mnie spróbował. Niestety, są i tacy domownicy, którzy ni jak nie chcą ciemnego pieczywa. Święta to jednak czas szczególny, więc staram się trafić we wszystkie gusta :)



Zapraszam na przepis!



Zaczyn:

- 2 łyżki zakwasu żytniego
- 5 łyżek mąki pszennej chlebowej
- woda (aby zaczyn miał konsystencję kwaśnej śmietany)

Wszystkie składniki dobrze wymieszać i pozostawiać na 24 h w temperaturze max 19 stopni.


Grzyby:

- duża garść suszonych grzybów
- 300 ml wrzątku

Grzyby zalać wrzątkiem i pozostawić na namoczenia na 12 h (na cały dzień).


Ciasto właściwe:

- 600 g mąki pszennej chlebowej
- woda z moczenia grzybów
- 200 ml wody
- łyżeczka soli
- zaczyn
- posiekane, namoczone grzyby
- ziarna czarnuszki do posypania (opcjonalnie)

Mąkę, sól i posiekane grzyby wsypać do głębokiej miski i dobrze ze sobą wymieszać. Dodać zakwas wodę z moczenia grzybów i wodę. Ciasto mieszać za pomocą drewnianej łyżki. Nie będzie ono luźne, ale nie na tyle zwarte, aby dało się wyrobić dłońmi. Czas mieszania ok. 8 minut, potem odpoczynek 20 minut i ponowne wymieszanie łyżką ok 5 minut.
Gotowe ciasto przełożyć na podłużną, większą keksówkę, wysmarowaną olejem i wysypaną otrębami. Wyrównać bochenek i posypać ziarnami czarnuszki. Odstawić do wyrośnięcia.
U mnie chleb wyrósł w 2,5 h, w temperaturze pokojowej. Jeśli chcemy zarobić bochenek wieczorem i upiec go rano, to odstawienie do wyrośnięcia w chłodniejsze miejsce nam to umożliwi.

Bochenek piekłam w naparowanym piekarniku, grzanie góra-dół - pierwsze 30 minut 200 stopni, następne 15 minut 180 stopni. Zaraz po upieczeniu trzeba wyjąć bochenek z keksówki i wystudzić na kratce.




 
Smacznie pozdrawiam :)