Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na deser. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2020

Pyszne i proste mocno czekoladowe ciasteczka z żurawiną

Witajcie.

Zapraszam dziś na coś w mocnym klimacie czekolady. Ciasteczka, które rozpływają się w ustach, i które na prawdę szybko i łatwo się robi.
Nie kupuję gotowych, pięknie zapakowanych ciasteczek. Już dawno temu zdenerwowałam się, że pudełko jest wielkie, a w środku tylko kilka sztuk i to za jaką cenę!, i dlatego właśnie sama wypiekam słodkości, wkładam je do słoika, szczelnie zamykam... no właśnie chyba jednak za mało szczelnie, bo strasznie szybko znikają... :)

No dobra, dośc gadania, biorę się do roboty.



Składniki:

- 200g masła
- 100 g cukru Dark Muscovado
- 50 g białego drobnego cukru
- 200 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- 1 łyżeczka pasty waniliowej
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody
- 2 duże jaja
- szczypta soli
- 4 łyżeczki dobrego, mocnego kakao
- 150 g posiekanej czekolady deserowej
- 3 garście żurawiny

Miękkie masło ucieram na puszystą masę wraz z cukrami i wanilią. Następnie partiami dodaję mąkę wymieszaną z sodą i proszkiem i jaja. Dodaję sól i kakao. Mieszam wszystko dokładnie mikserem, a kiedy masa będzie jednolita odkładam mikser i już ręcznie łączę z nią czekoladę i żurawinę.

Piekarnik rozgrzewam do 160 stopnii, termoobieg. Na blachę wykładam papier do pieczenia i porcjami, za pomocą łyżeczki od herbaty, wykładam ciasto. Nie formuję ciasteczek, tylko układam okrągłe kuleczki, które w czasie pieczenia same się spłaszczą i uformują.

Ciastka piekę ok 12-14 minut. Studzę i wkładam do słoika.




niedziela, 5 sierpnia 2018

Bananowa kawa mrożona

Coś w sam raz na te wysokie temperatury. Mrożona kawa bananowa.
Robi się ją szybko, super orzeźwia i z powodzeniem może zastąpić nie jeden deser.
Kawa wykonana jest bez mleka, więc ja jako alergik mogę ją śmiało konsumować. Dla chętnych na wierzch polecam kleks ubitej kremówki, a ja albo z niej rezygnuję albo zamieniam na jakiś owocowy mus. Polecam zwłaszcza ten z malin, bo super według mnie się komponuje :)


Zapraszam na przepis!


Składniki:

- 250 ml zaparzonej i ostudzonej mielonej kawy (może być inna, wedle gustu)
- 2 zamrożone banany (banana kroję w plastry, wkładam do woreczka i wrzucam na zamrażalnika, nim kawa się chłodzi są już zamrożone)
- 100 ml zimnej wody
- 3 łyżki mleka kokosowego (można zamienić na zwykłe)
- 2 łyżeczki cukru dark muscovado
- 2 łyżeczki syropu z agawy
- kostki lodu (dałam 6 dużych kostek)

Do dekoracji:

- 200 ml ubitej kremówki lub jak wspomniałam owocowy mus

Składniki na kawę wkładam do blendera i miksuję, aż wszystko się połączy. Ma być gładka i kremowa, gdyby była za gęsta można dodać jeszcze trochę wody.
Przelewam moją kawę do szklanek i dekoruję. Gotowa do podania :)














Pięknej niedzieli życzę :*


poniedziałek, 23 lipca 2018

Mrożona owocowa herbata

Dzień dobry.

Ponoć nadchodzi jakaś fala wysokich temperatur. No ale co się dziwić, przecież lato w pełni :) Pomyślałam sobie, że taka mrożona herbata przyda się na upalne dni, ochłodzi i schłodzi, uzupełni płyny i orzeźwi. Moją herbatę przygotowuję  ze 100% owocowego suszu.
Do jej przygotowania można użyć dowolnych kompozycji smakowych. Ja połączyłam ze sobą skrajne owoce, chciałam aby miała bardzo bogaty smak.
Dosłodziłam ją niewielką ilością miodu i dodałam cytryny i limonki, a także melisę cytrynową, aby była jak najbardziej rześka w smaku.




Zapraszam na przepis!



Składniki na ok 2l mrożonej herbaty:

- 4 łyżeczki czysto owocowej herbaty
- 300 ml wrzątku
- 1,7 l wody, zimnej i przegotowanej lub ulubionej wody źródlanej
- 4 łyżeczki miodu z kwiatów malin
- cytryna, limonka
- liście melisy
- lód (według uznania)


Herbaciany susz zalewam wrzątkiem i parzę co najmniej 30 minut, a najlepiej pozostawić go, aż ostygnie. Wtedy odda cały swój smak i aromat.
Do słoja wlewam esencję owocową, dodaję miód i wodę. Mieszam wszystko razem dokładnie i kiedy miód się rozpuści dodaję cytrynę i limonkę pokrojone w półplasterki, melisę oraz lód.
Gotowe :)










Pozdrawiam :*

wtorek, 3 lipca 2018

Malinowy sernik na zimno z owocami

Dzień dobry :)

Dawno nie wrzucałam przepisu na coś słodkiego. Sezon owocowy w pełni, więc chyba sernik na zimno będzie w sam raz. Malinowy, nie za słodki i z dużą ilością truskawek i czereśni. Do tego galaretka i można zajadać.


Zapraszam na przepis!


Składniki na kruchy spód:

- 100 g mąki pszennej
- 66 g zimnego masła
- 33 cukru pudru
- 1 żółtko
- szczypta soli
- 2 łyżeczki dobrej jakości kakao


Mąkę mieszam z cukrem, kakao i solą. Dodaję masło i szybko siekam nożem lub siekaczką. Kiedy składniki się połączą dodaję żółtko i szybko zagniatam do uzyskania zwartego ciasta. Odkładam na pół godziny do lodówki.
Okrągłą formę o średnicy 23 cm wykładam papierem do pieczenia. Ciastem wylepiam tylko sam spód formy. Będzie go bardzo cienka warstwa i tak ma być. Nakłuwam spód widelcem i piekę ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Odstawiam do wystygnięcia.


Mus z malin:

- 500 g malin
- 2 łyżeczki cukru dark muscovado
- 2 łyżeczki soku z cytryny

Malina myję i wkładam do rondelka, dodaję cukier i sok z cytryny. Podgrzewam wszystko na małym ogniu, aż maliny rozpadną się, puszczą sok. Jak tylko się zagotują, odstawiam z ognia i przecieram przez sito na gładki mus. Powinno wyjść go ok 250-300 ml. Mus odstawiam do wystygnięcia.


Składniki na masę serową:

- 500 g kremowego serka śmietankowego (u mnie chudy)
- 200 g kremówki
- 250 ml musu z malin
- 2 łyżki cukru pudru (można dodać więcej, z tej ilości masa jest kwaskowata)
- 4 łyżeczki żelatyny + 80 ml mleka do rozpuszczenia żelatyny

Serek mieszam z misce z musem z malin. Dodaję cukier puder. Kremówkę ubijam na sztywno i dodaję do masy serowej. Mieszam delikatnie, aby składniki się połączył. Żelatynę zalewam mlekiem i podgrzewam, aby się rozpuściła. Trzeba uważać, aby jej nie zagotować, bo straci swoje właściwości żelujące. Do masy żelatynowej dodaję łyżeczkę masy serowej, mieszam aż się połączą i znów dodaję łyżeczkę masy serowej. Mieszam i dodaję tą masę do sera. Od razu wylewam zawartość miski na czekoladowy kruchy spód. Wkładam mój sernik do lodówki, aby stężał.


Ponadto:

- 300 g truskawek
- 300 g czereśni
- 3 galaretki truskawkowe lub czereśniowe
- 1 l wody na galaretkę

Owoce myję, czereśnie pozbawiam pestek. Układam je na masie serowej. Do zagotowanej i lekko ostudzonej wody dodaję galaretki, mieszam aż się rozpuszczą i odstawiam do wystudzenia. Kiedy galaretka zacznie tężeć wylewam ją delikatnie na mój sernik z owocami. Odstawiam do lodówki na przynajmniej 3-4 godziny, a najlepiej na całą noc.






 
 

 
 

 
 

 
Smacznie pozdrawiam :)

środa, 20 czerwca 2018

Lemoniada owocowa wg Czarodziejki

Dzień dobry :)

U mnie znów słońce grzeje od rana. Takie ciepłe dni, proszą się o coś orzeźwiającego do picia. Zamiast wlewać w siebie kupne soki i napoje, warto samemu w domu przygotować domowe, owocowe lemoniady. Można skomponować je dowolnie i z naszych ulubionych owoców. Ja robiłam już różne, zawsze według tego samego schematu, o którym dziś wam opowiem :)



Zapraszam!




Składniki na 2 litry lemoniady

- 2 szklanki ulubionych owoców
- 2-3 łyżeczki miodu
- kilka cząstek cytryny lub limonki
- melisa lub liście limonki, a jeśli ktoś lubi listki mięty
- kostki lody
- 2 litry wody

Owoce myję i rozgniatam widelcem. Chcę, żeby puściły sok i aromat. Pamiętam, by kilka z nim odłożyć w całości do dekoracji. Jeśli używamy arbuza, lub innych twardszych owoców, możemy sobie pomóc blenderem. Do słoja lub dzbanka wrzucam owoce, cząstki cytryny, listki melisy. Wodę wcześniej osładzam delikatnie miodem(nie przepadam za zbyt słodką lemoniadą, ale jak ktoś lubi można dosłodzić), zalewam nią owoce i dodaję lód. Wszystko mieszam i moja lemoniada gotowa :)



 

 

 
 

 



wtorek, 12 czerwca 2018

Moje jagodzianki.

Dzień dobry we wtorek :)


Dziś przychodzę ze smakiem lata i zapraszam na jagodzianki po mojemu. Bogato nadziane i obficie posypane cukrem pudrem. Bułeczki w sam raz na dzisiejszy mecz naszej Reprezentacji :)
Ciasto dobrze znane, nie raz już robione i zawsze świetnie smakuje.



Zapraszam!



Składniki na ciasto (wszystko w temperaturze pokojowej):

- 3 dkg drożdży
- 250 ml słodkiej śmietanki (dałam kremówkę)
- 6 dkg cukru
- 5 dkg masła
- 50 dkg mąki
- szczypta soli
- 4 żółtka

Mąkę przesiewam do miski i biorę się za rozczyn. Drożdże rozcieram w miseczce z cukrem, dodaję śmietankę i 3-4 łyżki mąki. Starannie mieszam i odstawiam przykryte, aż zaczyn wyrośnie.
Masło topię i odstawiam do ostygnięcia.
Kiedy rozczyn jest gotowy, biorę się za przygotowanie ciasta. Do mąki dodaję sól i mieszam, następnie dodaję rozkłócone żółtka i zaczyn. Zaczynam wyrabiać ciasto dokładnie i starannie. Kiedy połączą się składniki, a ciasto stanie się gładkie i zacznie odchodzić od dłoni i miski, dodaję powoli masło. Wyrabiam, aż całe masło się połączy z ciastem i nabierze ono sprężystości.
Przykrywam miskę i odstawiam do wyrośnięcia. Ma podwoić swoją objętość.



Nadzienie:

- jagody (u mnie ponad pół litra; ich ilość zależna od tego ile farszu chcemy mieć w środku, ja daję dużo)
- 2 łyżki mąki pszennej
- 1 białko jaja


Jagody mieszam z mąką. Jej obecność sprawia, że farsz podczas rośnięcia bułeczek nie będzie tak wypływał. Używam tego triku też, kiedy robię pierogi z jagodami, albo kiedy wykorzystuję w kuchni mrożone jagody.

Kiedy ciasto wyrośnie, robię z niego wałek i nożem dzielę go na równe części. Każdą część rozwałkowuję na placuszki i układam jagody. Zlepiam jak pierogi i dłońmi nadaję im kształt. Mogą być okrągłe, mogą być podłużne - jak kto lubi :)
Gotowe bułeczki odstawiam do napuszenia i podrośnięcia. Nagrzewam piekarnik do 160 stopni, funkcja termoobieg. Przed pieczeniem smaruję bułeczki białkiem i wstawiam do piekarnika na ok 14 minut, aż się upieką i zrumienią.
Studzę bułeczki na kratce i przed podaniem posypuję obficie cukrem pudrem.









 
Smacznie pozdrawiam :*

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Domowe drożdżowe bułeczki z serem i malinami.

Witam w nowym tygodniu :)

Dziś chciałam Was zaprosić na pyszne drożdżowe bułeczki. Ja swoje zrobiłam z twarogiem i malinami, ale nadzienie możecie to nich wybrać dowolne.
Przepis na ciasto pochodzi z niezawodnej i starej książki kucharskiej po mojej babci, o której już nie raz tu wspominałam " Kuchnia Polska" wyd. V, Warszawa 1959.
Ciasto drożdżowe jest łatwe w przygotowaniu, dobrze się z nim pracuje, ładnie rośnie i na końcu pysznie smakuje :P

W ramach mojej wymyślonej akcji "zrób to sam, nie kupuj" zachęcam do samodzielnego wypieku drożdżówek. Te domowe smakują wybornie no i wiemy co jemy :)



Zapraszam!



Składniki na ciasto (wszystko w temperaturze pokojowej):

- 3 dkg drożdży
- 250 ml słodkiej śmietanki (dałam kremówkę)
- 6 dkg cukru
- 5 dkg masła
- 50 dkg mąki
- szczypta soli
- 4 żółtka

Mąkę przesiewam do miski i biorę się za rozczyn. Drożdże rozcieram w miseczce z cukrem, dodaję śmietankę i 3-4 łyżki mąki. Starannie mieszam i odstawiam przykryte, aż zaczyn wyrośnie.
Masło topię i odstawiam do ostygnięcia.
Kiedy rozczyn jest gotowy, biorę się za przygotowanie ciasta. Do mąki dodaję sól i mieszam, następnie dodaję rozkłócone żółtka i zaczyn. Zaczynam wyrabiać ciasto dokładnie i starannie. Kiedy połączą się składniki, a ciasto stanie się gładkie i zacznie odchodzić od dłoni i miski, dodaję powoli masło. Wyrabiam, aż całe masło się połączy z ciastem i nabierze ono sprężystości.
Przykrywam miskę i odstawiam do wyrośnięcia. Ma podwoić swoją objętość.


Składniki na kruszonkę:

- 5 dkg zimnego masła
- 5 dkg mąki
- 5 dkg cukru

Wszystkie składniki łączę ze sobą i zagniatam szybko kruszonkę. Odstawiam do lodówki.


Składniki na nadzienie:

- 25 dkg twarożku
- 2 żółtka
- pół laski wanilii
- cukier puder do smaku
- maliny świeże lub mrożone

Twarożek łącze z żółtkami, dodaję nasionka wanilii i cukier puder - według uznania.

Kiedy ciasto wyrośnie, dzielę je na dwie części i rozwałkowuję. Nakładam farsz, najpierw ser, a potem maliny i formuję według uznania bułeczki. Smaruję je białkiem i posypuję kruszonką. Tak przygotowany wypiek odstawiam po napuszenia.
W tym czasie nagrzewam piekarnik do 160 stopni, termoobieg i kiedy bułeczki urosną piekę ok 18 minut. Czas pieczenia może być różny w każdym piekarniku.

Gotowe wyjmuję i studzę. Można je posypać cukrem pudrem, udekorować lukrem ale nie robić już z nimi nic, oprócz zjedzenia oczywiście :)



 

 



 
 
Pozdrawiam słodko :)

czwartek, 29 marca 2018

Wielkanocne babeczki ucierane

Dzień dobry :)

Dziś stary już przepis, ale w nowej odsłonie. Postanowiłam zmodyfikować nieco recepturę na mini babeczki, które piekę co roku do wielkanocnego koszyczka.
Chciałam, aby były bardziej puszyste, jeszcze wilgotniejsze i delikatniejsze. No i udało się :)
Są lekkie, z cytrusową nutą, śmietankowe i puchate. Jeszcze zdążycie je upiec!


Zapraszam!



Składniki:

- 16 dkg mąki pszennej
- 9 dkg mąki ziemniaczanej
- 15 dkg masła w temperaturze pokojowej
- 12 dkg cukru pudru
- 4 jaja
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka pasy waniliowej
- 2 łyżeczki domowego ekstraktu cytrynowego
- skórka i sok z 1 cytryny
- 100 ml śmietanki 30%


Masło ucieram, aż zbieleje, dodaję kolejno żółtka, stopniowo przesiany cukier, ekstrakty, otartą skórkę z cytryny i na końcu sok z cytryny. Wszystkie składniki mają być dobrze utarte, a masa puszysta. Obie mąki mieszam ze sobą, dodaję proszkiem do pieczenia i przesiewam partiami, na zmianę z kremówką, do ciasta. Ucieram mikserem. Białka ubijam na sztywną pianę i dodaję do masy, mieszając już ręcznie.

Foremki do babeczek napełniam do 2/3 wysokości i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 160 stopni, termoobieg. Piekę do suchego patyczka. W moim piekarniku piekły się ok. 20 minut.


Zaraz po upieczeniu wyjmuję babeczki z formy, a kiedy ostygną dekoruję według uznania.


 

 
Smacznie pozdrawiam :*

poniedziałek, 5 lutego 2018

Chrusty - faworki

Tłusty czwartek już niebawem. Zanim przyjdzie nam pościć 40 dni ;), będzie okazja aby "nasłodyczyć" się dowoli.
Publikuję dziś niezwodny przepis na chrusty. Receptura pochodzi z mojej ukochanej książki kucharskiej z 1959 roku.
W oryginalnym przepisie dodaje się proszek do pieczenia, jednak ja tego nie robię. Gotowe ciasto biję wałkiem długo i mocno, co zapewni mi, że faworki wyrosną jak trzeba.

Zapraszam!
Przepis cytuję w oryginale :)

Składniki:

- 20 dkg mąki
- 3 żółtka, sól
- 3-4 łyżki gęstej śmietany
- 1 płaska łyżeczka proszku spulchniającego
- 1 łyżka spirytusu
- 50 dkg tłuszczu do smażenia
- 10 dkg cukru w mączce do posypania
- wanilia
- bibuła

Mąkę zmieszać ze śmietaną, zrobić zagłębienie, dodać żółtka, szczyptę soli, proszek. Wszystkie składniki zamieszać razem, następnie wyrabiać ciasto na jednolitą masę. Ciasto ma mieć gęstość ciasta kluskowego. Ciasto wałkować partiami dosyć cienko starając się jak najmniej podsypywać mąką. Krajać radełkiem lub nożem na paski szerokości 3 cm, długości 15 cm. Każdy pasek przekrajać wzdłuż w środku na przestrzeni 5-6 cm i przewinąć.
Zrobić próbę temperatury tłuszczu wrzucając kawałeczek ciasta, jeżeli zaraz podpłynie i szybko się zrumieni, można smażyć. Ciasto omieść z mąki pędzelkiem, wkładać na tłuszcz i smażyć z 2 stron na jasnozłoty kolor przewracając szpikulcem. Wyjąć, osączyć na bibule, przełożyć na talerz, oprószyć cukrem z wanilią. Układać w piramidkę na okrągłym, szklanym półmisku.



 
 
 
 
Smacznego :)
 

środa, 20 grudnia 2017

Świąteczne pierniczki.

Witajcie.

Do Wigilii pozostało już tylko kilka dni i zapewne w domach trwają już coraz większe przygotowania. Zapachy roznoszą się po każdym zakamarku i kuszą nie jeden nos... Czy byłby te święta bez korzennego aromatu pieczonych pierników??? Ano, dla mnie byłby takie trochę "rozmyte", dlatego też przychodzę dziś do Was z przepisem na pierniki.
Aromatyczne, pyszne i bardzo wdzięczne do obróbki ciasto. Robiłam z nich nie tylko ciasteczka do zjedzenia, ale także piernikowe chatki i inne pachnące ozdoby.

Przepis z babcinej książki kucharskiej Kuchnia Polska, wydanie V 1959r. Przepis z moimi małymi zmianami :)


Zapraszam!


Składniki:

- 1,15 kg mąki pszennej
- 40 dag cukru (u mnie Dark Muscovado)
- 25 dag miodu (dowolny)
- 10 dag masła
- 2 jaja
- 1i 1/2 dag sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka przypraw mielonych (goździki, cynamon, gałka)
- 2 płaskie łyżki kakao
- 2 dag cukru na karmel
- 200 ml wody do karmelu

Przyrządzam karmel - 2 gad cukru rumienię w rondelku, a kiedy się roztopi dodaję wodę i zagotowuję. Dodaję do rondla cukier i mieszam, aż się rozpuści. Kolejno dodaję do rondelka miód, przyprawy, kakao i masło. Wszystko ma się zagotować, rozpuścić i ze sobą ładnie połączyć. Studzę otrzymają masę.

Do dużej miski przesiewam mąkę, dodaję sodę i jajka. Wlewam ostudzą masę i mieszam łyżką do połączenia się składników. Potem przekładam na blat i zarabiam ciasto.
Pierniczki można wycinać od razu, można także ciasto przechować szczelnie zafoliowane w lodówce i wypiekać słodkości np. na drugi dzień.
Czas pieczenia ok. 10-12 minut, temperatura 160-170 stopni.

Z tych proporcji ciasto wyszło mi akurat, ale gdyby zaszła potrzeba można je podsypać mąką lub dodać odrobinę wody. Wszystko zależy od rodzaju mąki czy wielkości jajek, jakich użyje się do wypieku.


 
 

 
 

 
Smacznie pozdrawiam :)


środa, 22 lutego 2017

Kruche jogurtowe rurki według Czarodziejki, idealne do ubitej kremówki

Witajcie :)


Po dość długiej przerwie przychodzę ze słodkim co nieco :) Jutro święto łasuchów, więc i przepis na czasie.
Rurki - smak dzieciństwa. Do napełnienia ubitą kremówką albo kremem waniliowym - co kto lubi :)


Do wykonania swoich użyłam cukru firmy Diamant. Już od jakiegoś czasu nosiłam się  z zamiarem wypróbowania ich grubej rafinady i wreszcie, przy wypiekaniu rurek, nadarzyła się okazja. Gruby cukier Diamantu sprawdził się wyśmienicie - w czasie pieczenia nie roztopił się, zachował swój kształt, dzięki czemu pięknie ozdobił moje rurki.
Do ciasta na wypiek dodałam zaś ich cukier drobny - i to był równie dobry wybór. Idealnie rozpuścił się w czasie pieczenia i nie widać w gotowych rurkach nieestetycznych kryształków cukru. Na pewno też ten rodzaj cukry będzie idealny przy ubijaniu różnych mas, biszkoptów, koglów - moglów :) i wielu, wielu innych pyszności.



Polecam oba cukry i na przepis zapraszam!



Składniki na rurki:

- 40 dag maki pszennej
- 15 dag drobnego cukru Diamant
- 4 żółtka
- 20 dag masła
- 5 łyżek jogurtu naturalnego

Ponadto:

- cukier gruba rafinada Diamant
- białko jaja

Zimne masło siekam nożem na mniejsze kawałki i dodaję do reszty składników. Wszystko szybko zagniatam na gładkie ciasto i odkładam na godzinę do lodówki (jeśli trzeba, podsypuję ciasto w czasie zagniatania). Po tym czasie dzielę ciasto na pół i wałkuję na cienki placek - góra 3 mm. Z ciasta wykrawam ok 2 cm paski. Foremki do rurek smaruję roztopionym masłem i nawijam na nie paski ciasta, zaczynając od wąskiej strony.

Owinięte rurki smaruję białkiem i posypuję kryształkami cukru. Ułożone na blaszce piekłam ok 15 minut, aż do zrumienienia, w temperaturze 200 stopni i funkcji termoobieg.




Po wystudzeniu rurki można nadziewać wedle upodobania. Jako, że posypała je dość sporą ilością grubej rafinady, nadziałam je ubitą już bez dodatku cukru kremówką. Dzięki temu nie okazały się za słodkie.



 
 

 
 
Smacznie pozdrawiam!
 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ciasto krucho-drożdżowe, idealne na rogaliki.

Witam po dłuższej nieobecności, która spowodowana była paskudnym atakiem alergii. Trwa on niestety do dziś, jest już trochę lepiej więc powoli wracam do żywych.
Chciałam dziś podzielić się przepisem na krucho-drożdżowe ciasto, z którego przygotowuję rogaliki z różnymi nadzieniami. Przepis pochodzi ze starej książki kucharskiej - Kuchnia Polska, Polskie Wydawnictwo Gospodarcze, z roku 1959. Kilka razy już chyba wspominałam, że to jedyna książka kucharska jaką posiadam. Czerpię z niej wiele wspaniałych doznań i dlatego dzielę się nimi z Wami :)



Zapraszam!



Składniki na ciasto:

- 50 dkg mąki krupczatki (ja wolę dobrej jakości zwykłą pszenną mąkę)
- 15 dkg masła
- kilka kropel ekstraktu waniliowego (daję na oko)
- 3 żółtka
- 2 jajka
- 5 dkg drożdży
- 15 dkg cukru pudru
- trochę otartej skórki cytrynowej (daję na oko)
- 1/8 litra kwaśnej śmietany


Drożdże rozcieram w garnuszku z 1 łyżką cukru. Mąkę przesiewam na stolnicę lub do miski i siekam z masłem. Dodaję cukier, jajka, żółtka, płynne drożdże, śmietanę wanilię, skórkę cytrynową i szybko zagniatam ciasto.
Gotowe ciasto rozwałkowuję na ok 0,5 cm na kształt koła, wykrawam trójkąty i nakładam u podstawy każdego trójkąta dowolny, ulubiony farsz. Od podstawy także zaczynam zwijanie moich rogalików i nadaję im rożków.
Rogaliki przed pieczeniem muszą wyrosnąć, pod przykryciem i w temperaturze pokojowej.
Dopiero wtedy smaruję ich wierzch białkiem i piekę na złoty kolor - ok 20 minut, temperatura 175 stopni, termoobieg.





 
Pozdrawiam :)

poniedziałek, 30 marca 2015

Mazurek czekoladowo-wiśniowy.

Dziś będzie na słodko i świątecznie. Jak Wielkanoc, to obowiązkowo musi być mazurek! U mnie najbardziej pożądany jest ten z czekoladą, kakao i wiśniowym, domowej roboty, dżemem.

Szybki i prosty w przygotowaniu, a zachwyca bogatym smakiem :)
Polecam wszystkim uzależnionym od czekolady!


Zapraszam!


Składniki:

Ciasto:

- 200 g masła
- 132 g mąki (odejmuje 2 łyżki, które zastępuję kakao)
- 99 g cukru pudru
- 2 łyżki kakao (dobre, mocne)
- 2 żółtka
- szczypta soli


Z podanych składników zagniatam szybko gładkie ciasto. Przy kruchym cieście działa się szybko i tylko tyle ile potrzeba. Gotowe owijam w folię i odkładam do lodówki na 30 minut.
Po tym czasie wyjmuję je, odkładam kawałek na ozdobny rant, a resztę dzielę na dwie części. Ja swojemu mazurkowi nadałam kształt jajka, uformowałam dwie takie same wielkością połówki i na jednej z nich z odłożonej wcześniej części ciasta zrobiłam ozdobny rant.

Ciasto piekłam ok 20 minut, piekarnik termoobieg, temperatura 170 stopni.

Do mazurka:

- kilka łyżek wiśniowego dżemu
- czekolada deserowa i mleczna
- preparowany ryż
- kolorowe jajeczka do ozdoby

Wystudzone blaty przekładam dżemem. Rozpuszczam kilka kostek mlecznej czekolady i dekoruję wierch mazurka, uważając by nie polać nią ozdobnego brzegu. Kiedy czekolada nieco zastygnie, z deserowej robię gałązki, a z ryżu wyklejam bazie. Do dekoracji mocuję jeszcze słodkie jajeczka.


Mazurek gotowy :)



 

 

 
Pozdrawiam serdecznie :*

środa, 18 lutego 2015

Tort Czarny Las wg Czarodziejki

Dziś na słodko. Właściwie to w Popielec słodyczy być nie powinno, no ale skoro to tylko przepis...

Taka moja wariacja na temat popularnego i dobrze znanego wszystkim tortu Szwarcwalskiego.
Według mnie świetny i elegancki, sprawdzi się przy wielu okazjach. Jest smaczny, nie za słodki, miękki i wilgotny. Zachwyca podniebienia i małych i dużych smakoszy :)



Zapraszam!


Składniki na biszkopty kakaowe:

- 6 jaj
- 1 szklanka mąki
- 1 szklanka cukru
- 3 łyżeczki dobrej jakości kakao

Podane składniki dzielę na trzy i z każdej części piekę biszkopt w tortownicy o średnicy 20 cm. Piekę więc trzy osobne blaty. Można także upiec jeden duży biszkopt i rozkroić go potem na 3 osobne krążki.

Sposób przygotowania biszkoptu:

Białka oddzielam od żółtek. Ubijam białka mikserem na sztywno. Dodaję cukier i mieszam - utrwalam tym samym pianę. Do gładkiej białkowej masy dodaję żółtka i delikatnie ucieram. Kiedy wszystko się połączy, dodaję przesianą mąkę wraz z kakao i już RĘCZNIE łączę je z ciastem.
Dno tortownicy wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto i piekę w temperaturze 180 stopni, termoobieg ok. 25 minut, do tzw. suchego patyczka.

Nie używam proszku do pieczenia. Dobrze ubite białka doskonale zastępują środek spulchniający.

Poncz do nasączenia:

- niecałe pół szklanki mocnego naparu z herbaty
- 2-3 łyżeczki soku z cytryny
- 50 ml likieru wiśniowego

Z podanych składników przygotowuję poncz, którym nasączam biszkopty, przed pokryciem ich masą i wiśniami.


Masa wiśniowa (frużelina wiśniowa):

- 700 g wiśni (u mnie wydrylowane, zmrożone)
- 2-3 łyżeczki cukru
- 50 ml likieru wiśniowego
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
- 3 łyżeczki zimnej wody

Wiśnie mieszam z cukrem i podgrzewam na niewielkim ogniu, aby puściły sok. Kiedy cukier się rozpuści dodaję sok z cytryny. Gdy wiśnie z sokiem zaczną wrzeć, dodaję rozmieszaną w zimnej wodzie mąkę ziemniaczaną i mieszam. Masa ma zgęstnieć, ale nie być bardzo sztywna.
Odkładam 12 wisienek i odstawiam frużelinę, żeby całkowicie ostygła.

Masa śmietanowa:

- 1 l dobrej jakości kremówki 36 % (koniecznie schłodzona)
- opcjonalnie można dodać utrwalacz do śmietany
- czekoladowe wiórki do obsypania boków i ozdobienia tortu


Przygotowania i składanie tortu:

Blaty kolejno nasączam zimnym ponczem. W czasie kiedy miękną ubijam na sztywno kremówkę. Nie słodzę jej, uważam, że reszta jest już wystarczająco słodka. Gotową kremówkę przekładam do rękawa cukierniczego z okrągłą dużą tylką. Na paterę kładę pierwszy blat i wyciskam wzdłuż jego brzegu kremówkę, robię odstęp w którym znajdą się wiśnie z frużeliną i znów wyciskam okręg z kremówki. Czynność tą powtarzam w kierunku do wnętrza biszkoptu, dokąd starczy miejsca. Pomiędzy kremówkę układam wiśnie. Gotowy biszkopt przykrywam kolejnym i powtarzam czynności. Po nałożeniu trzeciego biszkoptu smaruję kremówką cały tort - boki i wierzch. Zostawiam sobie kremówkę, aby wykonać z niej różyczki.


 


Wiórkami czekoladowymi obsypuję boki tortu. Górę dekoruję różami z bitej śmietany i na każdej układam po jednej wiśni. Środek tortu także dekoruję wiórkami czekolady.


 

 


Tort schładzam kilka godzin, najlepiej zostawić go na noc w lodówce i wyjąć ok. 30 minut przed podaniem.

wtorek, 28 października 2014

Półkruche babeczki z masą makową.

Tak na prawdę to chodziło mi na początku o samą masę makową - taką na bogato, z całym mnóstwem bakalii, żeby nie była sucha i żeby była słodka i pyszna :) A te babeczki to wyszły tak przy okazji, ale wyszły bardzo dobre i mocno tym makowym szaleństwem nadziane.

Zapraszam!



Masa makowa:


- 200 g mielonego maku
- po garści orzechów włoskich i laskowych, migdałów w płatkach, rodzynek, śliwek suszonych, żurawiny suszonej, kandyzowanej skórki pomarańczowej i moreli (tak na prawdę bakalie to według własnego uznania)
- łyżka masła
- 2-3 łyżki miodu
- mleko do sparzenia maku
- esencje (u mnie) waniliowa, pomarańczowa, migdałowa, z limonki, cytrynowa (każdej po łyżeczce)
- kieliszek śliwowicy
- 3 żółtka
- 3 łyżeczki cukru

Bakalie, oprócz orzechów i migdałów, łącze ze sobą w miseczce. Śliwki i morele kroję na mniejsze kawałki. Dodaje do nich po łyżeczce z każdej esencji i śliwowicę. Odstawiam na godzinę.
W tym czasie wsypuję mak do miseczki i zalewam zagotowanym mlekiem. Mleka biorę tyle, aby tylko przykrył mi mak. Ostawiam na 20 minut.
Orzechy siekam nożem na drobniejsze kawałki. Jeśli laskowe są w łupinkach to najpierw je podprażam na patelni i pozbywam się łupinek. Do orzechów dodaję migdały.
Na patelni lub rondelku o grubym dnie rozpuszczam masło, dodaję miód i wsypuję orzechy. Chwilę podsmażam, tak, żeby miód je pokrył. Dodaję mak i resztę odcedzonych bakalii. Duszę to wszystko ze sobą razem, aż składniki masy się dobrze połączą, a zapachy przejdą nawzajem. Ściągam masę z ognia i studzę. Z żółtek i cukru ubijam kolgel - mogel i delikatnie łączę z ostudzoną masą makową.

Masa gotowa!



Ciasto półkruche:


- 150 g mąki
- 50 g masła
- 1 nieduże jajko
- 50 g cukru pudru
- 1 łyżka śmietany
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Przesianą mąkę siekam z masłem, dodaję cukier, proszek i mieszać. Wbijam jajko oraz dodaję śmietanę. Zagniatam ciasto energicznie i tylko do połączenia się składników. Tak przygotowane odstawiam na ok godzinę do lodówki.
Po tym czasie rozwałkowuję je dość cienko i wykładam nim natłuszczone formy do babeczek. Ciasto nakłuwam widelcem i dopiero teraz nakładam farsz.

Po zrobieniu masy makowej pozostały mi białka. Ubijam je na sztywną pianę z niewielkim dodatkiem cukru i napełnione makiem babeczki przykrywam pianą z białek.

Całość piekę ok. 20 minut, termoobieg, temperatura - 170 stopni.

Smacznego!



 
 





poniedziałek, 1 września 2014

Cherry pie z Miasteczka Twin Peaks

Na dworze robi się już bardziej mgliście niż przejrzyście, las nabiera pewnej aury tajemniczości. Pajęczyny wilgocią skrzą się między gałęziami drzew, a leśne runo pachnie jakoś tak intensywniej... Wtedy przypomina mi się znany chyba wszystkich serial Davida Lyncha "Miasteczko Twin Peaks".
A za sprawą Autorki bloga mniam-mniam.bloog.pl przypomniał mi się podwójnie! To u niej zobaczyłam jakiś czas temu recepturę na to wspaniałe wiśniowe ciasto. Dziś prezentuję moje wykonanie tu na blogu. Przepis i wykonanie cytuje za Autorką.

Zapraszam!


Składniki na ciasto:

- 400g mąki pszennej
- 200g zimnego masła
- 50g cukru pudru
- 1 żółtko
- ok. 3 łyżki zimnej wody

Najpierw ciasto. Masło siekam z cukrem i mąką a następnie dodaje żółtko. Jak radzi autorka dodajemy wodę na końcu i jeśli konsystencja ciasta będzie tego wymagała to wody dodajemy więcej. Wyrabiam do uzyskania jednolitej konsystencji, formuje placek, zawijam w folię i wkładam do lodówki na min. 30 minut.


Składniki na wiśniowe nadzienie do ciasta:

- 1 kg świeżych wydrylowanych wiśni
- 200 g cukru pudru (dałam troszkę mniej)
- sok z 1 cytryny
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1/4 szkl. wody

Kiedy ciasto się chłodzi, czas na nadzienie. Do garnka wkładam umyte, wydrylowane wiśnie, wsypuję cukier i wyciskam sok z cytryny. Całość gotuję na małym ogniu ok. 10 minut. W kubku rozrabiam mąkę z wodą i dodaje do wiśni. Dokładnie mieszam i jeszcze chwile gotuje.

Schłodzone ciasto dzielę na dwie części. Tak, jak Autorka na spód dałam trochę więcej. Większą połowę rozwałkowałam i przekładamy na tortownicę (24cm), tak żeby ciasto sięgało do górnej jej krawędzi. Wlewam nadzienie wiśniowe. Resztę ciasta rozwałkowuje i kładę na wierzch. Wystające ciasto opuszczam i delikatnie dociskamy widelcem - chodzi o to, by nie wyciekło nadzienie w czasie pieczenia. Wierzch ciasta smaruje mlekiem i posypuje obficie cukrem. Na wierzchu patyczkiem od szaszłyków zrobiłam kilka dziurek.
Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200°C pieczemy 15 min., a następnie obniżamy temperaturę do 175°C i pieczemy kolejne 25-30 min.

Wychodzi pyszniutkie!

Dziękuję Autorce mniam-mniam.bloog.pl za pozwolenie wypróbowania i opublikowania tego cudnego ciasta :)

I jeszcze coś: ja podałam ciacho z kremówką, którą ubiłam tylko z dodatkiem ziarenek wanilii, Autorka bloga, od której cytuję przepis poleca podać też cherry pie z lodami :)


 
 
 

 
 Pozdrawiam :)

środa, 13 sierpnia 2014

Lody mocno kakaowe.

Oj długo szukałam odpowiedniego dla mnie smaku. Przerobiłam różne warianty, różne ilości składników i w końcu znalazłam!
Mocno kakaowe lody, z dodatkiem kawałków czekolady - to moje prywatne małe niebo :)


Zapraszam!


Składniki:

- 2 żółtka
- 4 łyżki cukru trzcinowego
- 400 ml mleka 3,2%
- 200 ml kremówki 36%
- 5-6 łyżek dobrego, mocnego kakao
- posiekana czekolada (rodzaj i ilość według uznania)


Mleko, kakao i 2 łyżki cukru nastawiam w rondelku na nieduży ogień. Cukier ma się rozpuścić, a kakao i mleko mają się połączyć. Masa ma być gładka.
W tym czasie żółtka i pozostał cukier ucieram na puszysty kogel mogel. Jeszcze ciepłą masę kakaową dodaję pomału do utartych żółtek. Robię to powoli, żeby żółtka się nie ścięły. Odstawiam wszystko do wystygnięcia.
Kremówkę ubijam na sztywno i ręcznie mieszam z ostudzoną masą. Całość wkładam do lodówki na kilka godzin, chodzi o to, aby masa była zimna nim wleje ją do maszynki do lodów.

Dalej postępuję tak jak nakazuje producent mojej sorbetiery. Porcjami wlewam do maszynki moją masę i dodaję posiekaną na kawałki czekoladę. Gotowe lody przekładam do pojemniczka i przechowuję w zamrażarce.

Lody nie są bardzo słodkie, są też na prawdę mocno kakaowe, więc ilość kakao i cukru można modyfikować według uznania :)



 
 

 
Smacznego życzę :)