piątek, 20 kwietnia 2018

Domowy ocet owocowy.

Dzień dobry!


Co prawda na pierwsze tegoroczne owoce musimy jeszcze poczekać, ale uprzedzam trochę lato i celowo dodaję ten przepis teraz.
Robię domowe octy owocowe już nie pierwszy raz i zawsze jestem z nich zadowolona. Wykorzystuję je dość szeroko - marynaty mięs, warzyw i ryb, bazy sosów i dressingów, zaprawy do śledzi, dodaję do wypieków, do chlebów... Można kombinować na różne sposoby.

Przygotowanie takiego octu jest banalnie proste. Ja najbardziej lubię malinowy i jeżynowy. Mają piękny kolor, wspaniale pachną i smakują. Najfajniejsza zabawa przy octach jest taka, że można je przygotować z dowolnych owoców.



Zapraszam!



Składniki:

- 1 litr przegotowanej, letniej wody
- 3 dag cukru (u mnie trzcinowy)
- dowolne owoce (taka ich ilość, aby były całkowicie przykryte wodą)


Owoce oczyszczam i myję. Cukier rozpuszczam w wodzie. Wszystko razem ląduje w słoju, który przykrywam gazą i obwiązuję gumką lub dratwą.
Słój odstawiam w ciepłe, zacienione miejsce i czekam ok. 3 tygodni. W pierwszym tygodniu codziennie mieszam zawartość słoika. Kiedy ocet jest przyjemnie kwaskowy, to znak, że już jest gotów. Zdejmuję powstały kożuch, przecedzam i gotowy ocet przechowuję już w lodówce.

Prawda, że to takie proste???



środa, 18 kwietnia 2018

Wołowina w sosie.

Witajcie :)

Dziś będzie mięsko. Wołowina, a konkretnie ligawa, z której zrobiłam kruche i soczyste danie, zanurzone w pysznym sosie z dodatkiem grzybów, dzięki czemu obiad będzie pachniał lasem.
Przepis jest prosty i mało skomplikowany, najdłużej przychodzi nam czekać, aż mięsko będzie miękkie.



Zapraszam!



Składniki:


- 1 kg ligawy wołowej
- mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- garść suszonych podgrzybków
- świeżo mielony pieprz
- sól, liść laurowy, ziele angielskie
- 2 łyżeczki domowego, gęstego przecieru pomidorowego
- kromka razowego chleba
- 1 łyżeczka musztardy sarepskiej
- ok. pół litra domowego bulionu wołowego
- olej rzepakowy do smażenia


Ligawe wołową kroję na plastry i rozbijam tłuczkiem. Każdy plaster obficie pieprzę z obu stron. Na rozgrzanej patelni porcjami obsmażam na rumiano mięso z obu stron i przekładam do rondla. Po każdej obsmażonej partii wymywam cały smak z patelni przy pomocy bulionu i dodaję go, oczywiście, do mięsa.
Cebulę kroję na kostkę i dodaję do wołowiny, dodaję tam też grzyby, czosnek i odrobinę soli. Wszystko to ma się powoli dusić na niewielkim ogniu.
Ligawa jest gotowa dość szybko, bo po ok. godzinie. Miękkie kawałki mięsa wyjmuję z sosu, miksuję zawartość rondla i wkładam mięso z powrotem. Dodaję ziele, liścia laurowego i przecier pomidorowy. Kromkę razowca smaruję musztardą i wkładam do wołowiny. Wszystko duszę znów na małym ogniu, aż chleb zupełnie się rozpadnie i zagęści sos.
Na koniec, jeśli trzeba, doprawiam jeszcze sos solą lub pieprzem.



 
 

 
 

 
Smacznego życzę :*

niedziela, 8 kwietnia 2018

Zupa cytrynowa wg Czarodziejki

Dzień dobry :)

Wiosna panoszy się coraz mocniej, słońce błyszczy na bezchmurnym niebie i wszędzie robi się coraz jaśniej. Świeżość... Chyba właśnie dlatego zdecydowałam się przygotować zupę cytrynową. Avgolemone, grecki przysmak, bardzo ceniony i lubiany. Myślę, że ta zupa będzie miała tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jest lekka, czuć kwasowość i jednocześnie kremowa, za sprawą jajek. Bardzo podoba mi się dodatek tymianku. Dałam dwa - zwykły i cytrynowy.
Bulion przygotowałam sama, bo uważam, iż zupy od podstaw są najlepsze. Ale dość rozpisywania się, zapraszam na miseczkę cytrynowej radości :)


Zapraszam!


Składniki na bulion:

- pojedyncza pierś z kurczaka
- kawałek indyka (np. skrzydło)
- włoszczyzna
- kilka gałązek świeżego tymianku cytrynowego
- pół łyżeczki suszonego tymianku
- 2 rozgniecione ziarenka kolendry
- liść laurowy, 2 ziarenka ziela angielskiego
- 2 l wody

Wszystkie składniki bulionu wkładam do garnka, zalewam wodą i gotuję bardzo powoli, aż wywar nabierze smaku i będzie klarowny. Gotowego rosołu ma zostać ok 1,5l. Pierś z gotowania bulionu studzę i kroję na mniejsze kawałki, dodam ją potem do zupy.



Składniki na zupę:

- 2 duże jaja
- 1 duża cytryna
- torebka kolorowego ryżu ugotowana na sypko
- sól, pieprz
- cytryna i zioła do dekoracji

Oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam na sztywną pianę, dodaję żółtka i ubijam. Wyciskam sok z cytryny i dodaję do masy jajecznej, mieszam. Na koniec masę hartuję szklanką ciepłego bulionu i wlewam wszystko, stale mieszając do garnka. Podgrzewam zupę na ogniu i pilnuję, aby się zagotowała, z uwagi na ryzyko ścięcia się jajek. Doprawiam do smaku solą i pieprzem.

Zupę podaję z kolorowym ryżem, kawałkami kurczaka i tymiankiem. Dekorują ją także plasterkami cytryny.



 
 

 
 

 
 

 
Słonecznej niedzieli życzę :)

sobota, 31 marca 2018

Wesołych Świąt!




Niech Wielkanoc pachnie Wam pysznie,
niech będzie spokojna, radosna i wiosenna.

Wesołych świąt!

czarodziejka smaków

czwartek, 29 marca 2018

Wielkanocne babeczki ucierane

Dzień dobry :)

Dziś stary już przepis, ale w nowej odsłonie. Postanowiłam zmodyfikować nieco recepturę na mini babeczki, które piekę co roku do wielkanocnego koszyczka.
Chciałam, aby były bardziej puszyste, jeszcze wilgotniejsze i delikatniejsze. No i udało się :)
Są lekkie, z cytrusową nutą, śmietankowe i puchate. Jeszcze zdążycie je upiec!


Zapraszam!



Składniki:

- 16 dkg mąki pszennej
- 9 dkg mąki ziemniaczanej
- 15 dkg masła w temperaturze pokojowej
- 12 dkg cukru pudru
- 4 jaja
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka pasy waniliowej
- 2 łyżeczki domowego ekstraktu cytrynowego
- skórka i sok z 1 cytryny
- 100 ml śmietanki 30%


Masło ucieram, aż zbieleje, dodaję kolejno żółtka, stopniowo przesiany cukier, ekstrakty, otartą skórkę z cytryny i na końcu sok z cytryny. Wszystkie składniki mają być dobrze utarte, a masa puszysta. Obie mąki mieszam ze sobą, dodaję proszkiem do pieczenia i przesiewam partiami, na zmianę z kremówką, do ciasta. Ucieram mikserem. Białka ubijam na sztywną pianę i dodaję do masy, mieszając już ręcznie.

Foremki do babeczek napełniam do 2/3 wysokości i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 160 stopni, termoobieg. Piekę do suchego patyczka. W moim piekarniku piekły się ok. 20 minut.


Zaraz po upieczeniu wyjmuję babeczki z formy, a kiedy ostygną dekoruję według uznania.


 

 
Smacznie pozdrawiam :*

niedziela, 18 marca 2018

Pieczony paszet wg Czarodziejki.

Niedzielne dzień dobry :)

Myślę, że w wielu domach znajdą się sprawdzone przepisy na tradycyjne pasztety. Robi się je obowiązkowo na święta, ale i także w ciągu roku. Z pasztetem jest trochę zabawy, jednak jego przygotowanie pochłania zdecydowanie więcej czasu niż energii.
Dziś chciałabym pochwalić się Wam moim pieczonym pasztetem. Złożyło się na niego kilka rodzajów mięs, odrobina wątróbki, a zamiast boczku dodałam żeberka, bo akurat w sklepie trafiłam na piękne okazy. Tradycyjnie także wrzuciłam kilka suszonych grzybków i oczywiście gałkę muszkatułową. Wyszło pysznie, nie jest suchy i podczas całego przygotowywania w domu unosił się piękny zapach.



Zapraszam!


Składniki:

- pół tuszki z królika (tuszka była dość spora)
- 60 dag łopatki wieprzowej
- 1 kg żeberek wieprzowych
- 20 dag wątróbki drobiowej
- 30 dag udźca z kurczaka
- 3 średnie cebule
- 3 ząbki czosnku
- mała garść suszonych grzybków
- sól, pieprz, gałka muszkatułowa
- łyżeczka majeranku i łyżeczka tymianku
- 2 czerstwe kajzerki
- duża marchewka
- kawałek selera
- nieduża pietruszka
- 5 jaj
- smalec dobrej jakości lub olej rzepakowy

Mięso myję i osuszam, następnie solę i pieprzę. Tak przygotowane obsmażam na 2 łyżkach smalcu. Ma się rumienić z obu stron. Przekładam je do dużego garnka, dodaję czosnek, marchewkę, pietruszkę i selera oraz suszone grzybki. Wszystko zalewam wodą i wstawiam, aby się gotowało, aż mięso będzie miękkie. Po ugotowaniu pozostawiam mięso i warzywa w wywarze, tak na 3-4 godziny. Ten zabieg, to pierwszy krok do tego, aby pasztet nie był zbyt suchy.
Kiedy mięso stygnie zabieram się za przygotowanie cebuli - kroję ją w niedużą kostkę i również obsmażam na niewielkiej ilości smalcu. Ma się zeszklić. Odstawiam ją do wystygnięcia.
Odlewam trochę wywaru i zagotowuję go, zestawiam z ognia i wrzucam wątróbkę, aby się zaparzyła. Drobiowej zajmuje to kilka minut - po dotknięci jej, nie powinna już wypływać krew.
Kiedy mija czas moczenia, wyjmuję mięso, warzywa i grzyby. Do wywaru dodaję kajzerki, aby zmiękły. W między czasie oddzielam mięso od kości, dzieję je na mniejsze kawałki i zaczynam mielić. Zmielona będzie też cebulka i wątróbka, a także namoczone i odciśnięte kajzerki. No i warzywa z grzybami, rzecz jasna :)



Masa pasztetowa ma być zmielona co najmniej 3 razy, przez sito o drobnych oczkach. Gotową masę doprawiam niewielką ilością starej gałki, majerankiem, tymiankiem i świeżo mielonym pieprzem, a jeśli będzie trzeba to dodaję jeszcze sól. Wybijam 5 jajek i wyrabiam masę, aż wszystko się połączy i będzie gładkie. Przed przełożeniem masy trzeba ją spróbować :)
Gotową masę przekładam do wysmarowanych smalcem i wysypanych bułką tartą foremek. Piekłam w takich do pasztetu, aluminiowych. Wyszły mi 3 i pół foremki.
Piekarnik nagrzewam do temperatury 160 stopni, a na jego spód wkładam formę z wrzątkiem i dopiero wtedy wkładam pasztet. Będzie się piekł ok. 1,5 godziny, aż zacznie odchodzić od brzegów foremek i zrumieni się na wierzchu.

Uwaga - jeśli ktoś lubi mocno smarowne pasztety, można jeszcze dodać do wyrabianej masy bulion z gotowania mięsa i warzyw. Ja tego nie robiłam i według mnie jest dobrze, pasztet po wystudzeniu ładnie się kroi i można go rozsmarować bez problemu na kanapce.






 
 



czwartek, 15 marca 2018

Wielkanocna galareta z indyka.

Dzień dobry :)

Bardzo lubię galaretę i nie ważne z jakiego mięsa. Zajadam się każdą i często nie znam umiaru.
Dziś przepis na tą drobiową, z indyka, klasyczną, bo tylko z marchewką i bez dodatku żelatyny w proszku. Galareta gotowana długo, powoli i z dodatkiem łapek, dzięki czemu tężeje sama i nie jest gumowata, ani twarda.



Zapraszam!




Składniki:

- 3 golonki z indyka
- 1 kg kurzych łapek
- duża marchewka
- pietruszka, pół średniego selera, średni por
- mała cebula, kilka ząbków czosnku
- 2 liście laurowe
- kilka ziaren kolorowego pieprzu
- 2 ziarenka ziela angielskiego
- sól, pieprz do smaku

Łapki i golonki dokładnie myję, wkładam do garnka i zalewam ok. 2 litrami wody. Dodaję włoszczyznę, ziele, liście, ziarnka pieprzu, cebulę i czosnek. To wszystko będzie mi się powoli gotowało, na niewielkim ogniu - ok 4 godziny. Kiedy płyn zredukuje się gdzieś o połowę, a mięso indycze będzie odchodziło od kości, doprawiam wywar solą i pieprzem do smaku. Wyjmuję marchew i mięso z garnka, a całe resztę przecedzam przez sito. Mięso kroję na mniejsze części, to samo robię z marchewką i układam je w pojemnikach lub miseczkach - co tam akurat sobie wymyślę :)
Zalewam wszystko porcjami wywaru i odstawiam do stężenia, najpierw na blat, a kiedy ostygnie wkładam galaretę do lodówki.



 
 

 
Smacznego :)

poniedziałek, 12 marca 2018

Sałatka śledziowa z pieczonym burakiem wg Czarodziejki.

Dzień dobry :)

Dziś witam Was rewelacyjną sałatką śledziową. Robi się ją szybko, nie licząc czasu pieczenia buraków, z prostych składników, a jednak ma w sobie to coś, co urzeka podniebienie.
Użyłam do niej śledzi solonych, można pokusić się także o te z zalewy octowej. Wszystko dyktuje nam nasz gust i upodobania. Jedno jest niezmienne - dodatek buraków, który nadaje jej cudowny kolor i cieszy oko.



Zapraszam na przepis!



Składniki:

- 4 płaty śledzia solonego
- 2 średnie buraki
- 1 twarde, kwaskowate jabłko
- 1 szalotka
- mały kawałek białej części pora (taki, który ma ok 5 cm)
- pół kubka małego jogurtu naturalnego
- 2 ząbki czosnku
- pieprz i sól (sól opcjonalnie, ja jej już nie dodawałam)

Buraki zawinięte w folię piekę przez ok. 1 godzinę w piekarniku - mają być miękkie. Temperatura 180 stopni. Płaty moczę w zimnej wodzie ok. pół godziny.
Zimne buraki obieram i kroję w kostkę, taką niezbyt małą. To samo robię ze śledziami i jabłkiem. Cebulę i pora kroję już drobniej.
Jogurt mieszam z wyciśniętym przez praskę czosnkiem i dodaję do sałatki. Mieszam wszystko i doprawiam pieprzem do smaku. Soli już nie dodawałam, gdyż śledzie moczyły się krótko i sałatka dzięki temu jest wystarczająco słona.




 
 

 
Smacznie pozdrawiam!

piątek, 9 marca 2018

Pieczone ziemniaczki II, pyszne i aromatyczne.

Dzień dobry :)


Nie uważam, aby ziemniaki były bardzo tuczące, choć dość często spotykam się z tym stwierdzeniem. To sosy i omasty, którymi polewamy ziemniaki zwiększają znacznie ich wartość energetyczną i sprawiają, że odsuwamy od siebie to warzywo.
A szkoda, bo można z nich wyczarować wiele dań, które robi się szybko i smakują na prawdę wyśmienicie.

Dziś zapraszam na kolejną odsłonę pieczonego ziemniaka :)



Składniki:

- ziemniaki (dowolna ilość)
- olej rzepakowy
- sól, pieprz, ulubione zioła (u mnie tymianek, rozmaryn, cząber i szałwia)
- mielona suszona papryka, mielony suszony czosnek


Ziemniaki myję dokładnie, nie obieram ich więc trzeba je naprawdę dokładnie oczyścić, a potem kroję na cienkie plasterki. Można sobie pomóc mandoliną czy jakimś innym sprzętem.
Plastry ziemniaków zalewam zimną wodą i płuczę, aby pozbyć się nadmiaru skrobi. Odsączam na sicie i przekładam do miski. Dodaję ulubione zioła, sól, pieprz, czosnek i paprykę.
Skrapiam wszystko olejem rzepakowym i mieszam, aby ziemniaki pokryły się przyprawami.

Nagrzewam piekarnik do 180 stopni, ziemniaki wkładam do naczynia żaroodpornego i zapiekam, aż będą rumiane i chrupiące.




poniedziałek, 5 marca 2018

Schab pieczony w garnku rzymskim.

Dzień dobry :)

Ostatni wpis dotyczył moich spostrzeżeń na temat użyteczności garnka rzymskiego w kuchni. By nie być gołosłowną, chciałam dziś podzielić się moim sposobem na pieczony schab.
Przygotowanie jest proste, a efekt to soczysty i kruchy oraz lekki kawałek mięsa do obiadu.

Zapraszam!

- 1,5 kg schabu bez kości
- 3 ząbki czosnku
- po łyżeczce majeranku, tymianku, słodkiej papryki
- 1 łyżeczka soli, świeżo mielony pieprz
- kilka ziarenek ziela angielskiego, kolorowego pieprzu i jałowca
- kilka gałązek rozmarynu i tymianku
- świeże liście laurowe
- kilka cebul i 2 ząbki czosnku
- 100 ml cydru naturalnego

Schab myję i pozbawiam wszelkich błonek. Czosnek wraz z solą ucieram w moździerzu na gładką masę. Dodaję zioła, paprykę i pieprz. Taką mieszanką nacieram mięso i wkładam je w duży foliowy woreczek strunowy. Mięso będzie mi się marynowało całą noc w lodówce.

Przed pieczeniem na pół godziny namaczam w wodzie garnek rzymski. Wyjmuję także mięso, aby się ogrzało.
Piekarnik nagrzewam do temperatury 160 stopni. Namoczony garnek wycieram ściereczką do sucha i na jego dnie układam pokrojone w grube cząstki cebule. Na nich układam mięso, a na mięsie ziele angielskie, jałowiec, pieprz, liście laurowe i świeży rozmaryn z tymiankiem.
Całość podlewam jeszcze dla większego aromatu cydrem. Alkohol w czasie pieczenia wyparuje, ale jego aromat pozostanie.
Schab wkładam do zimnego piekarnika, będzie piekł się powoli - 3-4 godziny.

Na ostatnie 20 minut pieczenia zdejmuję pokrywkę mojego garnka, aby schab mi się ładnie
przyrumienił.



 
 

 
 
Smacznie pozdrawiam :)